poniedziałek, 29 lipca 2013

Koziołek Matołek najwybitniejszym polskim satanistą?

Szatan! I do tego islamista!

Na stronie internetowej archidiecezji warszawskiej jeden z katolickich księży (Przemysław Sawa) opublikował listę potencjalnych zagrożeń mogących obudzić szatana. Oczywiście znajdują się na niej filmy i zespoły muzyczne(Harry Potter, pokemony itp.), podobne jak u Natanka, co ciekawe, kuria ostrzega też przed powtarzaniem refrenu znanej piosenki "Makumba" zespołu "Big Cyc"...
Zresztą podobną listę zagrożeń "poleca" Reformowany Kościół Katolicki, uważany za bardzo liberalny...



sobota, 27 lipca 2013

Arianie na ziemiach pruskich

Polecamy ciekawy tekst ze strony "Pruski horyzont", opowiadający o historii chrześcijańskiego arianizmu i Braci Polskich, chociaż należy mieć na uwadze fakt, że określenie "arianie" przypisali braciom ich konkurenci w wierze...


Nie należy zmuszać nikogo do religii (...). Albowiem przemoc owa nie może tego sprawić, by ktoś inaczej myślał, niż myśli. Siłą nie można człowiekowi ani narzucić przekonań ani mu ich wydrzeć.(...) Albowiem kto odmawia drugiemu poręczenia pokoju, a sobie zastrzega prawo zniszczenia go, gdy nadejdzie stosowna chwila, ten takie samo prawo daje również temu drugiemu. A gdzie nie ma miejsca dla praw pokoju, tam powstaje miejsce dla praw wojny, jednakich dla obu stron. Lecz wojna nie przynosi zbawienia.
Johannes Crellius - Traktat o tolerancji, Raków 1632.

By napisać o ruchu ariańskim na ziemi pruskiej należy pierw napisać o pryncypiach wiary ariańskiej i jej historii, ponieważ tylko dzięki takiemu wprowadzeniu będziemy w stanie spojrzeć z odpowiedniej perspektywy na to kim byli arianie, i jaki był ich wkład w historię, rozwój, koloryt kulturowy i religijny nie tylko Prus czy Polski ale i całej Europy.


Początki arianizmu

Arianizm jako doktryna teologiczna bierze swój początek w naukach zmarłego w 336 roku n.e. Ariusza, chrześcijańskiego duchownego z Aleksandrii. Ariusz, jako obrońca monoteizmu w chrześcijaństwie był przeciwnikiem dogmatu Trójcy Świętej i twierdził, iż Jezus nie jest dosłownie Synem Bożym istniejącym równorzędnie z Bogiem od zawsze, lecz jego tworem powstałym w pewnym momencie trwania dzieła stworzenia. Idąc dalej tą drogą dochodzimy do konkluzji, iż Ariusz odrzucił tym samym swoistą boskość Jezusa jako oddzielnej istoty boskiej. Pogląd swój opierał na wersie 14:28 pochodzącym z Ewangelii św. Jana : "Słyszeliście, że powiedziałem wam: Odchodzę i przychodzę do was. Gdybyście mnie miłowali, tobyście się radowali, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest niż Ja." 

Nauki Ariusza - zwane arianizmem, sprzeczne z doktryną kościelną zostały wielokrotnie potępione przez duchownych, poczynając od synodu w Aleksandrii w 319 roku n.e przez I Sobór nicejski w 325 roku n.e. na Soborze konstantynopolitańskim (381 r. n.e.) kończąc. Pomimo potężnej krytyki ze strony Kościoła, nauki Ariusza zdobyły wielu zwolenników, pośród których możemy odszukać między innymi następców cesarza Konstantyna Wielkiego w osobie Konstancjusza II (za którego rządów arianizm uzyskuje prominentną rolę w cesarstwie) czy Walensa. Jednakże, wraz z rokiem 381 i Soborem konstantynopolitańskim, arianizm zostaje uznany za herezję przez cesarza Teodozjusza I-ego skazującego tym samym wyznawców arianizmu na prześladowania.

Wartym odnotowania jest fakt, iż arianizm zyskał szeroki posłuch wśród plemion germańskich takich jak Goci zalewających w V wieku n.e. upadające Cesarstwo Zachodnie. Ostatecznie tylko Frankowie przyjęli chrzest w obrządku katolickim a niesławni Wandalowie wybrali arianizm w szczególnie surowej postaci. W końcu VII wieku, wraz z odchodzeniem plemion germańskich żyjących na ten czas w granicach upadłego cesarstwa od nauk Ariusza, arianizm zamiera.

XVI wiek - odrodzenie arianizmu - czyli od Miguela Serveta po Fausto Sozziniego i ruch Braci Polskich 

Odrodzenie arianizmu następuje dopiero w dobie reformacji - XVI wieku w naukach hiszpańskiego teologa - Miguela Serveta (1511-1553), wybitnego lekarza, prekursora współczesnej farmakologii i ojca etnologii.

Servet, zniesmaczony upadkiem moralnym który obserwował pośród duchownych nurzających się w przepychu i pysze zaczynał odchodzić od wiary katolickiej. Szczególne piorunujące wrażenie wywarła na nim scena którą zaobserwował podczas koronacji cesarza Karola V-ego, który to padł przed papieżem Klemensem VII całując jego stopy. Uważał, iż zachowanie duchowieństwa stało w sprzeczności z naukami o pokorze i prostocie o której nauczały Ewangelie. Był propagatorem tezy, iż "(...) nauki Chrystusa nie były kierowane do teologów czy filozofów, lecz do ludzi prostych, niewykształconych, którzy mieli je zrozumieć - nie będąc ludźmi wykształconymi - i wprowadzać w czyn" (wiki). Servet, wyszedł ostatecznie z założenia, iż tylko czytając Biblię w językach oryginalnych uniknie przekłamań które nawarstwiły się w późniejszych tłumaczeniach i interpretacjach :

W wyniku swoich studiów doszedł do przekonania, że w ciągu trzech pierwszych stuleci naszej ery religia chrześcijańska została skażona. Za błędną uważał m.in. naukę o Trójcy, przyjętą, według niego, w wyniku wpływu cesarza Konstantyna i jego następców na chrześcijaństwo. Mając 20 lat, opublikował książkę „De Trinitatis erroribus libri septem” („O błędach Trójcy ksiąg siedmioro” - w tym oraz innych dziełach konsekwentnie używał imienia Bożego w formie JHWH). Ściągnęła ona na niego uwagę inkwizycji. W swoim dziele Servet stwierdzał m.in.: „W Biblii nie ma żadnej wzmianki o Trójcy (...). Boga poznajemy przez Chrystusa, a nie przez nasze zarozumiałe koncepcje filozoficzne.” Uznawał dogmat o Trójcy za zagmatwany, i że Biblia nie popiera go „nawet jedną sylabą”. Chrystusa uważał za drogę, pośrednika umożliwiającego poznanie Boga. (wiki)

Poglądy Serveta spotkały się z silnym sprzeciwem Kościoła zarówno katolickiego i protestanckiego , jak i zainteresowaniem Inkwizycji. W 1553 uznany za heretyka Servet zostaje skazany przez Kalwina na stracenie przez spalenie na stosie. Epitafium wyryte na pomniku mu poświęconym brzmi następująco : "Michael Servet, (...) geograf, lekarz, fizjolog, przyczynił się do pomyślności ludzi przez swe odkrycia naukowe, poświęcenie dla chorych i ubogich oraz przez bezkompromisowość w myśleniu i w kwestiach sumienia. (...) Niewzruszenie trwał przy swoich przekonaniach. W obronie prawdy złożył w ofierze życie" 

Jako posłowie do epitafium wypada przytoczyć również jego własne słowa rysujące go jako człowieka pokojowego, obiektywnego, pełnego rozsądku i dystansu wobec radykalnych działań : „Ani się nie zgadzam we wszystkim, ani się nie sprzeciwiam jednej czy drugiej stronie. Wydaje mi się bowiem, że wszyscy mają trochę racji, i trochę się mylą, ale każda ze stron zauważa błędy u drugiej, nie widzi ich natomiast u siebie”

wtorek, 23 lipca 2013

GIODO może wchodzić do kościołów

W końcu doczekaliśmy się wyroku NSA w sprawie danych apostatów przetwarzanych przez kościoły i nie jest on napewno korzystny dla największej organizacji religijnej w tym kraju, gdyż zezwala  GIODO na przysłowiowe wchodzenie do kościołów w celu sprawdzenia, co dzieje z danymi osób, które postanowiły wystąpić z tej organizacji. Oczywiście powyższy wyrok uznaje, że tzw. autonomia kościelna nie oznacza (de fakto) jakieś formy eksterytorialności kościołów, szczególnie dotyczy to KRK, który to ciągle zasłaniał się tym pojęciem, nie chcąc dopuścić urzędników państwa do gromadzonych przez siebie danych osobowych, traktując siebie jako rodzaj państwa w państwie.

