czwartek, 22 września 2016

Modlitewnik Arjanki


Modlitewnik Arjanki


Bakałarz Krzysztofa Lubienieckiego


Pierwszą postacią, jaką spotykamy na kartach polskiego arjaństwa, jest kobieta. Tą pierwszą zwiastunką, a zarazem męczenniczką tego wyznania 1miała być Malcherowa Zalaszowska, co w r. 1539 na rynku krakowskim weszła na stos "tak śmiele jako na wesele". Jak pisze w Kronice świata Marcin Bielski, częścią przez białogłowy, częścią przez żydy namówiona, chrześcijańską wiarą wzgardziła, wybrawszy sobie wiarę mieszaną, trzymała i z tą i ową, zwłaszcza żydowską, jako nieustawiczną".

Ze słów Bielskiego wynikałoby, że białogłowom polskim podobała się wiara "nieustawiczna", wiara zmienna, nieokiełzana, wiara, która dawała upust gonitwie za czemś modnem, nowem, niezwykłem. Jak przypadała im do gustu moda i krój sukien włoskich, tak również miały upodobanie w modnych doktrynach, które do Polski przywieźli tacy Włosi, jak Ochino, Blandrata, Lizmanin, Negri, Alciati, Gentile. W istocie współcześni ewangielicy skarżą się na to, że przyczyną rozwoju antytrynitarstwa jest ta moda włoska. Nie można jednak powiedzieć, aby wszystkie krańcowe zasady tej modnej wiary, odrazu przypadły Polkom do gustu. Ksiądz Reszka zaświadcza, że kiedy Ochino w Krakowie na kazaniach zalecał - mormonizm, kobiety podniosły taki protest, że fremitu mulierum reprobatus"2 musiał z Polski uchodzić...


Na innem jednak miejscu tenże sam ksiądz Reszka jakby sobie zaprzecza, wskazując, że ta nowa wiarka dzięki swej "nieustawicznej" zmienności znalazła poklask u wielu polskich niewiast. Podobały się im - jak pisze - te gwałtowne przeskoki myśli, "tych to naszych skoczków albo taneczników, a możemy je słusznie i tanecznikami nazywać, bo jeśli niewieści naród nie jest ustawiczny, ale odmienny, nie może być nic tak nieustawicznego i tak odmiennego, jako ci tanecznicy, którzy ustawicznie z jednej wiarki albo raczej z jednej sekty na drugą przeskakują tak, iż już drudzy do tego kresu doskoczyli, a drudzy także za nimi wnet doprą, o których prorok napisał: "Powiedział bezrozumny w sercu swojem: Niemasz Boga" 3

Podobał się kobietom ów wciąż zmieniający się "Proteus abo odmieniec", ta wiara - jakby bez dogmatu. Kobiety garnęły się tak do tego wyznania, że nawet niektórym się zdawało, jakoby ta "wiarka" dawała im więcej praw w sprawowaniu kultu, że przypuszczała - "do wieczerzy białogłowy".

Już królowa Bona, porzucając Polskę, z oburzeniem podnosiła, że jej płeć odgrywa tak wybitną rolę w arjaństwie. W rozmowie z Hozjuszem mówiła z gniewem: "Nawet kobiety" - jak słyszę - już miewają kazania. O! gdyby żył mój mąż nieboszczyk, nauczyłabym je, co to znaczy kaznodziejstwo! Ja jestem królową chrześcijańską! Nigdy nie dałam się wciągnąć w te błazeństwa" 4

Wnet o tej przewadze "narodu niewieściego" w tem wyznaniu przeciwnicy zaczęli rozpuszczać wierutne i nieprawdopodobne baśnie. Posądzano ich o rozpustne wybryki w rodzaju Adamitów a w r. 1566 w czasie uroczystego wesela arjańskiego panny Filipowskiej, wychodzącej za mąż za Gnoińskiego, musiał gospodarz domu zbijać plotkę, jakoby nowożeńców postawił nago wobec widzów pod świerkiem w ogrodzie 5. Szczególnie jezuici w pismach polemicznych wytykali arjanom, że śród nich rej wodzą "Doktorowe", a wdowę po arjaninie Dudyczu z domu Zborowską, nazywali "waszą papieżycą w Śmigłu, której wy też dworujecie" 6                          
Właśnie z tego Śmigła wyszedł głośny wróg arjan i szermierz, jezuita Śmiglecki, który w swych broszurach polemicznych często akcentuje 7, że św. Paweł zabronił kobietom kaznodziejstwa, a nakazał im milczeć i słuchać w pokorze. Ten Śmiglecki szczególnie dokuczył arjanom, gdy w jednem z swych pisemek wyżej postawił luteran ponad socynjanów, a to dlatego, że pastor luterski otrzymuje swą misję kapłańską przynajmniej od władcy panującego, gdy zaś u arjan duchownym jest ten, "na kogo zgodzi się choćby najniższy z gminu czy to szewc, czy rzemieślnik, rzeźnik, czy chłopiec, czy kobieta, byle tylko chciał tego ministra słuchać. I nic dziwnego, na taki urząd "duchowny" nie trzeba szukać lepszego zatwierdzenia" 8 Arjanin Szmalc w odpowiedzi zapewniał, że u nich ani chłopcy ani kobiety nie rozstrzygają w sprawach duchownych 9, a zresztą kto wie, czy wobec Boga biskupi i jezuici zawsze mają znaczenie większe aniżeli rzeźnik.

Trzeba przyznać, że w istocie arjanki bywały często w literaturze teologicznej bardzo oczytane, znały biblję nienajgorzej, a przytem jakimś mistycyzmem religijnym były owiane. W rękopisie, znajdującym się w Dobrzechowie w bibliotece hr. Michałowskiego 10, napotkać można "list od jednej bogobojnej pani do miłych i pobożnych rodziców roztropnie i uważnie pisany", gdzie autorka sypie cytatami ze Starego Zakonu (Job, Dawid), z listów Pawła, aby dojść do wniosku, że szczęście nie jest na tym, ale na tamtym świecie, że trzeba znosić z pokorą cierpienia, a tylko coraz to wyżej wznosić się ku doskonałości.
Zdaje się, jakoby arjanki, czyli jak same się nazywały "christjanki", bardziej były do tego wyznania przywiązane, bardziej żarliwe, w wyznawaniu bardziej śmiałe i nieugięte aniżeli "christjanie". Bracia polscy dawno już porzucili swe wyznanie, gdy "siostry" nieraz same jedne z całej rodziny uporczywie się tej wiary trzymały. Tak na przykład Elżbieta Pilecka sama jedna w arjaństwie wytrwała, choć nawet już wszystkie jej dzieci przeszły na katolicyzm. Nadarmo w chwili jej skonu (1639) dzieci katolickie zniewolić ją chciały do przyjęcia komunji, wtykały krucyfiks, dawały do pocałowania obrazek, staruszka "mężny wszystkim odpór, póki sił i mocy stawało, dawała i onym się broniła"11. Podobną żarliwość okazała inna staruszka. Oto rotmistrz arjanin Orzechowski ma być rozstrzelany w r. 1658 na podwórzu zamkowem. Darują mu życie pod jednym warunkiem, że przejdzie na katolicyzm. On odsunął wszystkich katolickich księży, ale w końcu możeby się zachwiał, gdyby przy nim nie stała i nie umacniała go w arjaństwie jakaś staruszka 12 
I kiedy na skutek ustawy z r. 1658, wypędzającej arjan, zdawało się, że wszyscy "bracia polscy" przeszli już na katolicyzm, wówczas przekonano się ze zdumieniem, że w Polsce arjanizm nadal się krzewi - bo zostały arjanki. Dopiero sejm r. 1662 zabrał się do źródła tego wyznania, t.j. do kobiet, i zaznaczył, że obok mężów muszą i "białogłowy wszystkie i żony mężów" tak samo podlegać ustawie 1658, gdyż one to głównie szerzą arjanizm, mają "sługi arjanki", korespondują z ministrami arjańskimi i dzieci w arjaństwie wychowują 13. Chociaż ustawa nowa groziła konfiskatą dóbr "takich białych głów", pomimo to niektóre jednak trwały nadal w arjaństwie. I tak w r. 1693 umarła w Krakowie staruszka arjanka, bratowa poety Wacława Potockiego, Zofja Potocka z Taszyckich, która w tajemnicy wychowywała przy sobie w arjaństwie swą wnuczkę Zofję Mierzyńską 14, ostatnią zdaje się arjankę w Polsce.
Jaki duch wiał wśród tych dawnych arjanek polskich i jakie stanowisko pośród zboru zajmowały, o tem wyjaśnić mogą najlepiej ich modlitwy i rozmyślania, jakie się do dziś dnia dochowały. Oto leży przed nami malutki modlitewnik, który w r. 1633 wydał Jan Stoiński, zatytułowany Modlitwy nabożne. W nim autor daje napomnienia "siostrom", zwracając jakby uwagę na zarzuty, stawiane socynjankom, że nazbyt spod władzy mężów się emancypują, i hamując je w tym względzie.

"Christjanki" " poucza - mają mieć "męże w takiej powadze i poszanowaniu, żeby nigdy nie przywłaszczały sobie zwierzchności nad nimi, ale raczej się ich woli we wszystkiem poddawały, aby tak ludzie postronni nie mieli przyczyny mowy Ojca Twojego i Twojej bluźnić, szkalując i źle udawając, jako zwykli, gdy co postrzegą między jej wyznawcami godnego nagany. Niechaj żony Chrystjańskie w swem przystojnem życiu z małżonkami swymi pokażą to, czego się w tej świętej szkole nauczyły, powinne posłuszeństwo... całe oddawając mężom swym, nie wyjmując z niego nic oprócz sumnienia, któremu Ty sam [o Boże] prawa przepisujesz. Niechaj to uczynią w bojaźni, w czystości, w milczeniu, w cichym i spokojnym duchu, któryby był najdalszy od zapalczywości, wrzasku, swaru i gniewu, a w tej mierze, żeby w odmianie żadnej uznać się nie dawały, tak, aby nie tylko zgoła się nie kaził w nich tak szlachetny duch, ale też sam w części jakiejkolwiek nie nadpsował się abo nadwątlił. Ten strój wewnętrznego człowieka... niech zdobi służebnice Twoje, w tym niech się jedynie kochają, dawszy pokój owemu, który do wystawy cielska tego skazitelnego należy".
"A z drugiej strony zaś mężowie Christjańscy niechaj panują małżonkom swoim wedle przepisu Twojego mądrego, sprawiedliwego nie jako niewolnicom, ale jako tejże łaski [Bożej] dziedziczkom, jako ciału głowa, miłując tak, jakoś Ty umiłował Zbór, radząc o nich jako o własnem ciele swem i obmyślawając wszystkie potrzeby ich, tak żeby im ni na czem schodziło, co do żywota, zdrowia uczciwego wczasu przystojnego, wygody słusznej, a osobliwie i najwięcej zbawienia dusz ich należy. Niech mieszkają z niemi umiejętnie, wyrozumiewając im i dogadzając z każdej miary, nie srożąc się przeciwko nim, nie dziwacząc, ani się urażając ledaczem i leda kiedy do nich ale raczej szanując jako mdlejszego naczynia niewieściego i wszelakim uprzejmej chęci wyświadczeniem coraz to pokazując, w jakiej są u nich wadze".
"Stare niewiasty niechaj się ubierają w ubiór przystojny na ich powagę świątobliwą, niech będą dalekie od przeklętej potwarzy, napoju mocnego nierade używając i u trunku winnego w niewoli nie będąc, napominając młodsze" [Młodsze białogłowy] żeby umiały powinną i cale uprzejmą chęć oddawać małżonkom... i potomstwo swoje miłować nie ową głupią, pieszczoną i ślepą miłością, która przez szpary patrzy na występki płodu swego ale mądrą... która zawisła w dozornem wychowaniu... w karności potrzebnej... w obmyśliwaniu czujnem tego wszystkiego, co do ich obejścia wedle ciała i pożytku duchownego należy. Więc [białegłowy] żeby były powściągliwe... czystości doskonalej przestrzegające, domu i rządu domowego i czeladki pilno doglądające, nie próżnujące, nie uczące się chodzić dom od domu abo pletliwe i lada czem się bawiące. Nadto aby nie były dziwaczkami kłopotliwemi, niecierpliwemi, ale dobrotliwemi". (s. 175).
A panna ma tak się modlić i sobie postanawiać: "Niech się nie kocham w stroju wystawnym i kosztownym, w kroju figlownym, w maści okazałej i świetnej, w pstrociznach ozdobnych. Niech ochędostwo moje będzie w ubierze statecznym, poważnym, wstydem i miernością ograniczonym, nie w splecieniu wymyślnem włosów abo w obłożeniu złotem, lubo perłami abo drogimi kamieniami, gdyż taka wystawa... skutkiem jest umysłu nadętego... On łańcuszek złota brantownego z ogniwek cnót niebieskich... niech zawsze wieszam na szyi serca mego, te niech będą manellami rąk moich" (s. 611.)
Czy takie były w istocie panny - chrystjanki w Polsce nie wiadomo, ale że takie rozmyślania snuły i czytały, tego dowodem jest, że znamy egzemplarz tych modlitw Stoińskiego, który był własnością jednej panny arjanki. Mianowicie w Londynie w British Museum na ostatniej karcie tego modlitewnika Stoińskiego jest taki wierszyk dopisany czyją" ręką:
Modlitwę nazwał ktoś kluczem do nieba,
A bardzo pięknie, bo kiedy nam trzeba
Różnych dostatków z skarbu bogatego
Górnej niebieskiej skrzynie płynącego,
Abo wedle ciał, abo wedle ducha,
Radość z modlitwy roście i otucha.
Eliasz niebo modlitwą zawierał,
Tenże je znowu modlitwą otwierał,
Abowiem kiedy prosił Boga - było
Raz, jak żelazne poty(?) deszcz spuściło 15.
Urodzaj ziemski przedtem zagorzały,
Abo już raczej prawie zakamiały,
Rosą pożądną obżywiwszy snadnie.
O jak modlitwa potrzebna, któż zgadnie?
Wiele ta może, czyniona skutecznie,
Niebo każdemu z nas otworzy wiecznie,
A nim dojdziemy wiecznych szczęśliwości
Z tej mamy wszystko w tej niskości.


Jeżeli przeczytamy z góry na dół litery początkowe wierszy, otrzymamy imię i nazwisko panny, której własnością był ten modlitewnik, to jest: "MARGARETA RUAROWNA". Była to niezawodnie córka znanego działacza arjańskiego, Marcina Ruara 16, Niemca spolszczonego († 1657). O ile sam Ruar po mieczu był pierwszym arjaninem, o tyle w linji żeńskiej tego domu były bardzo odległe tradycje arjańskie. Babka jego żony, Katarzyna Wejmar (zmarła 1610), sąsiadowała blisko i znała się (familiariter) w Gdańsku z Alciatem, jednym z pierwszych zwiastunów antytrynitarjuszów polskich, i była przy jego śmierci, a matka żony Ruara znała też wdowę po nim pozostałą 17.
Oto tak obfita tradycja arjańska szła po kądzieli, aż doszła do tej Margarety Ruarówny. Jej babki przeszły przez okres wielkich wstrząśnień duchowych, przez potężne szarpaniny i niepewności duszy - ona już weszła w okres wyklarowania się doktryny arjańskiej i pewnego jej złagodzenia po dawnym burzliwym okresie Alciatów, Gentilisów, Ochinów i t.p. Właśnie modlitewnik, który trzyma w ręku, wydany był w okresie znacznego uspokojenia trwóg i niepokojów "braci i sióstr" polskich. Było to nazajutrz po wstąpieniu na tron "tolerancyjnego" Władysława IV. Posłuchajmy, jak ta Ruarówna - córka spolszczonego Niemca - czuje i myśli po polsku, jak modląc się z tej książeczki, czuje się już patrjotką. Oto z jakim uniesieniem, w jak czystej polszczyźnie modli się do Boga "za Królestwo Polskie":
"Królu! Przed Tobą wszytkie narody są jako kropla w wiedrze a są jako lekkie ziarnko na szalach! Wszyscy narodowie są przed Tobą jako - nic, a są od Ciebie policzeni jako rzecz nikczemna i próżna! Świat wszytek jest przed Tobą jako ruszenie wagi a jako kropla rosy poranniejszej, gdy upadnie na ziemią. Ty wszystkie narody masz pod swoim regimentem i władzą" (s. 347). "...Pokarałeś insze narody, tłukąc je jedne o drugie, jako garniec o garniec" (s. 405). "Ty jedne rzeczypospolite "zachowujesz", drugie "poniżasz". "Mając Rzpte swoje początki i wiek dzieciński, mają wzrost i pomnożenie, przychodzą do swej pory zupełnej a nawet i schodzą i jakoby zestarzawszy się gasną, ale czasem niedojrzawszy, przed czasem, do którego trwać mogły, za sprawiedliwym dekretem twym niszczeją" (s. 347).
"O brońże więc Boże, tego Królestwa Polskiego. Twej to obrony ono, nie bardzo dawno doznało, gdy wszytka siła turecka na nie (na to królestwo pod Chocimem 1621) potężnie nastąpiła a jednak musiała na Twoje rozkazanie ustąpić. Trudno to bowiem przypisać abo samej dzielności i męstwu narodu tego, abo trefunkowi jakiemu, gdyż sama rzecz trąbi, że to Twoje dzieło... Tobie tedy naród nasz jako za insze twoje wybawienia, tak za to osobliwie winien zawsze... dziękczynnienie. Ale daleko więcej za to, o czem najmniej snad  myśli, żeś go poczęstował i częstujesz znajomością prawdy swej" (t.j. arjanizmem).
"Nie karz tego narodu" aby snad" nie rzekł, że dla tych, którzy mu jego błędów nie pomagają, to czynisz, ale raczej dla dziatek twych (arjan), które w nim masz, pofolguj mu, jeszcze. Nie podawaj go na poświstanie i pohańbienie innym narodom, odwróć od niego i wojny wewnętrzne i krwawy miecz nieprzyjacielski i straszną rękę pogańską" (s. 347).
"Daj pokój "tej krainie ojczystej naszej obyś ją uchował od rozerwania, zamieszania, zaburzenia i nieprzyjaciela postronnego od niej odwrócił" tem więcej, że dzięki Tobie, Boże, w tem królestwie "w pośrodku sąsiad naszych siedzimy w domeczkach naszych z pokojem".
"...Radźże już potem ojcowskie o tem królestwie... niechże będzie w osobnej obronie Twej jako dotąd, niech kwitnie w łasce Twojej... zachowajże je (od) takiej odmiany a czyń mu dobrze dla dziatek twych i dlatego, że tu dotąd miała gospodę święta Twoja chwała" (t.j. arjanizm, s. 302).
A za króla Władysława tak się Stoińskiego czytelniczka modli gorąco:
...Uczyniłeś go (Boże) w tej Rzptej kamieniem... węgłowym, który... dźwigać będzie i trzymać na sobie ten wielki budynek Królestwa Polskiego, aby nie upadł"... Daj Boże, aby żył nasz Król "w sławie między wszystkimi narody i królmi tego świata" (s. 344), "... Imię jego niech straszne będzie wszystkim nieprzyjaciołom jego, niech za jego panowania żaden nieśmie się na tę koronę targać (s. 322)."... Ty mu sam dodawaj rady zdrowej, któraby się zgadzała z wolą Twą i dobrem tej Rzptej" A wszystkie przedsięwzięcia jego... racz poszczęścić, żeby był wzorem i przykładem innym królom, aby w nim wszystkie narody" (Ciebie) błogosławiły mówiąc: Bodaj się nam tak dobrze działo, jako Królowi polskiemu" (s. 335)
Tak modliła się za Polskę spolszczona córka Niemca Ruara wedle modlitewnika, którego autor pochodził z Francuzów, a zwał się Jan Stoiński. Miłości ojczyzny uczył on "braci i siostry polskie" piórem, stryjowie jego, synowie przybysza francuskiego, dawali jej przykład - czynem. Nie drewnianym mieczem, ale żelazem odpierali od granic ojczystych i najeźdźcę austrjackiego pod Byczyną i poganina Tatarzyna na kresach ukrainnych, za które to czyny rycerskie została ich rodzina przez króla nobilitowana 18.
Choć szlachcic, Jan Stoiński w swym modlitewniku wciskał w usta szlachcie modlitwy, pobudzające do złagodzenia doli chłopskiej. Oto jak każe się modlić herbownemu bratu polskiemu:
"Niech taką straż postawię nad sumieniem swojem, o Boże, aby przeciwko mnie ziemia nie wołała a społem i zagony jej nie płakały... dla niesłusznego z poddanymi swymi się obchodzenia... na roboty ciężkie i ledwie znośne nad powinność je wyciągając abo najemnikom nagrody słusznej umykając" (s. 695).
"Czemże ja godniejszy nad te, które są pod moją władzą? Izali nie tenże Ty jesteś, któryś stworzył każdego z nich, któryś też i mnie stworzył? Izaliś nie takżeś je wykształtował w żywocie macierzyńskim, jako i mnie. Niechajże tedy na to pamiętając, nazbyt nie rozpościeram proporców swego panowania nad nimi i nie wyciągam ich na rzeczy niesłuszne, niech na tem przestawam, co ich powinność niesie, i owszem niech podczas ustępuję prawa swego i gdzie mogę pofolguję im, niżelibym miał w nadziei swej mocy i władzy pastwić się nad ubóstwem, które się mi odjąć (bronić) nie może, i ciężary nieznośne kłaść na nie. Niech nimi nie robię jako wołkami, ale niech pamiętam, że są przecie ludzie na wyobrażenie Twoje stworzeni, mnie w przyrodzeniu podobni, niech przeciwko mnie nie mają przyczyny wzdychać do Ciebie, abyś ich nie wysłuchał i nie zemścił się nade mną krzywdy ich".
"Ja niechaj na ich prawo nigdy nie następuję i wolności tej, którą mają odemnie abo od przodków moich, nigdy im nie ujmuję, owszem raczej niech jej przyczynię, gdzie potrzeba. Bo jako się ja kocham w swej wolności większej szlacheckiej, tak i oni w swej wolnosteczce choć mniejszej, a co mnie nie miło, tego drugiemu czynić się nie godzi" (s. 389).
Z drugiej strony i chłopi niech na tem "cale przedstawiają i niechaj sobie pod tem jarzmem nie tęsknią tak, żeby mieli na niełaskę Twoje (o Boże!) i moje, jako zwierzchności sobie od Ciebie danej, zarabiać a zatem być sobie samym przyczyną jeszcze gorszego bytu i gorszego munsztuku, którym Ty umiesz okracać ludzie zuchwałe i uporne. Niechaj mi powinności swe nie z musu, ale dobrowolnie oddawają" a ja niech też wyrozumiewam bacznie...".
Takie były "modlitwy nabożne" braci i sióstr polskich "nie chcących złem za złe oddawać" (s. 313), modlitwy tych, co "gwałtem gwałtu" odpierać nie myśleli (s. 830).

WACŁAW SOBIESKI 
Esej ukazał się w czasopiśmie "Reformacja w Polsce" nr 1, rocznik I, Warszawa 1921


Przypisy

1 Najwcześniejsze źródła pomawiają ją coprawda nie o wiarę arjańską, ale żydowską. O to była oskarżona już w r. 1529 (Bukowski, Hist. reform. I, 176.) Podobnież inne źródła mówią wyraźnie, że "się od tej żydowskiej wiary odwieść nie dała", że "przez żydy zmamiona" chrześcijańską wiarą wzgardziła", że "przestając z żydami dała się obłąkać, wyrzekła się Chrystusa, N.P. Matki Boskiej i wiary świętej, a błędy żydów przyjęła", że "o wiarę żydowską spalona" była. (Por. Hosii Epistolae I, Nr 53, Marcin Bielski, Kronika polska, wyd. 1597, 580. Łukasz Górnicki, Dzieje 5., Wójcicki, Bibl. Starożyt. 1844, VI, 35). Robią z niej arjankę dopiero późniejsi: Lubieniecki, Hist. reform. 17, Węgierski, Systema 17, Węgierski, Kronika zboru 3. - W istocie jej mąż miał interesy z żydami (Schipper, Studja 275). Por. W. Sobieski, Propaganda żydowska w r. 1539"40  ("Przegląd narodowy" 1920 Grudz.).
2 De Atheismis 1596, str. 56.
3 Czubek, Pisma polityczne, str. 570, z roku 1573.
4 Hos. Epist. II Nr. 1559 r. 1556.
5 Lubieniecki, Hist. reform. s. 197.
6 Brückner, Różnowiercy s. 273.
7 Nodus Gordius seu de vocatione str. 110. Refutatio vanae dissolutionis 1614, s. 36.
8 Śmiglecki, Refutatio vanae dissolutionis Nodi Gordii, Crac. 1614, s. 67.
9 Notae in libellum M. Smiglecii 1614 Rakoviae, str. 33: "Apud nos nec puerorum nec foeminarum approbatio quicquam valet in rebus Ecclesiasticis, sutor vero unus ex auditoribus iisque iudicio praeditis esse potest. Vocem autem carnificis non nisi impotentia animi Smiglecio extorsit. Nonne enim alii semper fuere et sunt viri in quavis Ecclesia tales, quos nulla re, quae coram Deo valeat, vel ipsi superant Iesuitae vel Episcopi".
10 Księgi Pamiętnicze, XI 216.
11 Węgierski, Kronika s. 99.
12 Wesp. Kochowski, Annal. climacter, II 354.
13 Vol. leg. s. 830.
14 Szczęsny Morawski, Arjanie1905, str. 513.
15 Królewska XVIII.
16 Memorable Unitarians, London 1906.
17 Ruari epistolarum 1667, str. 182.
18 Wierzbowski, Materjały do dziejów piśmiennictwa, I. 295. Por. wyżej str. 34

http://bracia.racjonalista.pl/historia/dawniej/modliarj.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz