czwartek, 24 maja 2018

Mitologia seksualna rdzennych Amerykanów



TROCHĘ O "PERWERSYJNYCH" INDIANACH
Mitologia rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej jest urocza, chociaż pewnie wielu świętoszków uznałoby ją za seksistowską i zboczoną. Lekka perwersja tkwi już u podstaw kosmologii indiańskiej, gdyż wszechświat wyobrażają sobie oni, jako kobietę - Matkę Ziemię i leżącego na niej mężczyznę - Ojca Niebo. Ale prawdziwy diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Na przykład z bardzo ciekawą koncepcją kreacji ludzkości wychodzili Indianie, zamieszkujący obszary wokół Wielkiej Pustyni Basin w Nevadzie. Otóż według ich wersji, dawno, dawno temu, na małej wyspie samotnie mieszkały młoda dziewczyna wraz z matką. Były one wówczas jedynymi ludźmi na świecie (czego zresztą nie wiedziały). Pewnego dnia, utrapiona samotnością matka nakazała córce wyruszyć w świat w celu znalezienia sobie partnera. Ponieważ innych ludzi na Ziemi nie było, córka wróciła z kojotem. Teraz chodziło o to by nowa para mogła ze sobą spółkować. Ale pojawił się nowy problem: dziewczyna miała "zazębioną" vaginę. Sprytny kojot poradził sobie (proszę wybaczyć za dalszy ciąg, ale to autentyczny mit indiański)... wciskając weń drewniany patyk i szybko, korzystając z okazji dokonał zapłodnienia. Po jakimś czasie jego partnerka zaczęła rodzić mnóstwo malutkich dzieci, które wrzucała do wiklinowego dzbana. Gdy ten był już pełny kojot porozrzucał maluchy po całym świecie i ... tak oto powstaliśmy ;)
To może jeszcze jeden mit, tym razem z Zachodniej Arktyki (obszar Północnej Kanady). Otóż tamtejsi Inuici tłumaczyli sobie relacje między Księżycem a Słońcem jako baśń o zakazanej miłości i wiecznym pożądaniu. A rzecz miała się tak. Pewien mężczyzna o imieniu Alinnaq (czczony obecnie jako bóstwo) sekretnie kochał się we własnej siostrze. Nie mogąc pohamować swojego pożądania pewnego dnia wśliznął się do jej łóżka i oboje zaczęli uprawiać seks. Jednak po jakimś czasie (dopiero!) kobieta odkryła kim jest jej partner i odepchnęła go od siebie. Następnie odcięła sobie pierś i kazała bratu by ją zjadł, po czym chwyciła pochodnię i uciekła w ciemność. Alinnaq ruszył za nią w pościg i tak się ganiali po całej Ziemi, że w końcu wznieśli się do nieba. Ona stała się Słońcem, a on Księżycem. W niebie Allinaq, już jako Księżyc nadal z pożądania gania za swoją siostrą i czasami udaje mu się ją dorwać. Wówczas oni spółkują ze sobą a my mamy...zaćmienie słońca!
Kazirodztwo, samookaleczenie, wcześniej zoofilia... istna Sodoma i Gomora! A przecież przytoczyłem tylko dwa mity. Obrzydliwi ci Indianie, prawda? Tylko ciekawe, co oni sobie myślą o nas, o naszych mitach, wierzeniach, pełnych z kolei purytańskich ograniczeń. A poza tym niby tacy niemoralni, tyle że to nie oni dokonali na nas holocaustu tylko my na nich...


https://www.facebook.com/1658757174352968/photos/a.1659844707577548.1073741828.1658757174352968/1726005717628113/?type=3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz