wtorek, 27 lutego 2018

Polscy księża na olimpiadzie w Pjongczangu

Na niedawno zakończonych igrzyskach olimpijskich w koreańskim Pjongczangu mogliśmy zobaczyć najróżniejsze grupy społeczne i niespodzianki. Był medal dla mikropaństwa i koreański nowy rok oraz flagi z sierpem i młotem- wcale nie radzieckie. Zjawiła się tam po raz pierwszy w historii nieformalna reprezentacja biegaczy narciarskich z Watykanu, były słynne już chyba na cały świat cheerleaderki z Korei Północnej, wykonujące synchroniczne ruchy niczym jeden organizm żywy lub zaprogramowana maszyna.😄 Nawiedziła igrzyska też chyba całkiem niemała grupa biblijnych fundamentalistów, którzy przy każdej nadażającej się okazji i gdzie tylko było można pokazywali publicznie (nachalnie agitowali) słynne hasło- "Jesus=Heaven No Jesus=Hell", czyli na ten przykład kończy sobie przejazd taki saneczkarz i przed nosem wyciągają mu napis straszący piekłem... 👎

Oczywiście zjawili się tam też, a jakże mogłoby być inaczej, księża z wyznaniowego kraju nad Wisłą, którzy to duchowo towarzyszyli całej drużynie- oj raczej chyba z miernym skutkiem końcowym, a sam minister sportu podobno odczytywał listy apostolskie. Ktoś może powiedzieć, że "dobra zmiana" zawitała (pielgrzymowała?) do Pjongczangu, ale wszyscy dobrze wiemy, że proces totalnej klerykalizacji otoczenia miał swój początek już ponad ćwierć wieku temu i najpewniej jeszcze będzie się powiększał... 😔

Tygodnik Przegląd

Minister sportu odczytujący listy apostolskie, czyli olimpiada według PiS.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz