wtorek, 10 września 2013

Polski Kościół Poligamiczny?

Poligamia-temat budzący w tzw. Świecie Zachodnim wiele kontrowersji. Ciągle występująca w niektórych częściach świata, szczególnie w krajach muzułmańskich, chociaż nie tylko. Onegdaj praktykowana przez amerykańskich mormonów, którzy jednak porzucili tą praktykę, chociaż nie do końca...
siedem_niewiast_uchwyci_sie
ezoterycznypoznan.pl
W wyniku wewnętrznych rozłamów powstał Fundamentalistyczny Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w dniach Ostatnich oraz Prawdziwy i Żywy Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Końca, które  to wspólnoty ciągle są jej wierne.



Proponujemy lekturę ciekawego artykułu dotyczącego poligamii pod tytułem: Dlaczego nie poliandria?, którego autorem jest Paweł Szulik, nigdysiejszy publikator portalu biblijnych unitarian.
Wszystkich zaniepokojonych pragniemy uspokoić, nie zamierzamy nawracać się na wiarę kojarzoną ze stanem Utah...


Rozmawiam z ludźmi o poligamii dość często. Nie wstydzę się swoich poglądów, czyli tego, że akceptuję poligamię, ponieważ uważam, iż nie ma się czego wstydzić. Ludzie obnoszą się z wieloma rzeczami, które są obiektywnie złe. Z racji tego, że prowadzę wiele rozmów, spotykam się z różnego rodzaju argumentacją przeciwko poligamii.

Rozmowy z mężczyznami są zdecydowanie łatwiejsze. Albo jest zabawnie (choć nie lubię, kiedy ktoś traktuje poligamię jako powód do żartów) albo mężczyźni po prostu zgadzają się, że mężczyzna powinien móc mieć więcej niż jedną żonę jednocześnie.

Gorzej z kobietami. Kiedy tylko stwierdzam, że uważam, iż mężczyzna powinien móc mieć więcej niż jedną żonę, wtedy od razu, natychmiastowo, w niemal 100% przypadków słyszę: "Ciekawe co byś powiedział, gdyby Twoja żona znalazła sobie drugiego faceta?". Mowa tutaj o poliandrii, czyli małżeństwie, w którym to kobieta poślubia więcej niż jednego mężczyznę.



Na postawione powyżej pytanie odpowiadam tak: Rozmawiam z żoną o sprawach małżeństwa i różnych jego form. Żona zgadza się z tym, iż nie ma nic złego w sytuacji, kiedy mężczyzna posiada więcej niż jedną żonę. Kiedy natomiast rozmowa toczy się na temat poliandrii, żona mówi, że nigdy nie potrafiłaby zakochać się w kimś innym niż ja. I taka jest właśnie natura kobiety, a mowa o kobiecie normalnej. Normalna kobieta nie ma w naturze poszukiwania przygód, zdobywania, walki, itp. Normalna kobieta szuka harmonii, stabilizacji, uporządkowania w życiu. Normalna kobieta, a wynika to z obserwacji, chce miłości tylko jednego mężczyzny, chce dawać siebie fizycznie i mentalnie tylko jednemu człowiekowi. To mężczyzna jest obdarzony naturą zdobywcy.

Poliandria, czyli związek jednej kobiety z wieloma mężczyznami, zakłada, że osią małżeństwa jest kobieta. To wokół niej wszystko się kręci. To ona "rozdaje karty". Siłą rzeczy to ona stanie się w takim małżeństwie organem decyzyjnym, a nie ma do tego po prostu predyspozycji. Normalna kobieta nie ma władczych aspiracji, zdolności przywódczych, a właściwie to nie ma nawet chęci przewodzenia. Kobieta zmaga się z wieloma słabościami, burzą hormonów, jest emocjonalna, nie potrafi podejmować "męskich decyzji", kieruje się w podejmowaniu decyzji uczuciami zamiast zimnym rozumem. To wszystko dyskwalifikuje ją jako potencjalną oś małżeństwa, co z kolei dyskwalifikuje poliandrię.

Osoby, które próbując obalić ideę poligamii, przywołują "argument poliandryczny" zdradzają swoją krótkowzroczność. Małżeństwo jest instytucją, która ma określone cele, które chcąc osiągnąć, musi się wykazać odpornością na przeciwności życiowe i praktycznością. Poliandria nie zdaje tego egzaminu.

Kiedy w rodzinie składającej się z mężczyzny i dwóch kobiet, wszyscy członkowie chcą mieć dzieci w danym momencie, jest to absolutnie możliwe. W poliandrii nie jest to możliwe, ponieważ kobieta nie może zajść w ciążę w dwoma mężczyznami na raz. Najpierw urodzi dziecko jednemu, podczas gdy drugi musi czekać. Mężczyzna, w którego naturze jest chęć posiadania potomstwa, musi czekać bardzo długo, zanim żona będzie mogła urodzić jego dziecko. Poza tym, kiedy dwóch mężczyzn współżyje równolegle z jedną kobietą, ciężko będzie określić, czyje dziecko kobieta ta nosi w łonie. Oczywiście można zrobić badania DNA, ale zaważmy, jak wiele komplikacji to powoduje.

Normalna kobieta ma dużo niższy pociąg seksualny niż normalny mężczyzna. Poliandryczne małżeństwo złożone z normalnej kobiety i normalnych mężczyzn, nie jest w stanie zapewnić wszystkim zaspokojenia w sferze seksualnej. Właściwie trzeba powiedzieć, że kobieta, chcąc zaspokoić swoich mężów, będzie musiała zmuszać się do współżycia. Ktoś może od razu powiedzieć, że sprowadzam wszystko do seksu, ale czyż nie jest to bardzo istotna sfera małżeńskiego życia? W poligamii nie ma tego problemu. Normalny mężczyzna ma mniej więcej dwukrotnie wyższe libido niż normalna kobieta. W przypadku, kiedy będzie on posiadał dwie żony, wszyscy będą zaspokojeni i zadowoleni seksualnie.

Kto w poliandrii będzie podejmował "męskie decyzje"? Dobrze wiemy, że zasada partnerstwa, czyli "kobieta i mężczyzna mają jednakowy głos" nawet w monogamicznym małżeństwie się nie sprawdza. Normalna kobieta liczy, że mąż weźmie sprawy w swoje ręce i nie ma w tym absolutnie nic złego, pod warunkiem, że mąż nie nadużywa tego. A kiedy w małżeństwie będziemy mieli dwóch mężczyzn, jak myślisz, kto będzie głową domu? Ja Ci to powiem: obaj. I stworzy to tak niesamowite napięcie, że atmosfera w takim domu będzie nie do zniesienia. No chyba że panowie zrezygnują z prawa podejmowania "męskiej decyzji" i zostawią to wszystko na głowie żony, co skończy się niewątpliwie jeszcze większą katastrofą.

A teraz zapraszam do przeczytania tego wpisu "Poligamia w ujęciu statystycznym", z którego dowiemy się, że "pośród istniejących w latach 1960-1980 (a więc właściwie współcześnie) 1231 społeczeństw: tylko 186 jest monogamicznych, 453 praktykuje poligynię okazjonalnie, 588 często praktykuje poligynię, natomiast jedynie 4 społeczeństwa są poliandryczne. Inaczej mówiąc społeczny zakaz poligamii występuje w 186 społeczeństwach, w 1041 (453+588) społeczeństwach poligamia jest całkowicie akceptowana, natomiast poliandria występuje jedynie w 4". Ścisła monogamia jest więc zwykłym mitem, poligamia przeważa, natomiast poliandria jest szczątkowym zjawiskiem. Dlaczego tak jest? To proste: okazuje się, że naturalną rzeczą jest poligamia i monogamia, natomiast poliandria funkcjonuje JEDYNIE w 4 społeczeństwach! I muszę powiedzieć, że w każdym z tych czterech społeczeństw jest to model małżeństwa narzucony ludziom przez archaiczną tradycję, nie zaś wynikający z ich potrzeb.

Oczywiście, jeżeli jakaś grupa ludzi chce praktykować poliandrię, to ja nie mam nic do tego. Chcę jedynie powiedzieć, że ja, moja żona i moi znajomi, nie akceptujemy poliandrii, mamy do tego prawo, i nie będziemy jej promować. Będziemy natomiast promować model małżeństwa, w którym mężczyzna ma więcej niż jedną żonę.

Źródło: systempoligamiczny.blogspot.com


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz