czwartek, 29 stycznia 2015

Papież przyjął na audiencji transseksualistę

Podczas, gdy cała Polska (;-)) żyje jeszcze ostrą, a nawet bardzo ostrą reakcją jednego z prawicowo-ultrakatolickich publicystów dotyczących niedawnej wypowiedzi obecnego papieża dotyczącej mnożenia się katolików porównanej do masowego rozmnażania się królików...

Antyklerykalizm prawicowy powoli staje się faktem...

...a tymczasem głowa Kościoła Powszechnego zwanego rzymskokatolickim uczyniła gest, który jeszcze bardziej może doprowadzić do czerwoności polskich zwolenników "toruńskokatolicyzmu", zarówno tych "dziennikarskich" jak i duchownych. Niektórzy przypuszczają nawet, że może dojść do wezwania na pomoc samego ks. Oko- przykościelnego specjalisty od walki z gender i paroma innymi sprawami... (;-))
Cóż takiego się właściwie stało?

Diego Neria Lajarraga
abbey-roads.blogspot.com

Papież Franciszek przyjął na prywatnej audiencji hiszpańskiego transseksualistę 48-letniego Diego Neria Lajarraga'ę, który wcześniej napisał list do biskupa, żaląc się, że w jego własnej parafii został wykluczony ze społeczności kościelnej. Katolicki biskup (widać, że nie z Polski) wykazał się dużą tolerancją i zrozumieniem problemu, następnie przekazał list Franciszkowi, który osobiście zadzwonił do Lajarragi, zaproszając transseksualistę wraz z narzeczoną do Watykanu. Spotkanie miało miejsce 24 stycznia bieżącego roku, a światowe media komentują to wydarzenie jako zapowiedź zbliżenia papieża z ludźmi "z marginesu Kościoła".



Nas jednak bardzo ciekawi fakt, czy to znów PR, czy może zapowiedź zmiękczenia kościelnej doktryny?

Tak w ramach podsumowania, zdaniem naszego redakcyjnego xiędza, postępowanie obecnego papieża oraz próby liberalizacji i otwarcia na grupy dotychczas napiętnowane, mogą mieć fatalny wpływ na kondycję polskiego (ultra)katolicyzmu, co w konsekwencji może nawet doprowadzić w przeszłości do zerwania przez polskich hierarchów konkordatu z Watykanem... (;-)) W końcu mamy tu do czynienia z realnym odchodzeniem od podobno niepodważalnego po wsze czasy nauczania samego Santo Subito...

Oto nasz konkurs związany z tematem.
Pytanie brzmi:
Któremu katolickiemu publicyście lub duchownemu puszczą teraz nerwy???

Do wygrania jest bardzo nietypowy długopis- z powodów oszczędnościowych niestety nie posiada wkładu...
Po cichu liczymy, że i tak nikt się po nagrodę nie zgłosi...  (;-))

Tak czy inaczej, wielu polskim ultrakatolikom już puściły- nerwy oczywiście...
Takie, a nie inne zachowanie Franciszka spowodowało ostre i pełne nienawiści komentarze na portalach katolicko-prawicowych. Oto kilka przykładów:

WeeD
przedwczoraj, g. 18:13
Watykan skończy niestety jak Sodoma i Gomora a Franciszek raczej to wie ...

zaniepokojony
przedwczoraj, g. 22:20
Antypapież ?

Mirabelka
wczoraj, g. 2:25
Trynkiewicz też został odrzucony. Panie papież trzeba się z nim spotkać.

XX
wczoraj, g. 7:35
co ten mason wyprawia ............i tu

Przeczytaj TUTAJ więcej




Więcej dla ciekawskich:
Abbey Roads: The Pope receives Diego Neria Lejárraga as an invi...: Diego Neria Lejárraga What's wrong with that? Nothing at all ... although a couple of Catholic writers seem to be raising a few ...


Alleluja i do tyłu! (;-))

środa, 28 stycznia 2015

Miejsce wolnomularstwa żeńskiego we współczesności- drugi kanał masoński

Przedstawiamy fragment wystąpienia dr Małgorzaty Misiuny podczas Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Świat jako Loża. Obecność wolnomularstwa w kulturze – dawniej i dziś”.
Autorkami referatu pt. „Miejsce wolnomularstwa żeńskiego we współczesności”, wygłoszonego 10 stycznia 2015r, w drugim dniu Konferencji, są dr Małgorzata Misiuna (Instytut Sztuka Królewska w Polsce) oraz Ewa Jaśkowska (Grande Loge Feminine de France, Paris).
Rzetelne informacje oraz ważne przesłanie są warte polecenia osobom ciekawych prawdziwych idei i celów wolnomularstwa, w szczególności kobiecego w Polsce.



Przy okazji należy też wspomnieć, że żeńska Loża Gaja Aeterna ma od niedawna swój kanał w serwisie YouTube, który serdecznie polecamy...

Loza Gaja
Logo kanału

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Nieoficjalne poświęcenie Mauzoleum Lenina

No i w końcu doszło do tej historycznej i wiekopomnej chwili... (;-))
Na samym początku myśleliśmy, że jest to sprawka "toruńskiej" grupy desantowej w wiadomych nakryciach głowy lub może niezapowiedzianej krucjaty grzechyńskiego czerwonego rycerstwa, które niespodziewanie najechało Moskwę, ale nie...
A kto to wszystko poświęci???
Po prostu dwóch rosyjskich fundamentalistów/artystów prawosławnych, najpewniej idąc śladami swoich polskich- katolickich "wzorców" kropiących co tylko popadnie i gdzie się tylko da, postanowili nie być gorsi i wynosząc wcześniej poświęconą wodę z cerkwi podczas prawosławnego święta, postanowili udać się do słynnego mauzoleum i oblać jego wejście świętym płynem, co im się zresztą udało, chociaż zostali zatrzymani przez policję... Wszystko to miało być rodzajem heppeningu mającego pokazać, że Lenin, a raczej jego mumia, nie jest wiecznie żywa...



A tak swoją drogą, cóż by się działo, gdyby np. grupy polskich fundamentalistów katolickich rozpoczęły pokropki znajdujących się na terenie naszego kraju budynków zborów protestanckich, synagog, meczetów, ośrodków hinduistycznych i buddyjskich oraz nawet kościołów starokatolickich i cerkwi. W końcu są to już chyba jedyne budowle w tym kraju, na które nie spadła najprawdopodobniej ani jedna kropla rzymskokatolickiej wody święconej?... (;-))

sobota, 24 stycznia 2015

Pierwsza polska internetowa parafia i kolęda

Nawiązując do naszej informacji sprzed kilku dni, a dotyczącej konkurencyjnej kolędy wobec tej "chodzonej" proponowanej przez główny nurt katolicyzmu w Kraju nad Wisłą, powstała inicjatywa konkurencyjna i do tego napewno bardziej idąca z duchem czasu, czyli wirytualna wizyta duszpasterska zwana popularnie kolędą, a prowadzona nie przez kogo innego, tylko samego ultrakatolickiego i zbuntowanego wobec hierarchów księdza Piotra Natanka.

Gdy twoje dziecko przyjmuje kolędę internetową, wiedz, że coś się (z nim) dzieje...
Czym rożni się poniższa kolęda od klasycznej?
Z pewnością czasem jej trwania, który jest wielokrotnie dłuższy od tradycyjnej wizyty duszpasterskiej, a nawet mszy i wynosi... tu uwaga! Dwie godziny, czterdzieści sześć minut i dwadzieścia pięć sekund, co z pewnością możnaby wpisać do Księgi Guinessa. W czasie jej trwania x.Piotr reklamuje książki i multimedia o tematyce związanej z ruchem natanistycznym, w końcu jeżeli Radyjko może, to czemu on nie?
Oczywiście należy dodać, że po "nabożnym" obejrzeniu internetowego nabożeństwa kolędowego, ma się już zaliczoną wizytę duszpasterską, oczywiście w obrządku natanistycznym- z całą serią błogosławieństw, których od swojego proboszcza lub wikarego w takim natężeniu nie uświadczysz... A więc, gdy do waszych drzwii zapuka ksiądz "parafialny" z orszakiem ministrantów, niestety będzie musiał obejść się smakiem- koperta przejdzie mu koło przysłowiowego nosa... (;-))

Zresztą jak można zobaczyć na poniższym filmie, oprócz umiejetności wokalnych, x.Natanek popisuje się swoimi zdolnościami instrumentalnymi "przycinając" jak zawodowiec na akordeonie- nie używając w ogóle organów- co też jest nietypową niespodzianką, więc można się przez chwile poczuć jak w Paryżu, a nie w małopolskiej pustelni...

Zapraszamy na wirytualną wizytę duszpasterską w pierwszej w Polsce parafii internetowej Chrystusa Króla...



wtorek, 20 stycznia 2015

Polski Kościół ma konkurenta w chodzeniu po kolędzie!

Mała ciekawostka związana z kończącym się już bardzo niedługo sezonem kolędowym...

Na wstępie prosimy katolików "głównego nurtu", aby nie popadali z zbytnią radość, gdyż nie chodzi tutaj wcale o jakąś nowinkę wprowadzoną przez obecnego papieża Franciszka, tylko o znanego kaznodzieję i zbuntowanego oeaz suspendowanego księdza tradycjonalistycznego- Piotra Natanka, który postanowił też przystąpić do praktykowania tzw. wizyt duszpasterskich, które potocznie nazywane są kolędami. Tyle, że są to chyba pierwsze w tym kraju, a może i nawet na całym świecie, wizyty domowe dokonywane drogą internetową! (:-))

Wszystko zaczęło się już od kilku tygodni w każdą niedzielę o godzinie 17.00 i niestety całe to kolędowanie trwa przez około dwie godziny, czyli prawie sześć razy dłużej niż wizyta duszpasterska dokonywana przez klasycznego księdza oko w oko z domownikami i jak nam się zdaje jest chyba bezpłatna/bezkopertowa?. Należy też wspomnieć, że obowiązuje w niej oprócz tradycyjnych gadżetów- galowy strój. Zresztą wszystkich szczegółów można dowiedzieć się w poniższym filmie...



Wyznawców "oficjalnego" KRK jednak musimy przestrzec, że udział w takiej kolędzie może ponieść za sobą negatywne konsekwencje ze strony kościelnej, gdyż powyższy ksiądz ma oficjalny zakaz sprawowania czynności kapłańskich, no chyba, że ktoś czuje się już wyznawcą Kościoła natankokatolickiego, który już powoli zaczyna być nazywany "grzechyńskim".
Już widzimy wściekłość wielu proboszczów, którzy chcąc "wkroczyć" do kolejnych domów, niespodziewanie otrzymują odmowaną odpowiedź od wiernych, którzy tonem twardym i jednoznaczym mówią, że u nich kolędował już x.Piotr (istne utrapienie polskich hierarchów)- oczywiście via internet... (;-))

Kolędował już mnie Natanek! ;-D

Zresztą naszym skromnym zdaniem największe innowacje "okołokultowe", o których nawet najbardziej odważnym reformatorom z głównego nurtu kościelnego nawet się nie śniło, wprowadzają właśnie niektórzy kapłani tzw. tradycjonalistyczni i wcale Natanek nie jest tu wyjątkiem, gdyż nieistniejący już (?) tzw. Prawdziwy Kościół Katolicki wprowadził możliwość wybóu papieża drogą telefoniczną, a hiszpańscy ultrakonserwatywni Palmarianie, ograniczyli liturgię do aktu samej konsekracji. O słynnym już Kościele papieża Michała już nie wspominając- tacy to są już z nich dziwni miłośnicy zachowania kościelnej tradycji...(:-))

niedziela, 18 stycznia 2015

Chrześcijańskie niebo gwiaździste

Na początku prosimy nie wpadać w przedwczesną panikę, gdyż nie jest to kolejny pomysł episkopatu wiadomego kraju, tylko nieudana próba schrystianizowana map nieba, która podjęta została około czterysta lat temu, a było to tak...

W roku pańskim 1627 niemiecki uczony Julius Schiller opublikował atlas o łacińskim tytule "Coelum Stellatum Christianum"(Chrześcijańskie niebo gwiaździste), gdyż jako bardzo gorliwy chrześcijanin nie mógł już dłużej znieść pogańskiego nazewnictwa panoszącego się na nieboskłonie i postanowił ten fakt raz na zawsze wykorzenić/zmienić, zastępując je nazwami pochodzenia biblijnego. Jak wyjaśniono w książce The Mapping of the Heavens (Mapy nieba), przyporządkował „północne niebo Nowemu Testamentowi, południowe zaś Staremu Testamentowi”. „Za sprawą Schillera nad południową półkulą pojawiło się na niebie całe mnóstwo motywów ze Starego Testamentu: miejsce Indianina zajął Hiob, a Pawia i Centaura — Abraham i Izaak”. Nad półkulą północną „zamiast Kasjopei pojawiła się Maria Magdalena, zamiast Perseusza — św. Paweł, a dwanaście znaków Zodiaku sprytnie zastąpiono dwunastoma apostołami”.

Jak zmieniły się nazwy poszczególnych konstelacji?

Baran - św. Piotr
Byk - św. Andrzej
Bliźnięta - św. Jakub Większy (starszy)
Rak - św. Jan Ewangelista
Lew- św. Tomasz
Panna - św. Jakub Mniejszy (młodszy)
Waga - św. Filip
Skorpion - św. Bartłomiej
Strzelec - św. Mateusz Ewangelista
Koziorożec - św. Szymon
Wodnik - św. Tadeusz
Ryby - św. Mateusz


Coelum Stellatum Christianum (Christmas Ball)
Wirytualna pocztówka świąteczna z Coelum Stellatum Christianum na bombce...

Schiller jako prawdziwy gorliwiec tylko jedną małą konstelację pozostawił z niezmienioną nazwą, a był nią gwiazdozbiór o nazwie Gołąb, który podobno przywodził na myśl ptaka, którego Noe wypuścił na poszukiwanie suchego lądu podczas potopu.
Oczywiście nie obyło się też bez gruntownej "lustracji" nazw znanych wówczas planet okołosłonecznych. Nasz "chrystianizator" zmienił też graficzne symbole niektórych z nich, odwracając je...

I tak:
Saturn - Adam
Jowisz - Mojżesz
Mars - Józef
Słońce- Chrystus
Ksieżyc- Maryja
Wenus - Jan Chrzciciel
Markury - Eliasz


Jak widać powyżej, jakoś zapomniano tu zmienić nazwę Matki Ziemii, która też wydaje się być jakoś mało biblijna... Facet najwyraźniej zapomniał o Santo Subito!!! (;-))

Na zakończenie należy nadmienić, że powyższe ustalenia na szczęscie nie zyskały akceptacji, gdyż jeżyliby weszły do oficjalnego obiegu, mogły spowodować istną lawinę komicznych porównań.
Na ten przykład, Chrystus "wchodziłby" w znak np. św. Piotra, Maryja miałaby fazy- byłaby np.w nowiu lub w pełni- o kwadrach już nie wspominając, a zarówno ona jak i Jezus miewaliby okresowe zaćmienia... (;-))
Natomiast zdezorientowan(e)i "ludziska", całkiem legalnie, mogliby zacząć oddawać cześć owym ciałom niebieskim tak jak to drzewiej bywało, w końcu to widzialne symbole czczonych postaci religii chrześcijańskiej...

Zobacz atlas:
://www.atlascoelestis.com/epi%20schiller%20cellario.htm

piątek, 16 stycznia 2015

Nowy rok po masońsku

Ponieważ nowy rok wlaśnie się zaczął, polecamy trochę informacji na temat masońskiego kalendarza, ciekawie napisanych...

ROK 6014 PRAWDZIWEGO ŚWIATŁA JESZCZE NIE NADSZEDŁ .

No i sylwestrowe szaleństwa za nami. Radość powszechna panowała przez całą krótszą już o 5 minut noc. Nie dotyczyło to kilkumilionowej rzeszy psów, kotów i innych bożych stworzeń, żyjących w pobliżu ludzkich zagród – skowyczących, miauczących, muczących, beczących, skrzeczących, a nawet kumkających pewnie. To nie była ich noc i zwierzęcy psychoterapeuci pewnie więcej by mogli o tym fajerwerkowym syndromie noworocznym powiedzieć.

Gdyby było prawdą, że masoni czczą diabła, czy innego baphometa pod postacią kozła, któremu nie powiemy co robią, wówczas można by go faworyzować pośród wielu gatunków ofiar sylwestrowych zabaw. Nie licząc bezpośrednio pokrzywdzonych własną lekkomyślnością ludzi i ciężko pracujących strażaków. Może i kozy też byśmy dorzucili do czczonego pakietu wolnomularskiego – tak żeby był ten straszny gender .

Powszechnym zwyczajem wolnomularskim jest składanie sobie życzeń z okazji nowego roku kalendarzowego. Jest w tym zapewne jakieś podkreślenie bezwyznaniowej laicite i dystans do życzeń bożonarodzeniowych. Ktoś z ciemnogrodzkiego grodu napisze tu zaraz - "mamy was", widząc w tym od razu przejaw 300-letniej prawie walki kościoła katolickiego z masonerią - tak namacalnie od pierwszej z serii antymasońskich bulli papieskich.

28 kwietnia 1738 roku papież Klemens XII, kierując się motywami doktrynalnymi i dyscyplinarnymi - bullą „In eminenti Apostolatus speculo” zabronił swoim wyznawcom przynależności do masonerii pod karą ekskomuniki. I tak oto katolicy w fartuszkach stali się wyklętymi heretykami. Dziś już się zmieniło odrobinę na ich korzyść - gdyż od roku 1981, dzięki wstawiennictwu „naszego błogosławionego papieża” Jana Pawła II – masoni i katolicy jednocześnie – żyją tylko w stanie grzechu ciężkiego, o czym zaświadcza kanon nr 1374 Kodeksu Prawa Kanonicznego. Czyli nie jest najgorzej .

Trochę prawda, trochę nieprawda odpowiemy na ten zarzut, że wolimy składać sobie życzenia noworoczne, a nie świąteczne– czyniąc to pokrętnym, jak wiadomo masońskim jęzorem. Gdyż Ci sami masoni i masonki także, mocno odwołują się w swych rytuałach do dwóch ważnych symbolicznych postaci świata chrześcijan – Jana Chrzciciela (przesilenie letnie) i Jana Ewangelisty (przesilenie zimowe). „Mamy was” – z pasją inkwizytorską – napiszą nam tu znów bezbożnicy wszelkiej maści. Niby tacy świeccy i światowi, a modlą się do jakichś dwóch Janów, jak Rzymianie do Janusów dwutwarzowych. Te dwa oblicza masona (bo masonki to nie) - jak ulał pasują do stereotypowego wizerunku czcicieli kozła, czyniąc z całej masonerii kozła ofiarnego tegoż wizerunku .

Tym samym macie niezbity dowód, że prawie jak w Rejowskiej „Krótkiej Rozprawie…” – wójt wini pana, pan księdza, a nam masonom zewsząd nędza .

Oj - jest co robić tutaj i na podobnych stronach masońskich i masonerii życzliwych – w nowym roczysku AD 2014. Życzmy sobie zatem odrobiny większej skuteczności, w mądrym rozsądnym działaniu, mniej braterskich, siostrzanych i profańskich konfliktów. Nie zatraćmy w tym swoim pędzie ku Światłu – normalności i nie rywalizujmy bez sensu, kto pierwszy do tego światełka - pokoju przecież – dotrze i zagarnie jak najwięcej dla siebie. To głupie – choć tak trudno pozbyć się czasem tego wcale nie symbolicznego myślenia. Ale nie folgujmy sobie też zanadto, uczmy się od najlepszych mistrzów i – jak pisał biskup Ignacy Krasicki – o swoim zresztą mainstreamie – „śmiejmy się z głupich – choć i przewielebnych”.

Za moment trochę wstyd pewnie będzie się przyznać niektórym Siostrom i Braciom, że przy okazji życzeń „dosiegorocznych” - od razu, obok tegoż 2014 roku „ery profańskiej” dopisują rok 6014 „ery prawdziwego światła”. Trochę na wyrost niestety, ponieważ nowy rok 6014 - wedle kalendarza masońskiego pocznie się dopiero dnia 1 marca br. Wiedział już o tym w 1889 roku jezuicki ksiądz Stanisław Załęski – wydając wówczas swoje sztandarowe dzieło pt. „O masonii w Polsce od roku 1742 do 1822 na źródłach wyłącznie masońskich”. Ale spokojnie - nie od razu Kraków zbudowano, a marszałł sowietskowo sojuza - Iwan Koniew nie pozwolił go zburzyć w 45-ym .

My teraz – po przepracowanej jednakże nocy – nietypowo, nawet dla masonii, gdyż – od północy do południa, chcemy na moment zapomnieć o całym bożym świecie, starym i nowym roku, starych i nowych zaskoczeniach miłych i nieprzyjemnych. Jeśli więc chcielibyście poszerzyć naszą wspólną - „urokliwą bazę wiedzy” o więcej informacji - jak to jest z tym masońskim poczuciem czasu – to zapraszamy do komentarzy, a może i czegoś więcej.

Jak nic nie wyłudzimy od Was pro publico – wówczas sami będziemy musieli pogrzebać w swoich notatkach, głowie i przedłużeniu mózgu - czyli googlach. Dajcie proszę trochę się przespać ludziom od murarskiej betoniarki, a w nagrodę dziś lub jutro – z zachętą na noworoczne samodzielne odkrycia – zaserwujemy Wam tutaj mały poradnik lektur masońskich. A jak wszystkie je przeczytacie i jeszcze więcej – to złośliwi masoni (bo masonki to nie) – powiedzą Wam wtedy krótko: „Co Wy wiecie o … zabijaniu?” .

Wpisał: Masoneria Urokliwa


My natomiast znaleźliśmy istny hit, a dokładnie masońskie życzenia z okazji Nowego Roku! (:-))

wtorek, 13 stycznia 2015

Chrzest w Trzeciej Rzeszy

Publikując poniższy artykuł absolutnie nie gloryfikujemy ani nie nawołujemy do nienawiści, separatyzmu, homo i ksenofobii, oraz żadnego rodzaju rasizmu ani faszyzmu. Jest to tylko ciekawostka historyczna z działu religioznawczego...

STOP rasizmowi!

Na początku chcielibyśmy dodać, że tzw. "nazistowski chrzest" dotyczył tylko i wyłącznie rodzin SS-mańskich, gdyż zdecydowana większość Niemców, a nawet samych nazistów mimo wszystko pozostała wierna swoim kościołom i wszystkie rytuały i sakramenty przyjmowała po staremu, czyli tak jak ich organizacje religijne nakazywały. W końcu w ówczesnych Niemczech zinstytucjonalizowane kościoły wspierały nazizstowski reżim i naprawdę można było ze świecą szukać takich chrześcijan, którzy próbowali realnie przeciwstawiać się hitlerowskiej władzy, ale to już temat do zupełnie innej dyskusji...

Nazistowskie chrzty Himmlera, aryjski Jezus i mieszkania dla młodych w Auschwitz. Co jeszcze wymyślili w III Rzeszy?
Tymczasem skupmy się na samej "ceremoni nadania imienia", gdyż tym właściwie owa uroczystość była...
Wszystko odbywało się w specjalnie udekorowanym pomieszczeniu (ZOBACZ), a samej uroczystości jak już wspominaliśmy wcześniej, brali udział SS-mani z rodzinami, oczywiście ubrani w swoje czarne mundury oraz celebrans, również członek "czarnego zakonu".
Na specjalnie zbudowanym ołtarzu (ZOBACZ) musiał się oczywiście znajdować portret Adolfa, egzemplarz "Mein Kampf" oraz flaga Rzeszy, na której kładziono dziecko owinięte wcześniej w chustę z symbolem SS. Gdy już to uczyniono, osoba prowadzącą wypowiadała poniższą formułę:


Wierzymy w Boga we Wszechświecie
I w posłannictwo naszej niemieckiej krwi,
Która rośnie młodo w niemieckiej ziemi.
Wierzymy w naród , nosiciela krwi
I w Führera wyznaczonego nam przez Boga.


Następnie zwierzchnik ojczulka dotykał (molestował?) dzieciaka sztyletem i maluch znalazł się już w "wielkiej czarnej rodzinie"- czy mu się to podobało, czy nie... (ZOBACZ)
Oczywiście były też specjalne rytualne prezenty w postaci srebrej łyżki i miski oraz chustki wykonanej z jedwabiu... Oprócz quasi chrzcin odprawiali też inne ceremonie jak na swoistą religię przystało.



Swoją drogą, to jak się to wszystko czyta, można odnieść wrażenie, że bardzo uduchowionymi i wierzącymi ludźmi byli ci esesmani. Tyle, że owa duchowość znów przyczyniła się do masowych mordów i okrucieństwa... (:-()

Źródło informacji o rytuale:
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2012/03/06/jak-nazisci-chrzcili-swoje-niemowleta/


Coż na to nasz xiądz?

Wyklinam ich! Wszystkich razem jak i każdego z osobna!

czwartek, 8 stycznia 2015

Natanek o miejscu spoczynku Mahometa

W związku z ostatnimi tragicznymi wydarzeniami we Francji, postanowiliśmy pokazać, że fundamentalizm niejedno ma imię i to niezależnie od kraju pochodzenia, poglądów i religii, a ostra krytyka innych wyznań i światopoglądów wcale nie jest tylko domeną pism satyrycznych... (:-()


Cóż możemy się takiego dowiedzieć w poniższym materiale filmowym?
Arcybiskupa Józefa Życińskiego - wg księdza - można porównać z prorokiem Mahometem. Ks. Natanek oświadcza, że posiada wiedzę na temat tego, kto przebywa obecnie w piekle. Oświadcza on, że okaże dokumenty, dowody na to, iż Arcybiskup Życiński i prorok Mahomet wyją przywiązani najgrubszymi łańcuchami w piekle.



Oczywiście pragniemy jednoznacznie nadmienić w związku z wieloma ostatnimi nieporozumieniami, że absolutnie nie identyfikujemy się z wypowiedzią powyższego xiędza, którą zostawiamy bez komentarza... (:-/)
Tak czy inaczej, "ktoś" sobie tymi słowami nieźle "nagrabił". Niech no tylko usłyszą to jacyś nadgorliwcy z Bliskiego Wschodu...

:-(

niedziela, 4 stycznia 2015

Dekalog ZEN

A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż buddyści zen nie gęsi, iż swój dekalog mają... (;-))

Oczywiście nieobowiązkowy i całkowicie darmowy bez żadnego "co łaska" i co najważniejsze, do zaakceptowania przez praktycznie każdego człowieka...



DEKALOG ZEN
WEDŁUG THICH NHAT HANH'A I JACKA SANTORSKIEGO

1. Nie przywiązuj się bałwochwalczo do żadnej doktryny, teorii, czy ideologii.
Wszystkie systemy teoretyczne są jedynie drogowskazami; żaden nie objawia prawdy absolutnej. Unikaj ciasnego myślenia. Ucz się nie przywiązywać do aktualnie obowiązujących poglądów, abyś mógł zachować otwartość wobec cudzego punktu widzenia. Prawda tkwi w życiu, nie w doktrynach. Bądź gotów uczyć się przez całe życie, stale obserwując rzeczywistość w sobie i otaczającym cię świecie.

2. Nie zmuszaj nikogo - także dzieci - do wyznawania twoich poglądów.
Nie posługuj się w tym celu groźbą, pieniędzmi, propagandą ani wychowawczym autorytetem. Poprzez współczujący dialog pomagaj innym odrzucać fanatyzm i ciasnotę poglądów.

3. Nie unikaj kontaktu z cierpieniem.
Niech nie opuszcza cię świadomość, jak wiele cierpienia istnieje na świecie. Staraj się docierać do cierpiących na wszelkie możliwe sposoby: poprzez kontakty osobiste, odwiedziny, działania na rzecz innych. Nie trzeba daleko szukać...

4. Nie gromadź bogactw ponad miarę, gdy miliony głodują.
Nie rób ze sławy, zysku, zamożności, czy przyjemności zmysłowych głównego celu twojego życia. Żyj prosto, dzieląc czas, energię i dobra materialne z tymi, którzy są w potrzebie.

5. Nie podsycaj gniewu i nienawiści.
Naucz się wykrywać i transformować złe uczucia, póki są tylko ziarnem w twojej świadomości, zanim wykiełkują. Gdy czujesz pierwsze oznaki nienawiści lub złości - skupiaj uwagę na oddechu, aby postrzec i pojąć naturę tych uczuć oraz uwarunkowania osób, które je wywołały.

6. Nie rozpraszaj się.
Obserwuj uważnie swoje oddychanie, aby stale powracać do tego, co się dzieje w chwili obecnej. Bądź w kontakcie ze wszystkim, co jest cudowne, odradzające i uzdrawiające w tobie samym i wokół ciebie. Zasiewaj w sobie ziarno radości, pokoju i zrozumienia, które sprzyja zachodzącym w głębi twojej świadomości procesom transformacji.

7. Nie mów rzeczy niezgodnych z prawdą - ani dla osobistej korzyści, ani po to, żeby wywrzeć wrażenie na słuchaczach.
Nie wypowiadaj słów, które wywołują konflikty i nienawiść. Nie rozpowszechniaj niesprawdzonych wiadomości. Zawsze wypowiadaj się uczciwie i konstruktywnie. Miej odwagę zabrać głos, gdy dostrzegasz niesprawiedliwość, nawet wtedy, gdy może się to dla ciebie okazać niebezpieczne.

8. Nie wykonuj takiego zawodu, którego efekty są szkodliwe dla ludzkości bądź przyrody.
Nie inwestuj w towarzystwa i spółki pozbawiające innych szansy na życie. Wybierz sobie zajęcie, które pomoże ci wyrazić twą troskę o innych.

9. Nie przywłaszczaj sobie rzeczy, które powinny należeć do kogoś innego.
Szanuj cudzą własność, jednak nie dopuszczaj, by inni ludzie bogacili się na ludzkim cierpieniu, czy cierpieniu jakichkolwiek istot.

10. Szanuj własne ciało i obchodź się z nim jak najlepiej.
Gromadź energie życiowe dla realizacji swoich ideałów. Nie podejmuj życia płciowego bez miłości i płynących z niej zobowiązań. Wkraczając w związki seksualne bądź świadom przyszłych cierpień, jakie możesz spowodować. Bądź w pełni świadom odpowiedzialności związanej z powołaniem nowego istnienia. Medytuj nad kształtem świata, do którego powołujesz nowe życie.


Wiara nie jest religijnym dogmatem, lecz sposobem pozytywnego myślenia, gwarantującym szczęście i dobre życie. 


Tekst możesz pobrać TUTAJ.


piątek, 2 stycznia 2015

Papież produkuje wino

Dla jednych samozwańczy, a dla innych to jedyny i prawdziwy Ojciec Święty...
Już wystrzeliły wszystkie korki od szampanów i zdążyliśmy powitać nowy rok, a my niespodziewanie odnaleźliśmy kolejną papieską ciekawostkę, oczywiście związaną z produkcją alkoholu, ale na wstępie pragniemy uspokoić wszystkich katolików tzw. głównego nurtu, że wcale nie chodzi tutaj o kolejny "rewolucyjny" pomysł obecnego papieża Franciszka, tylko o jego konkurenta zza oceanu- Jego Świątobliwości papieża Michała, który pokaże nam na poniższym filmie swoją małą winiarnię. Ojciec Święty ze stanu Kansas produkuje w swoim skromnym domostwie pełniącym zaszczytną rolę Watykanu na uchodźstwie dwa rodzaje trunku, jedno na potrzeby posiłkowo-obiadowe, czyli coś a la dawne "Monsignore" oraz drugie, które służy do celów wyłącznie liturgicznych, czyli u nas potocznie zwane winem mszalnym. Oczywiście wszystko bez sztucznych konserwantów w naturalnych/ekologicznych gąsiorach.
Nasz redakcyjny xiądz twierdzi nawet, że człowiek pijący takie wino z całą pewnością stałby się bardziej uświęconym, także od środka, w końcu produkuje je sam papież zwany też Ojcem Świętym, a nie ma przecież niczego lepszego od dobrego trunku papieskiej roboty... (:-))



Alleluja i na zdrowie! (;-))

czwartek, 1 stycznia 2015

Półnaga kobieta w watykańskiej szopce

W ramach zastępstwa szopki noworocznej...

Podczas tegorocznych świat zdarzyło się kilka niespodzianek, ale polskie media odsunęły na bok jedną, a mianowicie po raz kolejny dała o sobie znać ukraińska (znów głośno o tym państwie) organizacja "Femen", której aktywistka przekroczyła niespodziewanie granicę włosko-watykańską i wtargnęła do specjalnie ustawionej szopki na Pl. Św. Piotra porywając z łóżeczka figurkę mającą przedstawiać małego Jezusa, krzycząc przy tym: Bóg jest kobietą!* sama była rozebrana do pasa, ale na szczęście w pobliżu świątecznej "instalacji" znajdował się ON- tajemniczy Don Pedro, pseudonim Karamba i kilkoma szybkimi susami zbliżył się do niej i złapał uciekają niewiastę, a następnie wezwał pomoc i dokonano aresztowania...
Oj, z ostatnich informacji wynika jednak, że był to następca słynnego francuskiego filmowego żandarma, pogromcy nudystów- w naszym przypadku półnudystki, chociaż ten "nasz" jest w rzeczy samej z Saint Vaticanez... (;-))



Oczywiście rzecznik Watykanu poinformował, że nie będzie litości wobec powyższej nudystki i w szybkim tempie ma zostać wymierzona surowa kara, no i facetka nie będzie już mogła pojawiać się na terytorium Stolicy Piotrowej i jej eksterytorialnych przybytków, zresztą przy okazji aresztowano też pewnego włoskiego przedsiębiorcę, który na terenie watykańskim protestował przeciwko jednej z unijnych dyrektyw... Tam gdzie powyższa wiadomość przedostała się do polskich serwisów internetowych, wywołała falę oburzenia ze strony "wirytualnych" katolików, co niektórzy proponowali, aby kobietę wychłostać "po islamsku", a inni proponowali nawet zamknąć ją w kamieniołomach, aby odpracowała tam swoje grzechy wobec Kościoła Powszechnego. (:-()

Należy przy tej okazji nadmienić, że "piotrowe" sądy jakoś nie są takie szybkie wobec osób "po fachu"...

Bardzo specyficzna forma owego aresztu...

Człowieka niby aresztowano, ale jak doniosły media, całkiem swobodnie przemierza niezliczone ulice świętego państwa-miasta i jakoś nic się nie dzieje...(;-))


W związku z wtargnięciem do szopki, zapytaliśmy naszego redakcyjnego xiędza, co należy uczynić, aby do tego nigdy więcej nie doszło? Oto odpowiedź...
1. Żłóbek stoi zbyt blisko granicy z Włochami, więc trzeba go bardziej przesunąć do centrum.
2. Powiększyć na powrót watykańskie siły zbrojne o jednostki zlikwidowane w 1970 roku, aby mogły dużo skuteczniej bronić dostępu osobom niepożądanym- patrolowałyby z bronią palną w ręku i w razie potrzeby mogłyby kłuć bagnetami ewentualnych napastników.
3. Już dawno mówiłem, że należy w końcu przenieść Stolicę Świętą do Grodu Kopernika, tam nikt nie odważyłby się w ogóle na taki atak, a religijni aktywiści broniliby przybytku własnym ciałem... (;-))

Jeżeli już jesteśmy przy temacie odsłaniania kobiecych piersi, to niestety dokopaliśmy się do informacji, który aż wcisnęły w fotel naszego xiędza, który oniemiał i stanowczo stwierdził, że tego nie mogli namalować katolicy...
Oto powód całego zamieszania, czyli obraz "Matka Boska Karmiąca" z wystającym, za przeproszeniem, cycem...

wikipedia

Przecież to jawne obrażanie uczuć religijnych wszystkich Polaków, pornografia, kryptogender, zachowanie obsceniczne, walka z religią i co gorsza, niektórzy katolicy się do tego obrazu modlą w domach, a księża jakoś nie protestują. Kto to w ogóle go poświęcił i dopuścił do kultu??? (;-D)

Co jednak jeszcze gorsze, nasz pasterz znalazł coś jeszcze bardziej grzesznego niż renesansowy obrazek made in Italy, a mianowicie... świętą ikonę też z wystającym sutkiem! No nie, nawet "ortodoksi"... (;-))

sztukaikony.blogspot.com
Jak się później okazało, takich ikon jest więcej:
http://www.artdeco.sklep.pl/galerie/i/ikona-recznie-pisana-mat_4750.jpg
http://tadeo-art.pl/obrazy/761.jpg
http://www.ikonografia.pl/zamowienia/f/mb_karmiaca_09_10.JPG

Powyższe dowody są jednoznacznie obciążające, czy może chcecie kolejne?

Tego to już, zdaniem naszego redakcyjnego xiędza, było za wiele i wraz z nami stwierdził bez ogródek, że to najpewniej znów jakiś spisek/prowokacja skierowana przeciwko kościelnej instytucji przez "wiadome środowiska", mówiąc po imieniu-- marsjańsko-plejadańskie i satano-masochistyczno-seksualistyczne...

(;-D)

A tak zupełnie poważnie na zakończenie...
*Bóg jest kobietą... w Kościele Katolickim Mariawitów zwanym potocznie felicjanowskim... (:-))