"Autonomia [Kościołów] nie może być rozumiana jako pozbawienie państwa jego immanentnej cechy, jaką jest suwerenność"

Często dzieje się tak, że proboszczowie odmawiają prawa do wystąpienia z KRK, nawet jeżeli dzieje się to zgodnie z tzw. procedurami kościelnymi, mało tego, nawet jeżeli danemu jegomościowi uda się dokonać apostazji, to jego dane nadal widnieją w kościelnych statystykach, szczególnie dzieje się tak na prowincji i obszarach o dużym poziomie religijności (katolickiej) i konserwatyzmu, chociaż oczywiście nie tylko tam.
Sami jesteśmy ciekawi co będzie się działo dalej, gdyż jakoś nie możemy sobie wyobrazić, aby na jakieś np. podhalańskiej, czy wschodniopolskiej lub śląskiej parafii urzędnicy odważyli się "odwiedzić" miejscowe plebanie i szczerze wątpimy, aby tamtejsi proboszczowie, którzy uznają nadrzędność prawa kościelnego, w ogóle zechcieli takowych kontrolerów wpuścić, gdyż przypuszczamy, że w razie odmowy nie spotkają ich specjalnie negatywne konsekwencje ze strony organów państwa...
Zresztą polska hierarchia kościelna niczego tak się nie boi, jak masowej fali wystąpień, co ostatecznie obaliłoby kościelny mit o tym, że prawie wszyscy Polacy są "wierni Kościołowi" i nie mają ochoty z niego wychodzić...

Oczywiście wyrok ten jest dopiero pierwszym krokiem do normalności i nie należy się tym faktem nadmiernie ekscytować.

Posłuchaj audycji:
GIODO: Mam nadzieję, że żaden z istniejących w Polsce kościołów i związków wyznaniowych nie odmówi współpracy (Sygnały dnia/Jedynka)


poniedziałek, 22 lipca 2013

Katolicka kolęda w lipcu


Przedsiębiorczość (sic!) polskich księży nie zna granic...
Być może, za jakiś czas, taka letnia wizyta stanie się już normą we wszystkich polskich parafiach?

sobota, 20 lipca 2013

Kwietna Ceremonia z bliska



Jest to jedna z najpiękniejszych uroczystości UU, polegająca na przyniesieniu kwiata(ów) po to, aby dodać je do bukietu. Kwietna Ceremonia została wymyślona w 1923 roku przez ministra unitariańskiego Norberta Capka, który założył Kościół Unitarian w Czechosłowacji. Obrzęd został później sprowadzony do Stanów Zjednoczonych przez jego żonę, Maję.

 

Więcej informacji o UU-ceremoniach można znaleść tutaj.

Magdalena Środa o wyborze papieża

Co prawda konklawe już dawno za nami, ale w poniższym stwierdzeniu coś jest na rzeczy....

facebook.com

czwartek, 18 lipca 2013

Polska Północna najmniej religijna

Już ponad tydzień temu ISKK przedstawiło wyniki tzw. liczenia wiernych, które jest podobno dokonywane w jedną z wybranych niedziel października(?), co jednak najciekawsze, od kilku już lat owe dane są prezentowane coraz później. Jeszcze kilka lat temu odbywało się to w okolicach okołowielkanocnych, ale dwa lata temu przesunięto termin na początek czerwca, w ubiegłym roku był to już koniec czerwca, a w tym roku prawie połowa lipca. Dlaczego tak się dzieje należy się tylko domyślać.
Oczywiście do tzw. zbiorczego wyniku obejmującego cały kraj można mieć bardzo duże zastrzeżenia, chociaż rozpatrując dane z poszczególnych diecezji można zauważyć pewną statystyczną prawdę, która mówi, że w rejonach (diecezjach) o w miarę wysokim poziomie niedzielnych praktyk, sytuacja teoretycznie jest stabilna, ale tam, gdzie ilość owych praktyk (niedzielnych) jest dosyć nieduża, procesy laicyzacyjne zachodzą coraz głębiej i dalej.

Dominicantes i communicantes 2011
Dominicantes i communicantes 2012

W przeciwieństwie do tego, co próbują nam wmówić czynniki okołokościelne, procesy sekularyzacyjne postępują coraz bardziej, wystarczy porównać sobie wyniki sprzed trzech lat z tymi najnowszymi z ubiegłego roku. Ludzie coraz mniej uczestniczą w niedzielnych mszach na terenach dawnych Prus Wschodnich i na tzw. Ścianie Zachodniej, ale też na terenach centralnych (Zachodnie Mazowsze z Warszawą), a nawet na Górnym Śląsku, gdzie ten trend zaznacza się już od kilku lat oraz na terenach dawnego częstochowskiego. Kolejne rekordy "niżu" notuje się w diecezji szczecińsko-kamieńskiej, która od pewnego już czasu stała polskim biegunem laicyzacji, prześcigając diecezję łódzką i sosnowiecką.

Kolejnym dowodem na postępującą sekularyzację jest zwiększenie się liczby diecezji, w których poziom tzw. dominicantes (pojęcie umowne) spadł już poniżej 30 procent. Dotychczas takich diecezji było zaledwie cztery: łódzka, sosnowiecka, szczecińsko-kamieńska i koszalińsko-kołobrzeska (niedawno tylko dwie pierwsze!). W ubiegłym roku liczba takich diecezji prawie się podwoiła, dołączyły trzy kolejne: warszawska, elbląska i warmińska.
Co ciekawe, wiekszość z nich znajduje się na terenie północnej części Polski, co powoduje, że to ta część naszego kraju jest teraz najmniej "katolicka" (religijna) i najbardziej zsekularyzowana, chociaż Ściana Zachodnia już goni.


Legenda:

Czerwony          20-30%
Pomarańczowy  30-40%
Niebieski-          40-50%
Granatowy        50-60%
Czarny              60-70%

poniedziałek, 15 lipca 2013

Ks. Lemański nie zamierza opuszczać parafii

Mimo, że od 5 lipca ks. Wojciech Lemański nie pełni już urzędu proboszcza, to nie zamierza on opuszczać swojej parafii i udać się do domu księży emerytów zasłaniając się "terminami proceduralnymi", co oznacza zaostrzenie się konfliktu z epskopatem, który wsparł biskupa Hosera.
Oczywiście różnych podobnych konfliktów było już w tym kraju wcale nie mało, ale ten jest pierwszym tak bardzo nagłośnionym przez media "głównego nurtu", gdyż o poprzednich mogliśmy sobie poczytać przeważnie w prasie antyklerykalnej.
W każdym razie ks. Lemańskiemu należą się brawa za odwagę, gdyż przeciwstawienie się woli biskupiej w tym kraju wymaga jej zaprawdę bardzo wiele... i oczywiście parafianom, którzy murem za nim stoją.

piątek, 12 lipca 2013

Lemański ujawnia treść rozmowy z Hoserem

Polecamy wysłuchanie kultowego (już?) wywiadu udzielonego przez ks. Lemańskiego Annie Wacławik-Orpik.

Rozmowa Anny Wacławik-Orpik z ks. Wojciechem Lemańskim


Swoją drogą, antysemityzm polskiego kleru nie jest wcale żadną nowością, a cały dialog międzywyznaniowy można niestety włożyć między bajki...

czwartek, 11 lipca 2013

Pierwsze osiedle tylko dla katolików

Typowy przykład polskiej "pokropionej" demokracji...

Dziś Warszawa-jutro Polska cała...
nk.pl

A za udział w pielgrzymkach będą jakieś ulgi i rabaty???


środa, 10 lipca 2013

Stanisław Obirek o ks.Lemańskim

Polskie media żyją w ostatnich dniach sprawą odwołania przez abp Hosera ks.Wojciecha Lemańskiego z parafii w podwarszwskiej Jasienicy i wszystkich wydarzeń, które się z tym wiążą.
Proponujemy wysłuchanie dwóch audycji w powyższym temacie, chociaż uważamy, że Lemański stoi na z góry straconej pozycji w starciu z episkopatem i odwoływanie się do Watykanu na niewiele się tutaj zda.

''W polskim Kościele Lemańskich jest wielu''. Agata Kowalska rozmawiała z prof. Stanisławem Obirkiem.
Co ciekawe, początek wypowiedzi Obirka może negatywnie zaskoczyć jego sympatyków.




''Ksiądz nie jest własnością biskupa''. O sprawie ks. Lemańskiego Jakub Janiszewski rozmawiał z Jarosławem Makowskim.



Dlatego właśnie został odwolany...

niedziela, 7 lipca 2013

Kometa stulecia zbliża się do Ziemi

Na wstępie należy dodać, że poniższa informacja wcale nie jest z gatunku science-fiction...
Jak podała NASA, kometa C/2012 S1 (ISON) coraz bardziej zbliża się do Słońca, żeby tego było mało, podobno jesienią obiekt będzie już widoczny gołym okiem i to nie tylko nocą, ale także w dzień, a jego jasność ma być porównywalna nawet z Ksieżycem! Od około piątego grudnia jasność komety będzie stopniowo malała z powodu coraz większego oddalania się jej od Słońca.
Jak będzie naprawdę i czy powyższa agencja czasem znów nie przesadza - przekonamy się podobno już w październiku...