środa, 30 lipca 2014

Deklaracja wiary nauczycieli

Sezon ogórkowy trawa w pełni, ale zamieszczona w tytule informacja jest brana przez wiele osób powiązanych ze środowiskami katolickimi zupełnie na poważnie...
Wzorem lekarzy, także katoliccy nauczyciele zapragnęli posiadać własną wersję deklaracji wiary, czyli uznania wyższości prawa bożego (patrz-kościelnego) nad państwowym. Autorem całego zamieszania jest jeden z ultrakatolicko-prawicowych blogerów publikujący na portalu o takim właśnie profilu.

Tylko 500 szkół katolickich? Teraz będą wszystkie!

Cóż takiego możemy tam m. in. wyczytać?
A no całą masę propagandy ultrakatolicko-nacjonalistycznej będącej z pewnością bardziej na prawo od wytycznych samego Watykanu (;-)) oraz bardzo specyficzną, najłagodniej mówiąc, interpretację dziejów Kraju nad Wisłą...

(...)Jednak pamiętamy, że gwarantem bezpieczeństwa, wolności i dobrobytu była katolicka większość Narodu Polskiego, która sprawowała rządy w Polsce w imieniu całości Narodu... (...) Historia dowiodła, że tylko wychowana przez Święty Rzymski Kościół Katolicki wspólnota wyznająca totalną etykę opartą na Dekalogu, czyli prawach miłości jest zdolna do zbudowania i obrony wielkiego państwa i Narodu. (...) Dlatego nigdy więcej nie możemy się zgodzić na eksperymenty wychowawcze i na sączenie jakichkolwiek herezji w Polskich
szkołach. Wychowanie Polaków bez powiązań historycznych, z pominięciem polskiej kultury oraz bez Boga i Kościoła katolickiego, prowadziło zawsze do tragedii dziejowych, na które już sobie więcej nie możemy pozwolić. (...) Uznaję pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim
-aktualną potrzebę przeciwstawiania się antypedagogicznym ideologiom oraz wszelkiej indoktrynacji we współczesnej „cywilizacji laickiej”, sekularnej, a nawet wrogiej Bogu i człowiekowi, której szerzenie grozi restauracją ludobójczych totalitaryzmów. (...)


Jednak najbardziej "satyryczna" część brzmi:

 Uważam, że -nie narzucając nikomu swoich poglądów i przekonań,- nauczyciele katoliccy mają prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem oraz z wymaganiami jakie stawia katolikom na całym świecie Magisterium Świętego Rzymskiego Kościoła Katolickiego.

Przecież wystarczy wczytać się dokładnie w całość tekstu, żeby zrozumieć, że właśnie o narzucenie całemu polskiemu szkolnictwu "jedynie słusznych poglądów" wywodzących się z "jedynie słusznej wiary" tutaj chodzi...

UWAGA!
Tylko dla ludzi o mocnych nerwach lub zwolenników totalnej katolicyzacji polskiej edukacji...

Czytaj całość TUTAJ

Deklaracja wiary lekarzy w praktyce... ;-)

niedziela, 27 lipca 2014

Louis de Funes-komiczny lefebrysta...

Jesteśmy w trakcie trwania sezonu letniego i po raz enty z kolei media audiowizualne serwują nam filmy z udziałem wymienionego w tytule aktora. :-)
Tymczasem w całym tym zgiełku zupełnie nie zdajemy sobie sprawy jakie były poglądy, a raczej przekonania polityczno-religijne odtwórcy postaci "Żandarma" i wielu innych ról zresztą też. Prawdę mówiąc były one naprawdę bardzo nietypowe jak na komika, o czym można się przekonać czytając poniższy tekst, napisany z pozycji ultakatolickich...


- Jest Pan wierzący?
- Oczywiście, oczywiście.
- Od dawna?
- Od zawsze… Jezus był wpływowym towarzyszem mojego dzieciństwa, jest wpływowym towarzyszem mojego życia zawodowego i mego życia w ogóle.
- Czy pomaga Panu w życiu zawodowym?
- Nieustannie. Byłem bardzo szczęśliwy i to z pewnością dzięki niemu.
- Jakie ma Pan wyobrażenie o Jezusie?
Na obrazkach mego katechizmu był zawsze kimś bardzo delikatnym, jasnowłosym i czuło się, że każdy poryw wiatru może go unieść... Choć był on synem cieśli. Uwierz mi, że był facetem, który miał metr dziewięćdziesiąt, niezwykłą siłę i że miał takie bicepsy! Kiedy wyrzucał kupców za drzwi świątyni brał ich po trzech... i hop! Mówił donośnym głosem, czynił cuda... Przewodził ludziom i mnie również, widzę go śmiejącego się.

(Fragment książki Eric Léguebe’a pt. “Louis de Funès, Roi du Rire” będący zapisem wywiadu telewizyjnego udzielonego Guy’owi Béartowi w Wigilię B.N. 1981 roku)



Louis de Funes, którego 95 rocznica urodzin przypada właśnie dziś, nie jest w Polsce znany inaczej, jak przez pryzmat zagranych przez siebie ról filmowych. Niewielu widzów ma świadomość, że ciepłe i serdeczne poczucie humoru z jakim traktował w swojej twórczości Kościół zbudowane było na głębokiej wierze. Wątki religijne nie są wprawdzie w jego filmach nadmiernie eksponowane, bo był mistrzem dziedziny dalekiej od koniecznej powagi, ale nawet nieliczne zapadają w pamięci.

Widz świadomy jego katolickiej gorliwości i tradycjonalistycznych poglądów z pewnością pomiędzy „wierszami” odczyta wiele aluzji i komentarzy – ot, choćby pierwszy z brzegu, jakim była scena z udziałem częstej bohaterki serii z „Żandarmem”, gdy siostra szarytka spotkawszy inspektora Cruchota na plaży – a trzeba dodać, że ubrana była w skąpe bikini i wielki kornet siostry miłosierdzia – tłumaczy mu, że oto „wychodzi do ludu jak to teraz czynią księża-robotnicy”. W zakończeniu „Kapuśniaczka”, który miał być jego ostatnim filmem, odlatujący ku niebu w statku kosmicznym Claude Ratinier i jego przyjaciel Garbus śpiewają Ave Maria - refren pochodzącej z Lourdes maryjnej pieśni "Po górach, dolinach". Podobnych fragmentów jest w filmach de Funesa wiele. Trzeba dodać, że ten rodzaj poczucia humoru nie budził protestów katolików, ale właśnie zwolenników „laickiej republiki”, których mierziło każde, najmniejsze nawiązanie do religii.

Poglądy de Funesa sprawiały, że udzielał wsparcia Bractwu Św. Piusa X i jego założycielowi arcybiskupowi Lefebvre’owi domagającemu się po Soborze prawa do „eksperymentu Tradycji”. Sławny komik wspomagał finansowo księdza Ducaud-Bourget w czasie pierwszych, trudnych lat „okupacji” paryskiego kościoła Saint-Nicolas du Chardonnet, który tradycjonalistyczni wierni zajęli w 1977 roku. Samemu Bractwu zapisał w testamencie 1/3 swego pokaźnego majątku. Patriotyzm i rojalizm sprawiały, że nigdy nie zapominał o 21 stycznia – dniu śmierci Ludwika XVI, i uczestniczył w stosownych obchodach.

Źródło informacji: http://jacquesblutoir.blogspot.com

rzymskikatolik.blox.pl


Trochę czarnego humoru... 
Swoją drogą, niedawno dowiedzieliśmy się, że ultarakatolickie "bractwo" zostało zaliczone przez kościelnych egzorcystów jako sekta... Zresztą patrząc na poniższą listę, to chyba jest na niej prawie wszystko oprócz oficjalnego KRK, co bardzo wiele mówi nam o rzekomym ekumenizmie tego wyznania, oczywiście chodzi nam o nurt "oficjalny" katolicyzmu, a nie o piusowców nastawionych antyekumenicznie... :-)


pl.gloria.tv

Wracając do tematu...
Naszym skromnym zdaniem wcale nie był z niego aż taki "beton" jak co niektórzy próbują go określać. Po prostu takie, a nie inne poglądy były wynikiem pochodzenia społecznego (arystokratycznego) Funesa i przyzwyczajeń z tym związanych. Nie należy zapominać też o tym, że aktor mieszkał we Francji, gdzie środowiska związane z tzw. tradycjonalizmem katolickim były i chyba są jeszcze najliczniejsze na świecie (chociaż mocno mniejszościowe), przez co łatwiej było mu "trzymać się starego porządku" i ludzi go reprezentujących niż gdyby mieszkał np. w Hiszpanii.

De Funes jako fałszująca zakonnica, a raczej antyklerykalny lefebrysta... ;-)
W Polsce nawet dziś co niektórzy aktorzy określający się mianem katolików (głównego nurtu-o tradycjonalistach już nie wspominając) mieliby opory przed zagraniem takiej roli ze strachu przed ewentualnymi nagonkami kleru i jego fanatycznych wyznawców-czepiających się o wszystko...



Jako ciekawostkę należy dodać fakt, że nasz ultrakatolicki i konserwatywny bohater w listopadzie 1942 roku rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną...
Czyżbyśmy mieli tu znów do czynienia z typowym przykładem hipokryzji???

Wpisał: AntyPius

czwartek, 24 lipca 2014

Papież Wałęsa?

Od pewnego już czasu były prezydent Lech Wałęsa zamieszcza w sieci różnego typu zdjęcia. Całkiem niedawno ukazała się fotografia przedstawiająca LW w jacuzzi razem z duchownym wyznania rzymskokatolickiego, która stała się hitem w internecie. Jeszcze wcześniej można było obejrzeć zdjęcia informujące o tym, jak była głowa państwa zdjęła obraz maryjny wiszący w jednej z włoskich toalet- swoją drogą, straszni klerykałowie z tych Włochów (Sycylijczyków), że muszą wieszać tego typu obrazy nawet w przysłowiowych wucetach... :-(

Zaiste święte i prorocze to słowa...
Tym razem jednak nastąpiło totalne zaskoczenie...
W pierwszej chwili po zobaczeniu można było odnieść wrażenie, że obecny papież udał się na niespodziewaną i jakiś czas temu zapowiadaną wcześniejszą emeryturę, a tajne konklawe wybrało następcę z Kraju nad Wisłą- Lecha I-go (a jakże inaczej!), ale to tylko zwykła zamiana głów dokonana za pomocą odpowiedniego programu, żart którego nikt by się raczej nie spodziewał po człowieku posiadającycm bardzo konserwatywno-katolickie przekonania.

Jak widać na poniższym zdjęciu, sezon ogórkowy trwa w pełni... :-)

Lech Wałęsa jako papież /Wykop.pl / 
Wykop.pl

My tu sobie tak gadu-gadu, ale bardzo ciekawi jesteśmy reakcji, na ten wirytualny skecz, dyżurnych polskich ultrakatolików, także tych w koloratkach...

poniedziałek, 21 lipca 2014

Zobacz Ziemię z innych planet

Naszą planetę można było jeszcze niedawno zobaczyć głównie z ziemskiej orbity (zdjęcia, filmy) lub zdjęć wykonanych na Księżycu. Tymczasem dziś mamy wyjątkową możliwość zobaczenia "siebie" z perspektywy teoretycznych mieszkańców innych planet...

Tak widzieliby nas Marsjanie... :-)
Ziemia to najniżej święcący obiekt...


Łazik Curiosity sfotografował 31 stycznia 2014 roku, czyli w swoim 529-tym dniu na Czerwonej Planecie, najjaśniejsze obiekty na wieczornym marsjańskim niebie- Ziemię i jej satelitę Księżyc.




Natomiast poniżej możemy zobaczyć zdjęcia Ziemii i Księżyca wykonane 19 lipca 2013 roku przez sondę "Cassini" znajdującej się niedaleko Saturna- wykorzystano moment przesłonięcia Słońca przez gazowego giganta. NASA wcześniej poinformowała o jakim czasie zamierza je zrobić, aby Ziemianie pomachali w kierunku tej właśnie planety- skorzystało z tej okazji około 20 tysięcy osób na całym świecie, zdając sobie oczywiście sprawę, że nie będzie ich widać na tym zdjęciu... :-)




Tytułem podsumowania, głęboka myśl kosmiczna Carla Sagana pochodzącą z książki "Błękitna kropka"...

Błękitna kropka

A jeszcze kilkaset lat temu owa błękitna kropka, a raczej jej zadufani w sobie mieszkańcy, uważali się za centrum całego wszechświata...

Z kosmicznym pozdrowieniem Master Twardowski! :-)

piątek, 18 lipca 2014

Duch Jaruzelskiego się objawił?!

W ostatnich czasach pojawiło się istne multum różnych zjawisk paranormalnych na całym świecie. Pisaliśmy już o bardzo specyficznym objawieniu się znanego wszystkim  Osamy w USA, którego chrześcijańscy fundamentaliści próbowali określać jako twarz Jezusa. Były też podobno liczne (?) uzdrowienia za wstawiennictwiem ducha Santo Subito oraz istne zmagania z całą gromadą złych mocy w pewnej małopolskiej pustelni... ;-)




Tymczasem wyszło na jaw zaskakujące wyznanie wdowy po generale. Barbara Jaruzelska przyznała, że mąż odwiedza ją we śnie...
Jeśli to prawda, czy nie dowodzi to niezbicie niezwykłej skuteczności modlitewnego wstawiennictwa x.Piotra z Grzechyni?



A czy TY wierzysz w duchy?

wtorek, 15 lipca 2014

Niemcy laicyzują się na potęgę i wygrali mundial

W związku z ostatnio modnym tematem związanym z laicyzacją Kraju nad Wisłą oraz z zupełnie nie związanym z tym tematem zwycięstwem reprezentacji Niemiec w niedawno zakończonym mundialu, przezetujemy krótki materiał dotyczący stosunku do religijności mieszkańców naszego zachodniego sąsiada.

Tytułem przypomnienia, Niemcy są do dziś krajem dosyć mocno podzielonym jeśli chodzi o przynależność religijną. Największą grupę wyznaniową stanowią ( i tu niespodzianka!) katolicy-30%, potem luteranie 29,9%, muzułmanie ok. 5%, prawosławni- 1,6% oraz inne marginalne związki wyznaniowe. Oczywiście należy przy tym wspomnieć o tym, że aż 34,1% obywateli nie identyfikuje się z żadną organizacją religijną, co stanowi największą grupę społeczną. Oczywiście w tym kraju żyje też kilkanaście tysięcy masonów- a jakże... :-)   /źródło danych-Wikipedia/

Jeżeli chodzi o święta religijne uznawane za państwowe i wolne od pracy, to wszystko zależy od kraju związkowego, chociaż istnieją też święta ogólnopaństwowe (większość). Tak dla przykładu np. katolickie święto Boże Ciało jest "państwowe" w regionach południowo-zachodnich (katolickich), a w pozostałych już nie. Natomiast kojarzone z luteranizmem Święto Reformacji ma charakter państwowy w landach wschodnioniemieckich, czyli na obszarach byłego NRD, za wyjątkiem stolicy...


Religia i wiara to bardzo osobiste kwestie każdego człowieka. Jakie znaczenie ma dla Niemców Bóg i Kościół?




Mimo postępującej laicyzacji, sprzedawania całej masy kościołów, niemiecka reprezentacja piłkarska wygrała mundial, a rozmodlona i prawdziwie katolicka polska kadra nawet się do niego nie zakwalifikowała... ;-)


Koronny dowód na brak "efektu Franciszka" w piłce nożnej...

Wiadomość z ostatniej chwili!
Papież Franciszek-Argentyńczyk z pochodzenia, nie oglądał meczu finałowego i mamy tego skutki...
Czy obejrzał go niemiecki papież-emeryt? Możecie wydedukować sobie sami... :-)

sobota, 12 lipca 2014

Rekordowy spadek liczby praktykujących katolików w Polsce w 2013 roku

W dniu przedwczorajszym Istytut Statystyki Kościoła Katolickiego opublikował wreszcie dane dotyczące tzw. niedzielnych praktyk, czyli liczbę "zobowiązanych" katolików, którzy pojawili się na niedzielnych mszach w wyznaczonym do tego dniu (20 październik). Na wyżej wymienione dane przyszło znów nam czekać aż prawie do połowy lipca, co stało się już pewną tradycją. Tytułem przypomnienia, jeszcze cztery lata temu wyniki liczenia wiernych ogłaszane były w kwietniu, w kolejnym roku był to już początek czerwca, dwa lata temu-koniec czerwca, a w ubiegłym roku termin zbliżony z obecnym...


Nie będziemy wdawać się w analizy dotyczące sensu prowadzenia takich "liczeń" przez instytucję związaną z kręgami kościelnymi, ale jedna prawda i tak zaczyna powoli docierać do wszystkich- Polska jest krajem podlegającym coraz większemu zjawisku tzw. laicyzacji rozumianej jako procesu stopniowego zmniejszania się liczby katolików regularnie uczęszczających na niedzielne msze, co udowadnia też zeszłoroczne badanie. Co jednak najciekawsze, spadek osób praktykujących dotyczy już prawie całej Polski, a nie głównie terenów podatnych w ostatnich czasach na zeświecczenie. Wskaźnik praktykujących (niedzielnie) dla całej Polski spadł po raz pierwszy od momentu rozpoczęcia badań w latach osiemdziesiątych poniżej magicznej granicy 40 procent i wyniósł 39,1 procent. Z siedmiu do ośmiu zwiększyła się liczba diecezji, w których wskaźnik dominicantes spadł już poniżej 30 procent. To wszystko świadczy dobitnie, że Kraj nad Wisłą wcale nie jest europejską oazą odporną na proces zwiększania się osób niepraktykujących jak nam jeszcze kilka lat temu próbowano wmawiać. Badanie udowadnia też kolejną popieraną wcześniej przez nas tezę, że w Polsce praktycznie nie ma zupełnie czegoś takiego jak tzw.efekt Franciszka, polegającego na 10-20 procentowym wzroście uczestnictwa w niedzielnych mszach w krajach zachodnich-mocno zlaicyzowanych i tych latynoamerykańskich, gdzie ludzie masowo przechodzą na protestantyzm. Tymczasem u nas w ogóle takie zjawisko nie zachodzi, pomimo że niektóre media próbowały nam to przez pewien czas wmawiać, przecież nie zapominajmy o tym, że ubiegły rok był początkiem pontyfikatu argentyńskiego papieża...


Dominicantes2013.svg
"Dominicantes2013" autorstwa Pawlacz91 - Praca własna. Licencja CC BY-SA 4.0 na podstawie Wikimedia Commons.

Ilość procentowa zobowiązanych katolików, którzy pojawili się 20 października ubiegłego roku na mszach w poszczególnych diecezjach:

20-29,9%- --szczecińsko-kamieńska, koszalińko-kołobrzeska, sosnowiecka, łódzka, elbląska, warmińska, świdnicka, zielonogórsko-gorzowska

30-39,9%- --gdańska, warszawska, warszawsko-praska, gnieźnieńska, łowicka, płocka, włocławska, wrocławska, legnicka, gliwicka, radomska, lubelska, sandomierska, bydgoska, toruńska


40-49,9%- --poznańska, białostocka, drohiczyńska, pelplińska, opolska, kaliska, kielecka, zamojsko-lubaczowska, bielsko-żywiecka, łomżyńska


50-59,9%- --krakowska, przemyska


60-69,9%- --tarnowska, rzeszowska


Jak pokazuje nasza mapka wizualizacyjna, różnice religijności między poszczególnymi regionami Polski są wręcz ogromne! Z jednej strony np. regiony północno-zachodnie, gdzie poziom niedzielnych praktyk spadł już dawno poniżej 30 procent, a z drugiej strony mamy obszary dawnej Galicji, w których współczynnik religijności jest wciąż rekordowo wysoki- w diecezji tarnowskiej i rzeszowskiej grubo przekraczający 60 procent zobowiązanych katolików...




Jaki z tego wniosek?
Polscy katolicy patrzą na swoją instytucję przez pryzmat tego co widzą dookoła, czyli aktywnego i natarczywego uczestnictwa wielu osób duchownych w bieżącej polityce. Do tego dochodzi powolna zmiana mentalności społecznej polegająca na coraz większej rozbieżności poglądów "okołobyczajowych" ludzi, które to coraz bardziej różnią się od tzw. nauki kościelnej, no i bardzo ważnym, być może najważniejszym (?) elementem są ujawniane coraz częściej i odważnej, także przez media głównego nurtu, informacje o przestępstwach i nadużyciach osób duchownych, a przecież jeszcze w połowie pierwszej dekady dwudziestego pierwszego wieku można było dowiedzieć się o nich prawie wyłącznie z lektury tygodników antyklerykalnych. Poza tym była głucha cisza..... Dlatego wiele osób traktowało KRK jako instytucję praktycznie bez skazy... :-(

Oczywiście należy wspomnieć o tym, że po okresie pontyfikatu polskiego papieża ludziska zaczynają postrzegać Watykan jako coś coraz bardziej odległego i już niepolskiego i naszym skromnym zdaniem ten proces będzie się coraz bardziej pogłębiał...
Gdzie się podziało tzw. "pokolenie JP II"?  :-)


ZOBACZ Dominicantes 2013>>>


Ilu Polaków naprawdę chodzi do kościoła?

Można rzec, oto jest pytanie na miarę dwudziestego pierwszego wieku...
Aby wyjaśnić tę intrygującą wiele osób zagadkę postaramy się posłużyć ogłoszonymi rok temu danymi zbieranymi przez ISKK pomimo, że dotyczą one roku 2013, a my nie mamy już ochoty czekać do czerwca lub lipca na ogłoszenie informacji dotyczących poziomu niedzielnych praktyk w roku ubiegłym.
Tytułem przypomnienia, poziom tzw. dominicantes dla Polski wyniósł wówczas 39,1% i był najniższy od początku przeprowadzania tego typu badań w tym kraju. Oczywiście należy wspomnieć o tym, o czym zapomniało wielu dziennikarzy oraz  osób zajmujących się socjologią i statystyką na co dzień (sic!), że nie znaczy to wcale, że około 40% Polaków pojawiło się w dniu liczenia w kościołach. Cały wskaźnik dominicantes liczony jest w bardzo specyficzny sposób- po raz kolejny przypominamy- suma wszystkich osób, którzy pojawili się na mszach w dniu przeprowadzenia tego bardzo nietypowego badania dzielona jest (i tu uwaga!) przez 82% z ok.96% mieszkańców naszego kraju, a następnie pomnożona przez liczbę 100. Aby dowiedzieć się jaki odsetek ludności pojawił się wówczas w kościołach, zastosowaliśmy specjalny sposób liczenia (;-) , który wskazał nam wyraźnie, że liczba osób obecnych na mszach w dniu badania wyniósła 30.8% Polaków, czyli o około jedną piątą mniej niż pokazał nam wskaźnik dominicantes, który dotyczy zobowiązanych katolików.

Na poniższej przygotowanej przez nas mapce pokazaliśmy jak sytuacja przedstawia się w każdej diecezji z osobna,  widać na niej ogromne różnice we frekwencji- tak jakby Polska była zlepkiem różnorodnych państw, co nie powinno być jednak dla nikogo zaskoczeniem, gdyż to zjawisko występuje już od wielu lat i jest uwarunkowane historycznie.

Ilu ludzi pojawia się na niedzielnych mszach w naszym kraju?

Swoją drogą to chyba jedyne w tym kraju tego typu opracowanie?


Jak można się przekonać, rekordowo mało osób, mniej niż co piaty mieszkaniec, chodzi na msze w dwóch diecezjach położonych na terenie województwa zachodniopomorskiego-- szczecińsko- kamieńskiej i koszalińsko-kołobrzeskiej. Natomiast rekordowo dużo, bo aż ponad 50%, pojawia się w kościołach w diecezji tarnowskiej i rzeszowskiej.

Oczywiście odsetek ten może być nawet o procent lub nawet kilka niższy od podanego powyżej, ze względu na fakt, że badanie nie jest przeprowadzane z nienacka i ludzie znają jego termin, co oznacza zwiększoną frekwencję. Zresztą niejeden proboszcz z mniejszym lub większym wyprzedzeniem apeluje lub jak kto woli przypomina o liczeniu w wiadomym celu. (;-)

To wszystko pokazuje nam wyraźnie, że mniej niż co trzeci mieszkaniec Polski pojawia się na niedzielnych mszach, a to oznacza, że aż 70% Polaków nie chodzi do kościoła...

Jasnoniebieski- poniżej 20%
Błękitny- 20-29%
Ciemnoniebieski- 30-39%
Granatowy- 40-49%



Communicantes
Jak widać na poniższej mapce, wskaźniki procentowe ilości wiernych przystępujących do komunii są oczywiście największe (na ogół, chociaż występują też różnice) w diecezjach o największym udziale we mszy, a najmniejsze- w tych z najmniejszym udziałem wiernych. 


Communicantes2013.svg
"Communicantes2013" autorstwa Pawlacz91 - Praca własna. Licencja CC BY-SA 4.0 na podstawie Wikimedia Commons.

piątek, 11 lipca 2014

Zobacz jak maryjna procesja uczciła mafiosa

W leżącej w południowej części Włoch Kalabrii podczas tradycyjnej procesji Matki Boskiej Łaskawej doszło do spektakularnego wydarzenia o bardzo negatywnym zabarwieniu. Uczestnicy tej uroczystości religijnej/pochodu zatrzymali się na znak szacunku przed domem jednego z mafijnych szefów- Pepe Mazzagattiego (82), który właśnie w nim odsiaduje karę dożywotniego więzienia za zbrodnie z lat dziwięćdziesiątych ubiegłego wieku. Należy przy tym nadmienić, że w wyżej wymienionej procesji wzięli udział także przedstawiciele duchowieństwa i lokalnych władz- a jakże inaczej. Nikogo wcale nie powinno dziwić takie zachowanie "procesjowiczów", gdyż nie jest to absolutnie pierwszy tego typu przypadek w Południowych Włoszech, gdzie bardzo często struktury mafijne wrastają w lokalną społeczność w dosłownym tego słowa znaczeniu i nie skapią datków na Kościół...
Pobożny incydent miał miejsce w miejscowości Oppido Mamertina.




Żeby było śmieszniej i smutniej zarazem, Kalabrię odwiedził dwa tygodnie wcześniej sam papież Franciszek i stwierdził, że każdy kto działa w mafii jest ekskomunikowany, ale jak widać powyżej "tradycja" zdecydowanie wygrała z papieskimi groźbami, którymi jakoś nikt się specjalnie nie przejął- pomimo że Oppido Mamertina to przecież siedziba biskupa...




Tak dla przypomnienia, należy stwierdzić, że mafiosi to nie tam żadni "pozbawieni zachamować ateiści", tylko ludzie, którzy są bardzo przywiązani do tzw. tradycyjnych wartości i katolicyzmu.
Oto kilka przykładów...
Michele Greco został aresztowany podczas lektury Biblii, Luciano Leggio zaczytywał się w „Wyznaniach” św. Augustyna, Bernardo Provenzano do dziś nie rozstaje się w więzieniu z różańcem. A jeden z szefów mafii z Palermo Angelo Siino prowadził w latach 80. samochód, którym obwożono Jana Pawła II po ulicach miasta.

A tak odchodząc trochę od tematu, Franciszek już zapowiedział, że wzorem swojego poprzednika przejdzie na emeryturę...



 Źródło części informacji:kkpp.blox.pl


Mapa przedstawiająca zasięg różnych grup mafijnych we Włoszech. W powyższym przypadku chodziło o organizację pod nazwą Ndrangheta, która działa w Kalabrii...
columnary.blogspot.com

poniedziałek, 7 lipca 2014

Krąg jedności wokół meczetu w Kruszynianach


Ponad sto osób wzięło udział w specyficznej manifestacji solidarności ze społecznością polskich Tatarów, którym to niedawno nieznani sprawcy zdewastowali zabytkowy meczet (i nagrobki) w miejscowości Kruszyniany na Podlasiu. Wandale namalowali na ścianie budynku świnię, fale, pojawiły się też emblematy "Polski Walczącej" oraz malunki mające przypominać trupią czaszkę, co może być poszlaką na działalność osoby lub grupy sympatyzującej ze środowiskami skrajnej prawicy, które lubują się w eksponowaniu takich właśnie znaków i nienawiści wobec wszelkich grup nie pasujących do stereotypu białego Polaka-katolika..... :-(((

Zobacz ZDJĘCIA>>>


Podczas uroczystości odmówiono modlitwę ekumeniczną z udziałem duchownych kilku wyznań

czwartek, 3 lipca 2014

Watykańska Liga Mistrzów i reprezentacja piłkarska

W związku z tematyką okołomundialową wdzierającą się wszędzie dookoła i fatalnym stanem polskiej reprezentacji w piłce kopanej, należy wspomnieć o tym, że także najmniejsze państwo świata posiada swój narodowy team piłkarski, który jednak nie może brać udziału w kwalifikacjach do mistrzostw Europy i świata ze względu na fakt braku zrzeszenia swojej federacji piłkarskiej z UEFA i FIFA. W związku z taką sytuacją w Kraju nad Wisłą najpewniej rozlegną się głosy, że watykańscy piłkarze są dyskryminowani... :-)

Istniejąca od 1973 roku...
Piłkarze Santa Sede to w dużej mierze pracownicy najmniejszego państwa świata nieposiadający obywatelstwa kraju, który chcą tak naprawdę chcą reprezentować ( z wyjątkiem szwajcarskich gwardzistów) co sprawia, że nie mogą wziąć udziału w specyficznych quasi mistrzostwach, w których biorą udział reprezentacje niezrzeszone z FIFA i UEFA, a skupiające terytoria zależne, regiony, narody, państwa nieuznawane itp. twory.
Aktualnym trenerem reprezentacji jest Giovanni Trapattoni, a nieoficjalny stadion reprezentacji (Stadio Pio XII) znajduje się na terenie Włoch w miejscowości Albano Laziale.
ZOBACZ REPREZENTACJĘ PRZED MECZEM>>>
Jako ciekawostkę należy dodać, że najmniejsze państwo świata planuje wystawienie własnej reprezentacji żeńskiej...

Czy wiecie, że reprezentacja Watykanu w piłce nożnej rozegrała 4 oficjalne mecze w historii i 2 nieoficjalne? Wszystkie oficjalne zagrała z Monako, uzyskała 1 remis i 3 porażki. 2 nieoficjalne mecze zagrała z San Marino (0-0) i z SV Vollmond (5-1)
Istnieje też I Liga Watykanu w, której tytułu broni San Pietro Team.Odbywają się też rozgrywki o Puchar Watykanu.

Przy okazji należy wspomnieć też o tym, że Watykan posiada własny odpowiednik Ligi Mistrzów, czyli Puchar Kleryków, w którym oprócz wyżej wymienionych mogą grać też księża. Mecze trwają zaledwie po trzydzieści minut (każda połowa), a oprócz żółtych i czerwonych kartek przyznaje się także niebieskie! Za drobne przewinienia... Powodują one chwilowe zejście zawodnika z boiska- trochę na wzór hokeja...  :-)


clericuscup
Clericus Cup logo


Żeby tego było mało, istnieje też specjalna audycja telewizyjna w języku włoskim, która zajmuje się analizami rozgrywek Pucharu Kleryków...



Podsumowując, przecież mamy w Polsce nowe stadiony, które mają trudności z zarabianiem na siebie, gdy tymczasem reprezentanci "naszego" małego-wielkiego brata są zmuszeni kopać piłkę na jakimś prowincjonalnym boisku, a nasz kraj mógłby im przecież przekazać te sportowe obiekty bezpłatnie (a jakże inaczej!) w użytkowanie wieczyste, najlepiej jako enklawy eksterytorialne najmniejszego państwa świata... (:-))

Widać, że nie mieszkają w Polsce...
Może Watykan chociaż? –
Napewno nie! Przecież byłby to grzech ciężki
 połączony najpewniej z obrazą uczuć religijnych...
O groźbie ekskomuniki nie mówiąc...

Więcej o reprezentacji:
Więcej o lidze::
Kanał Clericus Cup

Tyle byłoby w temacie watykańskiej piłki nożnej, ale jak się okazuje nie tylko główny nurt katolicyzmu kopie piłkę, także ultrakatoliccy lefebryści z seminarium w Econe nie gardzą futbolem...
Czyżby powolutku przygotowywali się do meczowej konfrontacji z Watykańczykami? :-)
Zobacz...



źródło: exclusivo24.com