piątek, 30 grudnia 2011

Unitariański rytuał noworoczny- propozycja


Pomysł na rytuał - Willigis Jager, benedyktyn i mistrz zen.

,,Zarezerwuj czas dla siebie i wycofaj się w jakieś spokojne miejsce. Zapal świeczkę, przygotuj papier i coś do pisania. Powróć raz jeszcze we wspomnieniach do sytuacji, w których zostałeś zraniony lub czułeś się urażony i którą chciałbyś w tym rytuale zamknąć. Wczuj się najpierw świadomie w tamten ból. Pozwól, żeby powróciły wewnętrzne obrazy i uczucia. Opisz cała swoją złość, opisz doznane zranienie.Daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz, wybierz formę, która ci najbardziej pasuje. Możesz to zrobić w ostrych, oskarzających i gniewnych słowach. Gdy spiszesz wszystko, co miałeś w duszy, odłóż papier i długopis, powróc do oddechu , aż poczujesz sie wewnętrznie spokojny. Następnie weź zapisana kartkę i spal. Tym samym przypieczętujesz to, że przeszłość nie została wyparta, ale została domknieta. Tym samym oznajmisz swoja gotowość pojednania z tym, co było. Zaprzestań teraz obwiniania innych i siebie. Otwórz się odpowiedzialnie na życie, które leży przed tobą.''

To propozycja na teraz. Gdy się UU w Polsce rozwinie, można te kartki pisane w ciszy, spokoju, samotności palić wspólnie na noworocznym spotkaniu lokalnej grupy UU

czwartek, 29 grudnia 2011

Piersi z kosmosu

Przed świętami obiegła świat taka oto wiadomość...

Sfotografowany przez Hubble’a Obszar Sharpless 2-106 (inne nazwy to Sh2-106 lub S106), który widać na filmie to bipolarna mgławica znajdująca się w konstelacji Łabędzia, w odległości około 2000 lat świetlnych od Ziemi.

Obraz Sharpless 2-106 został uzyskany przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a w lutym 2011 roku, przy wykorzystaniu instrumentu Wide Field Camera 3,

Teraz popatrzcie na zdjęcie...



Jak dla mnie to wcale nie przypomina anioła ze skrzydłami tylko wydatne kobiece piersi, takie sztucznie powiększone przez wkładki silikonowe! :)))
Cóż ci astronomowie plotą... Czy przed Gwiazdką wszystko musi kojarzyć im się z aniołami? Mimo, że wcale takich istot nie przypomina. To raczej największy biust wszechczasów!
Nieprawdaż?

środa, 21 grudnia 2011

Unitariańskie Światło- 24.XII

PostAuthorIconWpisany przez Administrator | PDF | Drukuj | Email

Unitarianie są rozproszeni po całym kraju i całym świecie.
Kolejny rok namawiamy, by symbolicznie zaznaczyć naszą obecność w okresie przesilenia, gdy to kolejne dni górują nad nocą.
Zapalmy, gdziekolwiek będziemy, jakikolwiek rodzaj światła i nie kryjmy go pod kocem.
Startujemy (podobnie jak w zeszłym roku) 24 XII o godzinie 21 00, fotografie naszych światełek przesyłamy na stronę ogólnopolskiego forum unitarian http://www.uniwersalizm.socjum.pl/ lub do naszej wspólnoty   unitarianie@op.pl .


sobota, 17 grudnia 2011

Europejczycy krewnymi faraonów!



Sensacyjne wyniki badań otrzymali naukowcy z centrum badań genealogicznych iGENEA w Zurychu.
Około 70 procent Brytyjczyków i połowa mieszkańców Europy Zachodniej można uznać za krewnych egipskiego faraona Tutanchamona, tak stwierdzili szwajcarscy genetycy, którzy zrekonstruowali profil DNA (z tkanki kostnej-lewej łopatki) faraona Tutanchamona, który wstąpił tron w wieku dziewięciu lat, będąc synem Echnatona i wnukiem Amenhotepa III.
DNA porównano pod kątem haplogrup, czyli charakterystycznych serii genów położonych w specyficznym miejscu na chromosomie. Krewnych Tutenchamona ujawniła haplogrupa oznaczona jako: R1b1a2.


Cóż jeszcze dowiodło badanie?
Jak się okazuje, współcześni mieszkańcy Krainy nad Nilem nie mają już prawie nic wspólnego, pod względem genetycznym, ze swoimi dawnymi władcami, gdyż powyższą haplogrupę posiada zaledwie 1 procent z nich...
Stwierdzono też, że wspólni przodkowie Europejczyków i dawnych Egipcjan prawdopodobnie zamieszkiwali na Kaukazie około dziewięciu tysięcy lat temu.

 http://uk.reuters.com/article/2011/08 ...

Jezeli chcielibyście wiedzieć w jakim stopniu wasze DNA odpowiada próbce uzyskanej z mumii Tutenchamona? Nic prostszego – iGENEA oferuje takie porównanie w cenie 100 – 400 Euro.
Więcej na stronie: http://www.igenea.com/)


środa, 14 grudnia 2011

Święta u naturowierców

Już wkrótce Święta, które wielu spędzi w tradycyjny sposób, inni zrobią to w bardziej niekonwencjonalnie i "nowoczesnie", jak na dotychczasowe polskie przyzwyczajenia (np.Christmas Party itp.).
Z upływem lat powiększa się, również liczba ludzi, dla których nadchodzący okres świąteczny jest już tylko wyłącznie czasem odpoczynku, takimi kolejnymi dniami wolnymi w roku kalendarzowym i nic poza tym. Szczególnie chodzi tutaj o tzw. najmłodsze roczniki. Gwiazdka kojarzy im się wyłącznie z zakupami, nerwówką, świętami "made in kato", gdyż oni nie czują już związku katolicyzmem i związanych z nim zwyczjami, nawet z protestantyzmem lub prawosławiem. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że dla tej grupy osób bardzej liczy się świętowanie nowego roku, gdyż jest to święto neutralne religijnie i politycznie. Na razie nikt nie próbuje go zawłaszczyć dla siebie.
Oprócz grup wyżej wymienionych są jeszcze naturowiercy, grupa neopogańska oddające cześć naturze we wszystkich jej apektach. Dla nich nadchodząca Gwiazdka to Wielkanoc.
Jakie znaczenie ma dla nich choinka?

Dziadek Mróz w całej okazałości

sobota, 10 grudnia 2011

Seks i religie

Serdecznie zapraszamy do wysłuchania audycji radia "FiM" w dużej mierze poświęconej zależnościom pomiędzy przynależnością do bardzo konserwatynych wspólnot religijnych, a towarzyszącemu temu poczuciu winy związanym z zagadnieniami dotyczącymi seksualności człowieka.
W programie można, również usłyszeć ciepłe słowa na temat UU i jego zasługach w krzewieniu edukacji seksualnej.

W celu wysłuchania audycji kliknij tutaj.

piątek, 9 grudnia 2011

Tak dla kobiet!

takdlakobiet_150x150.jpg Manifest

Demokracja znowu zawiodła kobiety. Po raz pierwszy stało się to w 1993 roku. Zignorowano około 1.300.000 podpisów obywateli i obywatelek przeciwnych tak zwanemu "kompromisowi aborcyjnemu". Drugi raz stało się to pierwszego lipca 2011 roku. Sejm nie odrzucił prac nad ustawą, która całkowicie zakazuje przerywania ciąży.

My, nasze matki, siostry i przyjaciółki zostałyśmy potraktowane przedmiotowo. Odebrano nam prawo do decydowania o rodzicielstwie. Jesteśmy temu przeciwne.

Nie zgadzamy się na to. Mówimy trzy razy „tak" dla kobiet. Przedstawiamy obywatelski projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie oraz innych prawach reprodukcyjnych. Mówimy "tak" dla edukacji seksualnej! Tak dla refundowanej antykoncepcji! Tak dla legalnej aborcji!

Mówimy: Masz prawo do decyzji. Mamy prawo do decydowania o swoim rodzicielstwie. Mamy prawo do zachowania integralności swojego ciała. Mamy prawo do dostępu do rzetelnej wiedzy o seksualności i metodach zapobiegania ciąży.

Wywodzimy się z różnych środowisk. Mamy różne doświadczenia, status społeczny i poglądy. Połączyła nas wspólna sprawa. Już raz stałyśmy się przedmiotem handlu. Nie pozwolimy na to, aby stało się tak po raz drugi.

Powiedzcie razem z nami: Tak dla kobiet!



Przydałoby się dodać: STOP GOWINIZACJI POLSKI!
O o.Maybachu już nie wspominając...

czwartek, 8 grudnia 2011

Ulotka unitariańska z Nysy

| PostAuthorIconWpisany przez Administrator | PDF | Drukuj | Email

Moi  Drodzy!

Opracowałem ulotką naszej grupy, w której są najistotniejsze informacje o nas i o ruchu UU, pobierajcie ją na swoje komputery, drukujcie i rozdajcie znajomym i rodzinom.
Ulotka dostępna jest tu ULOTKA.
unitarianienysa.cba.pl

czwartek, 1 grudnia 2011

Liberalni chrześcijanie czyli unitarianizm w Nowej Anglii

Autor: Kazimierz Bem

Pojawili się na początku w III wieku w Egipcie. Gdy na skutek prześladowań zaniknęli w VI wieku, odżyli 1000 lat później na Węgrzech, w Polsce (słynni Bracia Polscy) oraz we Włoszech. W XVIII wieku ruch ten odżył w Nowej Anglii i był tak popularny, że nazywano go „religią Bostonu”. Mowa oczywiście o unitarianiźmie.


Emigracja do Nowej Anglii zaczęła się już w 1619 roku, gdy przybyła tu pierwsza grupa osadników. Purytanie początkowo nie mieli jasno sprecyzowanego stanowiska odnośnie stosunku do Kościoła anglikańskiego. Część, podobnie jak wielu rozłamowców, uważała, że to oni stanowią „prawdziwy” Kościół Anglii, oczyszczony z naleciałości. Inni uważali, że tworzą nowy, Kościół kongregacjonalny, w którym każda parafia będzie miała zupełną autonomię co do formy i treści głoszonej przez siebie Ewangelii. Nowa Anglia była zorganizowana dość teokratycznie. Pełnię praw obywatelskich mieli tylko i wyłącznie mężczyźni będący członkami Kościoła. To oznaczało, że każdy dorosły musiał wykazać przed zgromadzeniem parafian „dowód” swojego duchowego nawrócenia i ten dowód musiał być uznany za wystarczający przez wiernych - była to doktryna „widzialnych świętych”. Inni, nie mogący wykazać takiego nawrócenia musieli i tak uczestniczyć w nabożeństwach pod karą grzywny pieniężnej, a nawet chłosty.
Życie w nowej kolonii było na początku trudne i pełne niebezpieczeństw: choroby, śmiertelność dzieci i kobiet, rajdy indiańskie - stąd też ustawodawstwo kolonialne było niezwykle surowe. Cudzołożników karano chłostą, a kobietom przyszywano literę „A” na znak ich hańby. Z tą praktyką skończono dopiero w połowie XVII wieku, gdy okazało się, iż jedną kobietę przywiódł do grzechu jej duszpasterz. Kongregacjoniści wykazywali także wyjątkowo małą tolerancyjność w stosunku do wierzących inaczej: w 1638 roku wyrzucono z kolonii niepospolicie inteligentną Anne Hutchinson (1591-1643), która ośmieliła się krytykować kazania niektórych duchownych. Gdy w kilka lat później Indianie zabili ją i prawie całą jej rodzinę, purytanie z satysfakcją odnotowali to jako znak kary boskiej. Gdy część kongregacjonistów stała się baptystami i odrzuciła chrzest noworodków, odpowiedziano wygnaniem niektórych z nich do Rhode Island. Za bycie baptystą usunięto z urzędu prezydenta Harvardu Henry’ego Dunstera (1609-1659). Największe prześladowania spotkały kwakrów, których początkowo karano grzywną, chłostą i wygnaniem. Gdy jednak w 1660 Mary Dyer wcześniej dwukrotnie skazana na wygnanie, wróciła do Bostonu, została skazana na śmierć i powieszona. „Wisi tam na drzewie, jak flaga dla innych z jej sekty ku przestrodze” - zanotował pewien świadek. Dopiero petycja kwakrów do króla Anglii Karola II poskutkowała i zakazał on zabijania kogokolwiek za wiarę.
Przy wszystkich swoich wadach kongregacjoniści mieli i pozytywne cechy, kładąc ogromny nacisk na edukację: w 1636 roku założyli Uniwersytet Harvarda, w 1701 roku Uniwersytet w Yale a w 1746 roku razem z prezbiterianami Uniwersytet w Princeton. Byli także jednymi z pierwszych, którzy potępili niewolnictwo i to już w połowie XVII wieku, a więc w czasach gdy większość Kościołów nie miała problemów z jego uzasadnieniem na gruncie biblijnym. Również jako pierwsi ordynowali na pastorów murzynów i Indian, przeciwstawiając się tym, którzy na gruncie Biblii dowodzili podrzędności tych grup.
Jak było wspomniane, tylko „nawróceni” byli pełnoprawnymi członkami kościoła, tylko oni mogli przystępować do Komunii, ale też tylko ich dzieci mogły być ochrzczone. Gdy jednak zaczęło dorastać drugie pokolenie w Nowej Anglii, niewielu z nich mogło się wykazać „nawróceniem” i ich dzieci nie mogły dostąpić chrztu. Problem ten zaczął narastać w latach 40-tych XVII wieku i wierni zaczęli żądać by chrzcić dzieci, które miały chociażby jednego z dziadków jako „członka Kościoła”. Inni pastorzy uznali to za skandaliczną innowację i co ciekawe, byli wsparci przez sporą grupę wiernych. Richard Mather od samego początku poparł „Połowiczne Przymierze”, być może pod wpływem tego, iż jeden z jego synów nie był członkiem Kościoła. Ostatecznie w 1662 roku 70 pastorów i świeckich zebrało się na synodzie w Bostonie, który pod wpływem Richarda Mathera przygniatająco zatwierdził „Połowiczne Przymierze”.
Pod koniec 1691 roku kilka dziewcząt przyłapanych na wróżeniu nazwisk swoich przyszłych mężów, powiedziało, że uczyniły to pod wpływem namów Szatana i jego czarownic, po czym oskarżyły kilka kobiet z okolic Salem. Widząc, iż sąd daje wiarę ich wymysłom, dziewczyny rozkręciły spiralę oskarżeń o czary, za dowód podając swoje wizje i rzekome tortury. Głosy rozsądku zdały się na nic - jeden z oskarżonych o czary powiedział, że wytrzepie im te brednie z pupy - i sędziowie zaczęli skazywać tylko na podstawie zeznań dziewcząt. O idiotyczności procesu może świadczyć fakt, że gdy jedna z oskarżonych stwierdziła, że nie jest czarownicą i nie wie co to takiego, sędzia z triumfem stwierdził, że jak może mówić, iż nie jest czarownicą, skoro nie wie co to takiego? Oskarżonym nie było do śmiechu: do więzienia wtrącono kobietę karmiącą piersią razem z dzieckiem, które zaraz zmarło, jej czteroletnią córeczkę, która po ośmiu miesiącach w ciemnicy oszalała oraz chorą siedemdziesięcioletnią kobietę, która w końcu została skazana i powieszona.
Prawo przewidywało, że jeżeli oskarżeni będą obstawać przy swojej niewinności, to zostaną powieszeni, zaś wypadku przyznania się oszczędzą swoje życie. Wiele osób chcąc uniknąć stryczka podpisywało się pod najbzdurniejszymi zeznaniami, ale część oskarżonych nie przyznawała się i 10 czerwca 1692 roku powieszono pierwszą „czarownicę”. Miejscowi duchowni wykazali się wyjątkową podłością i ciemnotą, podjudzając do oskarżeń i odmawiając obrony swoich wiernych. Liczba oskarżonych sięgnęła ponad 200 osób, a liczba straconych 20 osób. Dopiero pod koniec września powszechnie znany i szanowany pastor Increase Mather (1639-1723) przedstawił bostońskim pastorom słynną pracę „Sprawy Sumienia dotyczące Złych Duchów”, w której choć nie zaprzeczał ich istnieniu, to sprzeciwiał się skazywaniu na śmierć wyłącznie w oparciu o wizje oskarżycieli i na koniec dobitnie stwierdzając: „Lepiej jest by winna osoba była uniewinniona, niż by została skazana niewinna bez wystarczających dowodów. Wolałbym wziąć czarownicę za uczciwą kobietę, niż by uczciwą kobietę posądzono o bycie czarownicą”. Pod dokumentem podpisało się 14 pastorów i wysłano natychmiast do gubernatora, który nakazał wstrzymać procesy i egzekucje. Z czasem uwolniono i uniewinniono oskarżonych i skazanych. Kilka lat później jeden z sędziów przyznał się do błędu, a w 1716 roku jedna z oskarżycielek wyznała przed wiernymi, iż swoje wizje i tortury wyssała z palca.