Ulotki i plakaty wyborcze przedwojennych socjalistów

Pierwsze 20 nazwisk z tzw. "listy państwowej" kandydatów Polskiej Partii Socjalistycznej do Sejmu RP w roku 1928.

"Chcemy, żeby robotnik i włościanin nie żyli w nędzy i biedzie, żeby za ciężką pracę swoją mieli znośny byt. Chcemy, żeby nie było bezrobocia, żeby za kawałkiem chleba nie trzeba było setkom i tysiącom wyjeżdżać za granicę.

Żądamy, żeby brzemię podatków, które spada przygniatającym ciężarem na barki ludu pracującego, było przeniesione na klasy posiadające - na bogaczy, na właścicieli fabryk i majątków.

Różnice narodowości nie mogą nas dzielić, bo socjalizm broni wszystkich ciemiężonych i wyzyskiwanych. Głosujcie wszyscy na listę Polskiej Partii Socjalistycznej, która w najcięższych czasach niewoli i ucisku wiodła niezmiennie lud pracujący od dziesiątków już lat od zwycięstwa do zwycięstwa - od walki z caratem i burżuazją, poprzez walkę o niepodległość, o demokratyczny ustrój państwa naszego, o reformę rolną, o zarobki robotnicze, o krótszy dzień roboczy, ubezpieczenia społeczne od nieszczęść życiowych, wolność słowa i stowarzyszeń. Polska Partia Socjalistyczna nie ustanie w walce o prawa robotnika, włościanina, prawa ludu, aż nie zwycięży. Nie złoży broni, aż wywalczy zwycięstwo sprawiedliwości społecznej, aż nastąpi socjalizm!"

- głosił tekst PPS-owskiej ulotki kolportowanej przed tymi wyborami.






Tak kandydaci reklamowali się elektoratowi niemal sto lat temu.

Na zdjęciu materiał na temat Ignacego Daszyńskiego, zamieszczony w PPS-owskim piśmie "Robotnik", podczas kampanii wyborczej do parlamentu we wrześniu 1922 roku:

"Nie może się towarzysz Daszyński uskarżać na obojętność swoich współczesnych. Robotnicy polscy uważają go za swego wodza i słuchają z entuzjazmem. Chłopi ziemi krakowskiej stali przy nim wiernie, wybierając go cztery razy posłem do parlamentu. Natomiast szlachta, księża i drobnomieszczanie, idący na pasku kapitalizmu, ogłaszają go za diabła wcielonego. (...)

"Inteligencja" przez dziesiątki lat nie rozumiała ani jego walk o demokrację, ani jego trudów około organizacji robotników. (...) Więc jedni nazywali go fanatykiem, drudzy karierowiczem, trzeci ciasnym doktrynerem. (...) Może już w tym ruchu wyborczym zrozumie ta wyzyskiwana "inteligencja", że jej miejsce jest u boku robotnika. A wtedy zrozumie ona i towarzysza Daszyńskiego,"





A to rok 1930 i plakat PPS, która wespół ze związkami zawodowymi wzywa na nim do głosowania na listę nr 7, czyli na Centrolew - koalicję ugrupowań centrowych i lewicowych, stojących w opozycji do rządzącej sanacji.

Listę Centrolewu w Warszawie otwierał Norbert Barlicki z PPS. Dostał się do Sejmu, choć siedział wówczas w ... więzieniu w Brześciu.





A wiecie, że kiedyś nie było ciszy wyborczej?

Na zdjęciu fragment pierwszej strony PPS-owskiej gazety "Robotnik", która ukazała się w dniu wyborów do Senatu, 23 listopada 1930 roku.





Z cyklu 'Ulotki nie do ogarnięcia' - materiał wyborczy PPS z Sosnowca, z wyborów samorządowych w maju 1939 roku.

Ulotka bez wątpienia nieszablonowa, ale wyborcy chyba jednak ogarnęli jej przekaz, bo w wyborach tych PPS uzyskała bezwzględną większość zdobywając 25 z 48 mandatów w radzie miejskiej Sosnowca. Sanacyjny "Ozon" uzyskał 14 mandatów, żydowska lista mieszczańska 7 mandatów, a żydowscy socjaliści z Bundu 2 mandaty.





"Prześladowanie jest to chrzest krwawy, przez który przejść musi wszystko, co ma przed sobą potężną przyszłość"

- Bolesław Limanowski, rok 1871.

18 października przypada 184 rocznica urodzin nestora polskiego socjalizmu.

Bolesław Limanowski był żywym łącznikiem między okresem XIX-wiecznych zrywów narodowych, a niepodległą Rzeczpospolitą. Swoją walkę o wolną Polskę rozpoczął jeszcze przed wybuchem powstania styczniowego. W roku 1861 trafił na zesłanie za zorganizowanie w Wilnie demonstracji patriotycznej. 31 lat później przewodniczył w Paryżu spotkaniu, które przeszło do historii jako zjazd założycielski Polskiej Partii Socjalistycznej. 61 lat później jako marszałek-senior otwierał w Warszawie pierwsze posiedzenie Senatu odrodzonej Polski.

"On jeden, jedyny prawie, nie odstąpił nigdy sztandaru niepodległości Polski, nawet wtedy, gdy odstępowali go wszyscy niemal. Niezaprzeczenie był mistrzem naszym w zakresie obowiązków dla Polski, w obronie do ostatka sztandaru jej niepodległości przeciw wszystkim i wszystkiemu" - tak o Bolesławie Limanowskim pisał w roku 1936 historyk Wacław Tokarz.





"Zapatrzeni w Hitlera oblicze,
z całej Polski chcą zrobić więzienie.
Chcą utopić we krwi robotniczej
Wolność, honor, prawo i sumienie"

- antyendecka ulotka wydrukowana przez Polską Partię Socjalistyczna z okazji wyborów samorządowych w Przemyślu, 21 maja 1939 roku.

W wyborach tych PPS zajął drugie miejsce, zdobywając 13 mandatów do rady miejskiej. Wygrał sanacyjny OZN z 15 mandatami. Endeckie Stronnictwo Narodowe zdobyło tylko 5 miejsc w radzie, wyprzedzone nawet przez listę syjonistów, która uzyskała mandatów siedem.





Źródła:
https://tiny.pl/t4v8f
https://tiny.pl/t4v85
https://tiny.pl/t4v8j
https://tiny.pl/t4v8p
https://tiny.pl/t4v8l
https://www.facebook.com/przywrocmypamiecopatronachwykletych/photos/pb.1793371874218391.-2207520000.0./2557490491139855/?type=3&theater
https://www.facebook.com/przywrocmypamiecopatronachwykletych/photos/pb.1793371874218391.-2207520000.0./2547180815504156/?type=3&theater

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Często czytane