czwartek, 1 listopada 2018

Zabawa w cmentarz w przedszkolu

Oto kolejny już pomysł jedynie słusznej religii na katechizowanie kilkulatków. Tym razem dzieciarnia radośnie nawiedziła wcześniej przygotowane w sali makiety grobów...







Rozważania Pana Macieja na Święto Zmarłych:
- Jakie znaczenie ma dla nas ten Dzień?
- W Polsce to religijne święto.Czym się to Święto aż tak wyróżnia na tle pozostałych?
-Wszystkie pozostałe święta obchodzi się zwyczajowo. Tylko z tym Świętem łączy się refleksja nad czymś, co już nie „należy” do tego świata – co się stało z tymi, których już nie ma, nie ma „w naszym świecie”.. Co się stanie też ze mną? Kiedyś? W tym Dniu, albo w innym, ale ten dzień przecież nadejdzie…
- Ale czy dniem takiej refleksji musi być właśnie ten Dzień?
- No tak, oczywiście nie, Ale wobec tej dominującej w Polsce tradycji można sobie postanowić – „ja tak tego Dnia nie obchodzę”, ale takie postanowienie być musi, a to już dużo – jest czymś, co takiej refleksji w jakiś sposób odpowiada.
- Co więc się staje z tymi, którzy być przestają?
- Gotowej odpowiedzi na to pytanie przecież nie ma. Różne systemy wierzeń czy filozofie, różne instytucje, różni ludzie chcą nam taką odpowiedź narzucić, ale nikt nas w tym odpowiadaniu sobie samemu na to pytanie nie zastąpi – odpowiedź musimy dać sobie sami.
- A może ktoś takiej refleksji w ogóle nie podejmuje.
- Zakres tej refleksji, stopień zagłębiania się w nią to sprawa indywidualna. Tak samo sprawa formy uzewnętrzniania tej refleksji jest rzeczą osobistą. Ale ogólnie ten Dzień, to święto akceptuję.

Jarek Kubacki Bardzo podoba mi sie takie rozumowanie. Osobiscie nie jestem 'fanem' tego Dnia i unikam wizyt w Polsce w jego okolicach jak ognia, a zwlaszcza nie cierpie 'przepisowych'wizyt na cmentarzach (moje refleksje nad smiercia, przemijaniem, pamiecia etc. sa zupelnie nie zwiazane z takimi miejscami jak cmentarz - czesto mowie, ze 'swoich zmarlych' mam zawsze przy sobie - oni zyja we mnie i przeze mnie, wiec ich grob wlasciwie nie ma dla mnie zadnego znaczenia). Jednak to nie zmienia faktu, ze podejscie Pana Macieja uwazam wrecz za modelowe dla religii liberalnej. Staramy sie isc przez zycie jako wolni ludzie - a to oznacza rowniez wolnosc od uprzedzen, wolnosc brania lub niebrania udzialu w czyms, wolnosc podejmowania lub niepodejmowania takiej czy innej refleksji. I wreszcie -swiadomosc, ze nikt nie zastapi nas samych przy stawianiu pewnych lub niestawianiu ich. W zalewie (pseudo-)religijnej 'masowki' mozemy (i - jak sadze - powinnismy) pozwolic sobie na taki wlasnie indywidualizm.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz