wtorek, 3 maja 2016

Ideologia socjalna Braci Polskich


Profesor Stanisław Kot pisze w swojej monografii"Ideologia polityczna i społeczna Braci Polskich" na stronie 84 i 143:

"Socyn uznaje własność prywatną, ale nie jest jej fanatykiem. Uważa, że kradzież nie jest grzechem, jeśli popełniono ją z konieczności dla życia. Żadną miarą nie wolno za kradzież karać szubienicą. Nie należy w sprawie majątku powoływać się na Stare Przymierze, które szczęście Żydów pokładał w rzeczach doczesnych. Chrystus przeniósł je na życie w erze mesjańskiej, toteż chrystianin nie powinien odznaczać się chciwością i gromadzić bogactwa większe, niż mu potrzeba do życia. Można wprawdzie posiadać więcej, jeśli los komu przyniósł majątek, ale nie wypada gonić za nadmiarem.(...) Kto ma więcej, tym więcej powinien rozdawać ..."

"Radykalizm społeczny osłabł bardzo prędko. Przygasiły go różne czynniki. Najpierw jego geneza religijna, która nie sprzyjała jego przekształceniu się w szeroki program akcji społecznej. Nie nędza ekonomiczna, ani upośledzenie socjalne warstw niższych były jego pobudką, ale przejęcie się nakazem miłości bliźniego. Jeśli Jan Przypkowski zwalniał swych chłopów z poddaństwa, to spełniał swój indywidualny obowiązek względem "kreatur jednego Stwórcy", ale nie wywieszał hasła zniesienia poddaństwa w ogóle i obdarzania wolnością chłopów w całej Rzeczpospolitej. Jeśli Niemojewski i Brzeźiński sprzedali swoje tłuste majątki na Kujawach i otrzymane sumy obrócili na wspieranie ubogich braci, to uspokoiwszy własne sumienie przez naśladowanie bogatego młodzieńca z ewangelii nie stawiali wcale podobnego postulatu szlachcie nie należącej do ich obozu. Następnie, tego rodzaju heroiczne akty wyrzeczenia się dóbr ziemskich nie okazały się gospodarczo celowe. Nawet Niemojewski przyznawał, że nie podobna nakazywać miłosierdzia pochłaniającego całe mienie bogaczy, gdyż wtrąci ono właściciela w nędzę i skaże na żebractwo, a ubogich obdarowanych jałmużną i tak nie zabezpieczy stale od niedostatku, co najwyżej spowoduje przesunięcie bogactwa w inne ręce. Nie umiano wytworzyć sobie koncepcji przebudowy ekonomicznej społeczeństwa, która by pozwoliła zespolić postulaty religijne z gospodarczymi. Komunizm Morawian odrzucono jako nie odpowiadający ściśle nakazom miłosierdzia, widziano w nim tylko objaw pomysłowości"ekonomistów" skazujących braci na ciężką pracę i wyzysk. Należąc w większości do szlachty nie mogli Bracia Polscy iść śladem radykalnych grup niemieckich i holenderskich, które składały się z robotników i rzemieślników. Toteż nie zdołały się u nich przyjąć początkowo podjęte próby narzucenia członkom zboru obowiązku pracy ręcznej, do której nie mieli ani psychicznego, ani zawodowego przygotowania. Sekciarze holenderscy i angielscy XVII wieku, ulegający kalwińskiej doktrynie etyki zawodowej, pogrążali się w pracy, oszczędności i gromadzeniu bogactw, i stali się z czasem potężnym filarem kapitalizmu. Nie dopuszczał takich perspektyw gospodarczy ustrój Rzeczpospolitej, oparty na produkcji rolniczej i pracy pańszczyźnianej chłopów. Bracia Polscy nie mogli się z tego ustroju wyodrębnić. Toteż już w końcu XVI wieku pogodzili się z nim, a czynną miłość bliźniego stosowali tylko w łagodzeniu warunków bytu chłopskiego i wstrzymywaniu się od wyzysku poddanych. Radykalizm przeobraził się w humanitaryzm."

Jan Duerr-Durski pisze w monografii "Arianie polscy w świetle własnej poezji", Warszawa 1948, strona 5-6, że
"majątki ariańskie były w stanie gospodarczego rozkwitu w porównaniu z majątkami katolickich sąsiadów. Zastosowanie w praktyce przez braci polskich ulg przy odrabianiu pańszczyzny, która w wielu regionach kraju wynosiła nawet do 6 dni, zerwanie z drakońskimi metodami wymuszania tej pracy na chłopach i ich obrona przed nadużyciami przy poborze podatków, zalecanie pracy na roli w dni świąteczne, gdy wymagała tego sytuacja w polu, a powstrzymanie się od niej powodowało u katolików straty, dawało nadspodziewanie dobre rezultaty.
Arianie polscy byli zawsze najsumienniejszymi płatnikami podatków. Chociaż skarb Korony był prawie zawsze pusty i zadłużony, a hierarchia Kościoła rzymskokatolickiego robiła wszystko, co mogła, aby uniknąć płacenia podatków lub zabezpieczyć sobie przywileje podatkowe, nie zawahano się podjąć szkodliwej dla Rzeczpospolitej decyzji o wygnaniu Braci Polskich. Celem było przejęcie dobrze prosperujących ariańskich majątków. Po uchwaleniu w roku 1658 ustawy o banicji arian polskich, trzyletni termin dany arianom na likwidację spraw majątkowych skrócono o jeden rok. Przypuścić należy jakąś zorganizowaną akcję katolików i protestantów zainteresowanych przejęciem majątków ariańskich, którym chodziło o stworzenie atmosfery presji i wymuszenie znacznych obniżek cen."

Walerian Krasiński pisze w"Zarysie dziejów powstania i upadku reformacji w Polsce", tom II, strona 24, Warszawa 1903, że
"Sejm 1658 roku wahał się, czy ślub królewski Jana Kazimierza we Lwowie w roku 1656 wypełnić przez wygnanie Żydów, czy też chrystian. Ponieważ jednak wypędzenie tak licznego ludu, w którego rękach spoczywał cały handel naszego kraju, pociągnęłoby za sobą wielkie dla państwa straty, uznano zatem wygnanie chrystian za odpowiedniejszy środek do spełnienia ślubów królewskich."

Na wygnanie poszła politycznie najmniej wpływowa, ale kulturowo najbardziej oryginalna z polskich grup innowierczych. Kierując się zazdrością, chciwością i nienawiścią, rozbito z premedytacją pierwsze polskie wspólnoty, które opierając się na biblijnych wzorcach, podjęły udaną działalność gospodarczą. Ewangeliczne wspólnoty Braci Polskich były zarodkami nowoczesnej gospodarki spółdzielczej, w której współczesna Zjednoczona Europa upatruje jeden z ważniejszych elementów systemu gospodarczego. W spółdzielczej formie gospodarowania najważniejszym celem nie jest bowiem rabunkowa pogoń za zyskiem i nieokiełznane bogacenie się, ale dobro członków wspólnoty, rozwój lokalnej społeczności i regionu, tworzenie miejsc pracy i zabezpieczenie podstawowych celów egzystencji człowieka. Aby taka forma współpracy była możliwa w lokalnej społeczności potrzebne jest integracja ludzi wokół założonych celów.
Tego nie da się osiągnąć bez wzajemnego zaufania, żelaznej uczciwości, pracowitości, skromności, oszczędności, sprawiedliwych zasad podziału wypracowanych dóbr i zysków. Kluczem do sukcesu są jak zwykle ludzie zdolni widzieć szerszy horyzont i podejmować działania na rzecz wspólnoty. Studiując pilnie pisma chrystiańskie, arianie polscy odkryli w nich sekret stworzenia takiej wspólnoty, pierwowzoru spółdzielczej formy gospodarowania. I chociaż współczesny Kościół rzymski ma ogromne wpływy wśród mieszkańców polskiej wsi, chociaż polscy katolicy mieszkają obok siebie nieraz od pokoleń, brak zaufania do sąsiadów oraz brak odpowiednich wzorców stanowią główne przyczyny, z powodu których ludzie rzadko podejmują próby działalności spółdzielczej, a raczej wolą samotnie stawiać czoła gospodarczym wyzwaniom.
Pamiętajmy o tym wszystkim, gdy ludzie, niezdolni dochować wierności przykazaniom biblijnego Dekalogu, mówią nam o konieczności zapisu o tajemniczych"wartościach chrześcijańskich" w Konstytucji Europy i o rzekomo wyłącznie chrześcijańskich (czytaj katolickich) korzeniach Europy.
Pamiętajmy o milionach prześladowanych i zamordowanych w imię obrony czystości chrześcijańskiej wiary.
Pamiętajmy, że bezpośrednim skutkiem prześladowań ze strony Kościoła rzymskiego było powstanie wolnej i demokratycznej Ameryki. Jeżeli gospodarka i nauka tego kontynentu osiągnęła dynamikę, która nie ma sobie równej w świecie, było to możliwe właśnie dzięki uruchomieniu ogromnego potencjału tkwiącego w ludziach tworzących lokalne społeczności i wspólnoty. To zaś, bez rozsądnego i konsekwentnego rozdziału Państwa od Kościołów byłoby niemożliwe. Ale i w wypracowaniu takiego modelu swój niezaprzeczalny udział miały idee Braci Polskich XVI i XVII wieku!
Pamiętajmy, że batalia o zapisanie w Konstytucji Europy "wartości chrześcijańskich" to tylko kontynuacja wielowiekowej walki o kontrolę nad umysłami, o rozciągnięcie wpływów Kościoła rzymskiego jaki ma w Polsce na całą Europę i o zabezpieczenie jego interesów materialnych kosztem europejskich społeczeństw.

Dla osiągnięcia tego celu katolicka hierarchia posługuje się starą i sprawdzoną metodą - skorumpowanym aparatem władzy państwowej. A jeżeli ktoś ma złudzenia, jakim celom służy ta obłąkańcza kampania, to niech przypomni sobie, co i dlaczego uczyniono z polskimi arianami, których ideologia uważana jest obecnie za jeden z ważniejszych wkładów, jaki polska kultura wniosła do dorobku kulturowego wspólnej Europy.


http://bracia.racjonalista.pl/historia/dzisiaj/napisali/profstkot.html



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz