sobota, 18 lutego 2017

Moherowy antyklerykalizm w Polsce


Przez ostanie pół roku odkryłem, że obok normalnego antyklerykalizmu, czyli sprzeciwu wobec klerykalizacji, istnieje coś co nazwałem "moherowym antyklerykalizmem". To są osoby, które niezbyt daleko odeszły od klerykalnej mentalności, choć oficjalnie zwykle nie lubią Kościoła. Ale one nadal są skłonne do ślepej wiary i bardzo potrzebują nowych obiektów kultu. Takim obiektem ślepej czci może być np. były ksiądz, który potrafi przyciągnąć uwagę lub inny charyzmatyczny lider. Jeżeli, któryś z nich okazuje się oszustem wówczas "moherowi antyklerykałowie" bronią go do upadłego, a wszelka krytyka uchodzi za obrazę ich "uczuć religijnych". Zachowują się czasem jak te oszalałe dewotki, które gotowe są zlinczować ministrantów, którzy ujawnili, że proboszcz ich molestował. Przypisują im, że zrobili to dla pieniędzy, że są nielojalni, niewdzięczni. No i powinni oddać te snickersy, które dał im proboszcz! Tego rodzaju jazgot poniósł się także i na moim profilu oraz na profilu Tygodnika Faktycznie, gdy ujawniliśmy dzisiaj dalsze fakty z niechlubnej kariery pewnego byłego księdza i jego narzeczonej. Ale jest i w tym wszystkim dobra nowina - z "moherowego antyklerykalizmu" można wyrosnąć, jak ze wszystkiego. Wystarczy nie bać się faktów.
Adam Cioch, Tygodnik Faktycznie






Odpowiadając na prośbę, podajemy dalej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz