Zwierzęta na Bazylice Św. Piotra w Watykanie

Pokaz świetlny na fasadzie bazyliki zatytułowany " Niech stanie się światłość" (Fiat lux) nawiązujący do ekologicznej encykliki Franciszka "Laudato Si". Wszystko to na zakończnie inauguracji Roku Miłosierdza.

W końcu chyba pierwszy raz w historii można było zobaczyć wizerunki: małp. gadów, płazów, wilków i innych zwierzaków na głównej świątyni rzymskiej odmiany katolicyzmu...

Biblia o uchodźcach i cudzoziemcach

BLIŹNI: CUDZOZIEMCY

W Ewangelii Mateusza Chrystus wyjaśnia, kto w dniu Sądu "odziedziczy królestwo". Wskazania te są jednoznaczne i proste: ten odziedziczy królestwo (czyli ten był prawdziwym uczniem / naśladowcą Chrystusa), który pomaga potrzebującym (np. głodnym, spragnionym, chorym, uwięzionym i przybyszom / obcokrajowcom / uchodźcom). Jeśli ktoś powołuje się na chrześcijaństwo, by występować przeciwko uchodźcom, ten nie ma pojęcia o Ewangelii i jest zabawką w ręku szatana, obracającą się przeciw Słowu objawionemu w Chrystusie:
«Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie» (Mt 25, 35)

«Z chlebem waszym wyjdźcie na spotkanie uchodźców! Bo przed rzezią uciekli, przed mieczem dobytym,
przed łukiem napiętym, przed wirem walki.» (Iz 21, 14-15)

«Przeklęty, kto łamie prawo obcokrajowca, sieroty i wdowy. A cały lud powie: Amen.» (Pwt 27, 19)

«Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej.» (Wj 22, 21)

«Jeżeli w waszym kraju osiedli się przybysz, nie będziecie go uciskać. Przybysza, który się osiedlił wśród was, będziecie uważać za obywatela. Będziesz go miłował jak siebie samego.» (Kpł 19, 33-34)

«Nie będziesz uciskał cudzoziemców, gdyż znacie życie cudzoziemców, bo sami byliście cudzoziemcami w Egipcie.» (Wj 23, 9)

«On [Bóg] wymierza sprawiedliwość sierotom i wdowom, miłuje cudzoziemca, udzielając mu chleba i odzienia. Wy także miłujcie cudzoziemca, boście sami byli cudzoziemcami w ziemi egipskiej.» (Pwt 10, 18-19)

«U ciebie znieważa się ojca i matkę, u ciebie krzywdzi się cudzoziemca, u ciebie uciska się sierotę i wdowę. Szargasz moimi świętościami i bezcześcisz moje szabaty.» (Ez 22, 7-8)

«Lud tej ziemi mnoży gwałt i rozbój, krzywdzi ubogiego i nędzarza, a bezprawnie uciska cudzoziemca.» (Ez 22, 29)

«To mówi Pan Zastępów: Wydawajcie wyroki sprawiedliwe, okazujcie sobie wzajemnie miłość i miłosierdzie. Nie krzywdźcie wdowy i sieroty, cudzoziemca i biednego! Nie żywcie w sercach waszych złości względem bliźniego!» Ale oni nie chcieli słuchać. Przybrali postawę oporną i zatkali uszy, aby nie słyszeć. Serca ich stały się twarde jak diament - nie zwracali uwagi na Prawo i na słowa Pana Zastępów» (Za 7, 9-12)

«Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: «Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec». Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.» (Łk 17, 15-19)

«Nie będziesz gnębił najętego do pracy, biednego i w potrzebie, bez względu na to, czy to rodak, czy obcokrajowiec, mieszkającego w twojej ziemi, w twoich bramach.» (Pwt 24, 14)
«Jednakowo będziecie sądzić i przybyszów, i tubylców, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz!» (Kpł 24, 22)
* * * 
«For I was hungry and you gave Me food, I was thirsty and you gave Me drink, I was a stranger and you took Me in.» (Matthew 25, 35)

Źródło:
http://christianitas.wixsite.com/mojawitryna/cudzoziemcy

Carl Sagan- "Błękitna kropka"

To Nasz dom. To my. Na niej wszyscy, których kochasz, których znasz. O których kiedykolwiek słyszałeś. Każdy człowiek, który kiedykolwiek istniał, przeżył tam swoje zycie. To suma Naszych radości i smutków. To tysiące pewnych swego religii, ideoligii i doktryn ekonomicznych. To każdy myśliwy i zbieracz. Każdy bohater i tchórz. Każdy twórca i niszczyciel cywilizacji. Każdy król i chłop. Każda zakochana para. Każda matka, ojciec i każde pełne nadziei dziecko. Każdy wynalazca i odkrywca. Każdy moralista. Każdy skorumpowany polityk. Każdy wielki przywódca i wielka gwiazda. Każdy święty i każdy grzesznik w historii Naszego gatunku, żył tam. Na drobinie kurzu zawieszonej w promieniach Słońca. Pomyśl o rzekach krwii przelawanych przez tych wszystkich imperatorów, którzy w chwale i zwycięstwie mogli oni stać się chwilowymi władcami fragmentu tej kropki. Naszym pozą. Naszemu urojonemu poczuciu własnej ważności, naszej iluzji posiadania jakiejś uprzywilejowanej pozycji we wszechświecie, rzuca wyzwanie ta oto kropka bladego światła"

~Carl Sagan "Błękitna Kropka"




Wstrząsający cytat obrazujący nam, jakie jest nasze miejsce we wszechświecie. Daje do myślenia. /B

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=358359297618710&id=356339391154034




Jezus był buddystą?

Oto jest pytanie na miarę naszych czasów, na które stara się rzetelnie odpowiedzieć opat Ajahn Brahm...

Ajahn Bramhavamso Mahathera (znany jako Ajahn Brahm), właściwie Peter Betts (ur. 7 sierpnia 1951 w Londynie) – opat klasztoru Bodhinyana w Serpentine w Australii Zachodniej, Dyrektor ds. Duchowych Buddyjskiego Towarzystwa Stanu Australia Zachodnia, Doradca ds. Duchowych przy Buddyjskim Towarzystwie Stanu Wiktoria, Doradca ds. Duchowych przy Buddyjskim Towarzystwie Stanu Australii Południowej, Patron Duchowy Bractwa Buddyjskiego w Singapurze oraz Patron Duchowy ośrodka Bodhikusuma Centre w Sydney. Ajahn Brahm pracuje z mnichami i mniszkami wszystkich tradycji buddyjskich nad stworzeniem Stowarzyszenia Sanghi Australijskiej.
Jest też autorem książek: Opening the Door of Your Heart: And Other Buddhist Tales of Happiness (którą publikowano później pod tytułem Who Ordered This Truckload of Dung?: Inspiring Stories for Welcoming Life's Difficulties), oraz Mindfulness, Bliss, and Beyond: A Meditator's Handbook.(pl.wikipedia.org)


Cały tekst dostępny tutaj- http://sasana.wikidot.com/buddyzm-i-chrzescijanstwo


Jeżeli to wszystko okazałoby się prawdą, co jednak będzie trudne do jednoznacznego udowodnienia, najpewniej zatrzęsłoby to posadami dzisiejszego chrześcijaństwa... (;-)

Psy przebrali w papieskie szaty

"Nawet Samarytanka z pięcioma mężczyznami, którzy nie byli jej mężami jest w stanie dawać świadectwo"- papież Franciszek do biskupów w Filadelfii.

Tego raczej nie zobaczycie w polskich mediach...
W związku z ostatnią wizytą papieża Franciszka w USA, tamtejsi właściciele czworonogów postanowli uczcić ten fakt przebierając swoich ulubieńców w papieskie szaty. Przy okazji najpewniej zapomnieli, że redaktor TT może wykląć ich za to z Kościoła... (;-)




Bydgoska masoneria


 
„Sztuka królewska w Bydgoszczy. 230 lat tradycji wolnomularskich”. Do 28 lutego 2014 r. w sali wystawowej Archiwum Państwowego w Bydgoszczy przy ul. Dworcowej można było zobaczyć niezwykłą ekspozycję pn. „Sztuka królewska w Bydgoszczy. 230 lat tradycji wolnomularskich”.


Ksiądz mistrzem zen- gdy Bóg znika


Czy można być katolickim duchownym i jednocześnie mistrzem zen? Dla większości mieszkańców naszego kraju z pewnością taka możliwość nie mieściłaby się w głowie, tymczasem żyje na świecie osoba, która jest tego żywym przykładem.
W ubiegłym roku  na zaproszenie kieleckiego wydawnictwa "Charaktery" z wizytą do Polski zawitał o.Robert Kennedy. Urodził się w Nowym Jorku jest jezuitą i mistrzem zen. Święcenia otrzymał w Japonii, gdzie praktykował i studiował zen u mistrza Roshiego Kouna Yamady. Po powrocie do ojczyzny w 1998 roku, kontynuował buddyjskie studia i praktykę zen i jako pierwszy katolicki ksiądz w USA otrzymał honorowy tytuł Roshi. Kieruje Katedrą Teologii w Saint Peter's Collage w Jersey City, gdzie wykłada teologię i język japoński. Jest praktykującym psychoterapeutą w Nowym Jorku. Wydawnictwo Charaktery w ubiegłym roku wydało jego książkę pt. "Dary zen dla chrześcijan"
Jego głęboka wiedza i szacunek dla buddyzmu, połączone z wypełnianiem zakonnego powołania jezuity, czynią zeń niezastąpionego orędownika szczerego dialogu międzyreligijnego.

"Duch zen, duch chrześcijaństwa."
Jak pogodzić praktykę zen z byciem chrześcijaninem? Czy zakonnik i ksiądz może być mistrzem?






Książka pozwala podjąć samodzielną próbę odpowiedzi na pytania: co zen wnosi do chrześcijańskiej modlitwy, jak ksiądz i zakonnik może być nauczycielem i mistrzem zen, czy zen prowadzi do Boga, skoro buddyzm milczy o Bogu.
Sam autor, Robert E.Kennedy, nie stara się udzielić odpowiedzi na te pytania, ale pokazuje jak osoba, która nie zmieniła swojej religii odnalazła się na ścieżce zen.

Robert E. Keneddy - jest jezuitą i mistrzem zen. Urodził się w 1933 roku w USA, w 1951 roku wstąpił do jezuitów, a w 1965 przyjął święcenia kapłańskie. Swoją praktykę zen rozpoczął u roshiego Kouna Yamady z Kamakury, a po powrocie do USA kontynuował trening zen. W 1991 roku został upoważniony do nauczania zen w sandze Białej Śliwy (przez roshiego Bernarda Glassmana), a w 1997 roku został mistrzem zen. Założył własną szkołę zen Morning Star Zendo, którą do dziś prowadzi. 

Czy mieszanie Buddyzmu z Chrześcijaństwem nie grozi utratą tożsamości?

https://www.youtube.com/watch?v=nv42jJ7oib8

Pociąg połączył dwa Watykany

Z Watykanu do Castel Gandolfo- ciekawostka z mikropaństwa

Stacja kolejowa Watykan
"Vatikan-Bahnhof" autorstwa Oryginał przesłał Binter z niemiecki Wikipedia - Na Commons przeniósł z de.wikipedia użytkownik Pil56 z pomocą narzędzia CommonsHelper.. Licencja CC BY-SA 2.0 de na podstawie Wikimedia Commons.

Podczas, gdy w co niektórych krajach z transportem kolejowym bywa różnie, w ostatnich dniach możemy zaobserwować bujny rozwój kolei watykańskich, oczywiście w pasażerskim wydaniu, a wszystko to związane jest z udostępnieniem dla zwiedząjących przez obecnego papieża Pałacu Apostolskiego wraz z przyległymi terenami znajdującymi się w Castel Gandolfo- podrzymskiej rezydencji papieskiej, która to żartobliwie (chociaż nie bez racji) nazywana jest drugim Watykanem, a ostatnio popada w zapomnienie poprzez nieobecność Franciszka, który nie nocował tam ani razu...
Specjalne pociągi będą jednak kursować tylko w soboty ze stacji kolejowej znajdującej się oczywiście na terenie Państwa Watykańskiego, a położonej tylko dwadzieścia metrów od granicy z Włochami.


Szybsze kościelne rozwody i rozgrzeszenia za aborcję

Od jakiegoś już czasu prawie nie ma kwartału ani nawet miesiąca, w którym obecny papież nie naraziłby się czymś polskim hierarchom, ultakatolickim publicystom oraz największej polskiej, a raczej toruńskiej rodzince radiowej. Tym razem postanowił skrócić i uprościć procedury umożliwiające kościelne unieważnienie małżeństwa nawet do czterdziestu pięciu dni. Oczywiście należy przy tym wszystkim dodać, że w naszym kraju od kilkunastu lat wzrosła o około połowę liczba kościelnych unieważnień małżeństwa, chociaż z drugiej strony popularność ślubów kościelnych jest w naszym kraju coraz mniejsza, z jednoczesnym wzrostem liczby tzw. związków nieformalnych.
Naszym zdaniem bardziej boi się o. dyrektora... (:-)

Kościół Liberalno-Katolicki

Kościół Liberalno-Katolicki – reprezentuje chrześcijaństwo postrzegane przez pryzmat teozofii i w jej świetle interpretowane. Sama wspólnota wyodrębniła się w skutek reorganizacji w angielskim starokatolicyzmie w latach 1915-1916 i próby wymuszenia przez zwierzchnika duchowego bp Mateusza (Arnold Harris) wystąpienia starokatolickich duchownych z Towarzystwa Teozoficznego, co zakończyło się niepowodzeniem i rozwiązaniem nowo tworzonej wspólnoty, co w konsekwencji doprowadziło do powstania w 1918 roku całkiem nowego i niezależnego oraz jeszcze bardziej liberalnego niż starokatolicyzm kościoła opartego o teozofię, który przybrał nazwę Kościół Liberalno-Katolicki. Jego pierwszym duchowym przywódcą (biskupem) został były ksiądz anglikański James Ingall Wedgwood, a pomagał mu bp Charles Webster Leadbeater. Przy okazji należy też przypomnieć, że część duchownych oprócz przynależności do Towarzystwa Teozoficznego była też wolnomularzami nurtu nieregularnego (Droit Humain). Kościół wytrwał w jedności ponad dwadzieścia lat (1941), kiedy to doszło do rozłamu w organizacji na tle znaczenia teozofii w nauce kościelnej, co doprowadziło do wyodrębnienia się dwóch wspólnot- Międzynarodowego Kościóła Liberalno-Katolickego (LCCI) z siedzibą w USA oraz Kościoła Liberalno-Katolickiego (LCC) z siedzibą w W. Brytanii (prymat teozofii).

Ewangelia Latającego Potwora Spaghetti

Praktycznie każda religia bądź ideologia posiada własne "święte" księgi, nie inaczej jest też w przypadku pastafarianizmu- chyba najbardziej dyskryminowanego wyznania w Kraju nad Wisłą.
Jeśli masz potrzebę zagłębić się w tajemnice Pastafarianizmu, zachęcamy do lektury Ewangelii LPS oraz Luźnego Kanonu- świętej księgi Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. Przetłumaczone na język polski księgi można pobrać z poniższych stron:


null

http://www.klps.pl/pliki/EWANGELIA_FSM_PL.pdf
http://www.klps.pl/pliki/luzny_kanon_pl.pdf


In vitro- islam bardziej liberalny niż katolicyzm

W związku z toczącymi się ciągle w Polsce dyskusjami i ideologicznymi sporami na temat stosowania metody in vitro, proponujemy zapoznanie się ze stanowiskiem szyickich muzułmanów w wyżej wymienionej sprawie. Ku zdumieniu wielu osób okaże się, że jest ono bardziej liberalne od rzymskokatolickiego, które zupełnie odrzuca stosowanie tej metody w praktyce.
Ajatollachowie w porównaniu z księżmi wychodzą w tym przypadku na prawdziwych liberałów... (:-)

Ajatollah Jannati:
Zapłodnienie kobiety używając nasienia jej męża jest dozwolone, jednak należy unikać niedozwolonych czynów by to osiągnąć.
Zapłodnienie kobiety nasieniem innego mężczyzny, bez zgody jej męża, nie jest dozwolone.
Zapłodnienie kobiety nasieniem obcego mężczyzny jest dozwolone jeśli jej mąż jest bezpłodny, wyraża na to zgodę i nie jest to powiązane z żadnym czynem zakazanym.
Jeśli kobieta zostanie zapłodniona nasieniem kogoś innego niż jej mąż, ojcem dziecka jest dawca nasienia, a matką kobieta, która urodziła dziecko.

W Polsce przybywa nieochrzczonych dzieci

Polska- dotychczas kojarzona z totalną dominacją katolicyzmu wśród ludności cywilnej, ostatnimi czasy zaczyna coraz bardziej doganiać laicyzujące się kraje europejskie. Oprócz coraz mniejszej frekwencji na niedzielnych mszach, powolnym spadku powołań kapłańskich, zwiększającej się nieufności wobec instytucji kościelnej oraz coraz wyraźniejszemu rozbratowi poglądów pomiędzy wiernymi, a tym co głosi hierarchia kościelna aż po zmniejszanie się liczby ślubów zawieranych w kościołach przy jednoczesnym powiększaniu się liczby osób żyjących w związkach nieformalnych. Teraz doszedł jeszcze jeden poważny kłopot dla hierarchów, a mianowicie coraz większy odwrót od praktyki chrzczenia niemowląt...



Noc Kupały, Sobótka, Wianki

Święto Kupały związane jest z letnim przesileniem słońca. Obchodzone było w czasie najkrótszej nocy w roku, czyli w okolicach 21-22 czerwca. O Kupale wiemy, że jest to nazwa święta oraz postać mitycznej osoby, z którą związane są liczne obrzędy w kulturze Słowian wschodnich. Także u Słowian zachodnich możemy odnaleźć analogiczne zjawisko, w późniejszym czasie nazywane nocą świętojańską (o czym dokładniej będziemy pisać). Po chrystianizacji ziem słowiańskich, obrzędy mające miejsce w czasie letniego przesilenia związane były z krytyką i potępieniem kleru, zarówno wschodniego, jak i zachodniego. Inne nazwy dla tego święta stanowią: sobótka i kupalnocka oraz noc świętojańska.


Na Rusi nazwa Kupała ma poświadczenie już od XIII wieku jako KUPALIJA a od XIV jako liczba mnoga KUPAŁY. Potem pojawia się określenie KUPAŁA i KUPAŁO, a także IWAN-KUPAŁA, oznaczające święto, a także kukłę KUPAŁO, KUPAJLO, używaną przy obrzędzie. Termin ten może też oznaczać istotę mityczną, dziewczynę rozdającą kwiaty przy wróżbach sobótkowych i całe zgromadzenie uczestników obrzędu. Powszechnie przyjmowana etymologia wywodzi tę nazwę, podług świadectw staroruskich i bułgarskich, z obrzędowej pierwszej w roku kąpieli w rzece: hipotetyczne *kopadlo. Rozejrzenie się w szczegółach uroczystości nasuwa wątpliwości co do wyłącznie jej wodnego charakteru. Na plan pierwszy wysuwa się tu raczej obrzęd ognia. Kupałę zestawiono też z indyjskim kup - ,jarzyć", „gniewać się", oraz z ku — „ziemia" i pola — „obrońca", a więc jakby w sensie opiekuna ziem.

Pas Oriona u dawnych Słowian

PAS ORIONA
Jak postrzegali go dawni Słowianie?
Pas Oriona to najświetniejszy i najbardziej wyraźny element gwiazdozbioru Oriona, który intrygował Słowian jeszcze w zamierzchłych czasach. Pas ten składa się z trzech wyciągniętych w jedną linię gwiazd. Orion, obok Plejad, był najbardziej zajmującym tematem spośród wszystkich gwiazdozbiorów.
...

Orion constelation PP3 map PL.jpg
"Orion constelation PP3 map PL" autorstwa Oryginał przesłał Blueshade z polski Wikipedia - Na Commons przeniesiono z pl.wikipedia.. Licencja CC BY-SA 3.0 na podstawie Wikimedia Commons.

Orion jest szczególnie dobrze widoczny zimą, kiedy to przez wszystkie grudniowe noce rozświetla nocne niebo. Znacznie trudniej dostrzec go wiosną, przez co gwiazdach z tego gwiazdozbioru zwykło mówić się, że znikają bądź gasną, by potem powrócić i na nowo rozbłysnąć. Powszechnie na terenach słowiańskich zwykło się kojarzyć Pas Oriona z kosami. Warto jednak nadmienić, że miejscowi widzieli również inne elementy tego gwiazdozbioru – zwracali uwagę na to, że pod tymi kosami są jeszcze drugie mniejsze i ciemniejsze kosy. Dawni Słowianie nazywali zatem 6 gwiazd z tego gwiazdozbioru. Na różnych terenach Słowiańszczyzny pojawiały się różne nazwy związane z prasłowiańskim rdzeniem *kos-. Na terenach dzisiejszej Chorwacji nazywali go ‘kosiarz’, na terenach polskich ‘kośniki’, zaś małoruskich ‘kosiarze’. Na terenach czeskich była zaś poświadczona nazwa ‘kosy’. To skojarzenie wynikało stąd, że trzy najbardziej widoczne gwiazdy tego gwiazdozbioru stały za sobą rzędem jedna za drugą, tak jak kosiarze podczas żniw.
Podobnie motywowane nazwy pojawiały się na terenach litewskich, niemieckich i skandynawskich. Trudno zatem powiedzieć, który lud po raz pierwszy skojarzył Oriona z kosami. Czy byli to Słowianie? K. Moszyni powątpiewa, gdyż gwiazdozbiór ten w porze żniw był niemalże niewidoczny, przez co takie skojarzenie dla prostego człowieka nie byłoby naturalne. Na Bałkanach są poświadczone jednak inne nazwy, które kojarzą Oriona z czymś innym – ‘šćapi’, ‘štápi’, ‘štapci’, ‘štapovi’. Wspólny rdzeń dla tych wyrazów należy wiązać z takimi desygnatami jak kij, kijek bądź prątek. Użycie liczby mnogiej w tych nazwach może świadczyć o tym, że nazwa ta obejmowała więcej gwiazd niż trójka wchodząca w skład pasu.
A. Szyjewski wspominał z kolei o innej nazwie - Wołosożarach. To oczywiste nawiązanie do boga Welesa - cóż, gwiazdy w szczególny sposób łączyły się wróżbiarstwem, z którym kojarzy był też Weles. Nazwa ta odnosiła się też jednak do spadających gwiazd bądź gromady otwartej Plejad. Badacz wyprowadzał ją od tzw. stożarów - centralnego palu gumna, dookoła którego chodziły woły.
Warto patrzeć na to, co rozciąga się nad naszymi głowami, gdyż to wszystko to nasz świat. Czy niebo jest wszędzie takie samo? Może tak, jednak każde ludy poszczególne jego elementy tłumaczyły po swojemu. Takie skojarzenie gwiazdozbioru z cyklem prac rolnych bądź gospodarskich potwierdzałoby silny związek Słowian z ziemią, która była i jest dla nas matką i żywicielką.
Źródło informacji:
K. Moszyński, Kultura ludowa Słowian.
A. Szyjewski, Religia Słowian.
www.facebook.com/etnoslow

Republika Kugelmugel- wycieczka do nieznanego kraju

Kugelmugel seal.png

"Kugelmugel seal" by Source. Licensed under Fair use via Wikipedia.

W związku ze zbliżającym się sezonem ogórkowym, proponujemy niezwykłą wycieczkę do chyba najmniejszego nieuznawanego (niestety...) na arenie międzynarodowej państwa, mniejszego nawet niż kultowa Sealandia, o którego istnieniu wie zapewne niewielu mieszkańców Kraju nad Wisłą. Znany wszystkim Watykan to przy nim olbrzym...

Flag of Kugelmugel.png
"Flag of Kugelmugel" by Source. Licensed under Fair use via Wikipedia.

Okrągłe jest wolne!
Kugelmugel (właściwie: Republik Kugelmugel) – ogrodzony drutem kolczastym teren w wiedeńskim parku Prater. Na działce tej znajduje się sferyczny dom (średnica: 8 m), zbudowany przez artystę – Edwina Lipburgera.

Widok na cały kraj...
Kugelmugel, a właściwie Republika – Kugelmugel, a właściwie Republika Kugelmugel. Jest najmniejszym państwem świata. Ma zaledwie średnice 8m. Oraz jest niezależną republiką.
 
W 1971 Edwin Lipburger postawił kulisty dom na łące w Katzelsdorf koło Wiener Neustadt w Dolnej Austrii. Jednak, z uwagi na jego nietypową konstrukcję i brak stabilizacji, nie uzyskał stosownego pozwolenia na taką budowlę. Część elementów konstrukcyjnych została skonfiskowana przez lokalną żandarmerię. Ostatecznie sprawa zakończyła się procesem przed Sądem Rejonowym w Wiener Neustadt. W 1976 Lipburger ogłosił powstanie swojej niezależnej Republiki, która nie została przez nikogo uznana. W 1979 został skazany i spędził dziesięć tygodni w więzieniu. W 1982 dom przeniesiony został do wiedeńskiego Prateru, w pobliże Planetarium, gdzie stanowi jedną z atrakcji turystycznych. Dokładnie znajduje się na narożniku Prater-Hauptallee i Vivariumstraße, ale według Lipburgera adres ten brzmi: Antifaschismusplatz 1.

Kulisty dom w liczbach:
– kula składa się z 525 drewnianych części, ma średnicę 7,68 m
– skorupa kuli składa się ze 128 sferycznych elementów ramy, pokrytych cynkowaną blachą, przyśrubowanych 12-milimetrowymi śrubami
– fugi zostały uszczelnione elastyczną masą z gumy kauczukowej
– kula jest osadzona na betonowym cokole
– wewnętrzna konstrukcja składa się z dwóch warstw podłogi o powierzchni
60 m kw.
– ekscentryczne schody wewnętrzne łączą dwa piętra kuli
– ogrzewanie jest elektryczne; obiekt jest ocieplony trzyipółcentymetrową warstwą wełny mineralnej; sanitariat gotów do podłączenia do publicznej sieci
Republika posiada własne logo, jest oznaczona odpowiednimi tablicami ostrzegawczymi, a w płocie z drutu kolczastego istnieje jedno przejście graniczne. Aktualnym prezydentem jest Edwin Lipburger-Kugelmugel (wielki demokratyczny przywódca rewolucyjny, jak sam się określa na tablicy przed budynkiem).

Co jednak najciekawsze, mieszkalna kula nie jest wcale jedynym budynkiem w mikronacji, drugim jest wychodek.
Jak będzie można zobaczyć w poniższym materiale filmowym, Kugelmugel jest jedynym krajem, który można obejść dookoła w niecałe pół minuty. Oczywiście istnieje też przejście graniczne z otaczającą go Austrią, ale należy przy tym nadmienić, że od lat jest ono zamknięte na dobre, więc jeżeli ktoś chciałby zwiedzić ten przedziwny kraik od środką, to niestety się spóźnił.

Zapraszamy na niezwykłą wycieczkę do Republiki Kugelmugel, a raczej dookoła niej...

 

Jak przystało na twór aspirujący do roli państwa, Republika wydaje również własne znaczki pocztowe oraz posiada ponad sześciuset obywateli.

Informacje o republice:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kugelmugel
http://www.republik-kugelmugel.com/

Jak wyglądałoby niebo, gdyby ciała niebieskie krążyły bliżej Ziemii?

Rosyjska agencja kosmiczna "Roskosmos" postanowiła sobie trochę pofantazjować i stworzyła film pokazujący co mogłibyśmy zobaczyć na niebie, gdyby różne ciała niebieskie znajdowały się znacznie bliżej Ziemii niż jest to obecnie.


Na filmie obaczymy: Galaktykę Andromedy, Mgławicę Pierścienia, Mgławicę Kraba, Gromadę Herkulesa, supernową, Galaktykę Wir, Plejady oraz czarną dziurę.




Oczywiście istnieje też drugi materiał filmowy pokazujący co by było, gdyby blisko naszej planety znajdowały się pozostałe planety Układu Słonecznego, oczywiście nie uwzględniono zdegradowanego Plutona, ale za to możemy zobaczyć jak wyglądałaby nasza Ziemia, gdyby krążyła wokół Ziemii...




Na zakończenie polecamy trzeci film, na którym możemy się przekonać jak wyglądałoby niebo, gdyby zamiast Słońca świeciły inne gwiazdy- Alfa i Proxima Centauri, Syriusz, Arktur, Wega oraz Gwiazda Polarna.

Transsubstancjacja, a spożywanie ludzkiego ciała



"Pierwszym, który sformułował coś w rodzaju teorii o transsubstancjacji (choć jeszcze tak jej nie nazwał) był średniowieczny mnich Radbertus Paschasius (800-865), który opowiadał powszechnie o tym, że widział jak chleb przyjmował postać małego dziecka (lub baranka), a w chwili gdy Paschasius miał wziąć go do ręki, zjawiał się nagle anioł z nożem i zarzynał dzieciątko a jego krwią napełniał kielich – History of the Christian Church."
Dogmat o Transsubstancjacji wprowadzony na soborze Laterańskim (1215) i potwierdzony na Trydenckim, dotyczy eucharystii. Jak twierdzi ta teoria podczas eucharystii dochodzi do przemiany chleba w ciało i wina w krew. W czasie Komunii świętej spożywamy to ciało i pijemy jego krew. Wielu chrześcijan odrzuca oskarżenia o kanibalizm twierdząc że Ciało i krew Chrystusa jest obecna tylko symbolicznie. Jednak poznajmy stanowisko kościoła:

KANON I: "Jeżeli ktokolwiek zaprzeczy, że ciało i krew razem z duszą i Bóstwem naszego Pana Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus są prawdziwe, rzeczywiste i cieleśnie obecne w sakramencie Przenajświętszej Eucharystii i jeżeli twierdzi, że jest On tam tylko w sposób symboliczny — to niech będzie przeklęty!"
KANON II: "Jeżeli ktokolwiek będzie twierdził, że materia chleba i wina pozostaje w sakramencie Przenajświętszej Eucharystii razem z ciałem i krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa… — niech będzie przeklęty!"
KANON IV: "Jeżeli ktokolwiek będzie twierdził, że Chrystus — jednorodzony Syn Boga nie powinien być czczony w świętym sakramencie Eucharystii i publicznie uwielbiony (w Latrii), i że nie należy Mu oddawać czci w zewnętrznych, uroczystych procesjach zgodnie z chwalebnymi i powszechnymi obrzędami i zwyczajami Kościoła Świętego, i że uwielbiający Go są bałwochwalcami — niech będzie przeklęty!"
na IV Soborze Laterańskim w 1215 r. została ona oficjalnie sformułowana i kanonizowana przez papieża Innocentego III jako dogmat czyli coś niepodważalnego

"Wyznaję także, iż nawet pod jedną tylko postacią przyjmujemy całego i nie umniejszonego Chrystusa".
Czyli w każdym opłatku i w każdej kropli krwi jest CAŁY Jezus.

Ktoś kto twierdzi inaczej
"Jeżeli ktokolwiek będzie twierdził, że w Mszy nie jest ofiarowana Bogu prawdziwa ofiara, lub że to, co jest ofiarowane, to nic innego jak tylko Chrystus podany do zjedzenia, to niech będzie wyklęty".
Papież Jan XXIII oświadczył:
"Przyjmuję w całej rozciągłości wszystko, co zostało postanowione i ogłoszone na Soborze Trydenckim".
Można by rzecz, że to kapłan włada nad Bogiem, bo tylko kapłan może wg dogmatów ucieleśnić Boga w monstrancji...
Francuski święty katolicki J.B.N. Vianncy rzekł:
"Tam, gdzie nie ma księdza, tam nie ma ofiary, a tam gdzie nie ma ofiary, tam nie ma religii… bez księdza śmierć i cierpienie naszego Pana nie przyniosłoby nam żadnych korzyści… widzicie więc, jaką moc ma ksiądz! Przez jedno słowo wypowiedziane przez siebie, przemienia on kawałek chleba w Boga! Jest to większe dokonanie niż stworzenie świata".
te dogmaty nadal obowiązują

"Stosując w odniesieniu do dogmatu o Eucharystii określone kryteria, musimy stwierdzić, że w czasie przeistoczenia za sprawą słów Chrystusa, cała substancja chleba i wina przemienia się w Ciało i Krew Pańską. Tym samym protony, neutrony i elektrony wchodzące w skład zakonserwowanej materii, jej atomy, cząstki, jony, zespoły molekularne, mikrokryształy — słowem całość składników, z których składa się chleb i wino, przestaje istnieć, przekształcając się w Ciało i Krew Chrystusa. Pozostają natomiast wszystkie formy zewnętrzne charakterystyczne dla tych substancji: rozmiar, masa, ładunki elektryczne wraz ze związaną z tym całą aktualną i potencjalna energią magnetyczną, elektryczna i tym samym wszystkie efekty optyczne, akustyczne, termodynamiczne, elektromagnetyczne, które te siły mogą wytworzyć. Wszystko to razem stanowi cechy eucharystyczne, czyli całość zjawisk bezpośrednio eksperymentalnych…".
Gregorianum(lipiec 1957 r., tłum. Z. Morawski).

Ponoc teologowie od 12 wieku kłocą się czy przemiana zachodzi w momencie powiedzenia "Oto ciało moje" czy w momencie powiedzenia "Oto jest krew moja"

bytzbiorowy.pl


Transsubstancjacja (przeistoczenie) oznacza rzeczywistą przemianę substancji podczas Eucharystii: chleba (hostii) w Ciało, a wina w Krew Jezusa Chrystusa. Termin ten został przyjęty podczas Soboru Laterańskiego IV w 1215 roku. Teolodzy prawosławni używają czasem terminu "transsubstancjacja" – uważają jednak, że termin ten ma charakter nie opisowy, ale wskazuje na tajemnicę obecności cielesnej Jezusa w Eucharystii.

W liturgii rzymskiej podczas Eucharystii używany jest chleb pszeniczny, niekwaszony, wino naturalne - niesłodzone, z winogron. Aktu transsubstancjacji może dokonać jedynie kapłan, wzbudzając w sobie intencję przemienienia chleba (hostii) i wina w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa oraz wypowiadając słowa ich konsekracji:

nad hostią: Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy: to jest bowiem Ciało Moje, które za was będzie wydane (Mt 26,26; Mk 14,22; Łk 22,19; 1Kor 11,24);
nad winem: Bierzcie i pijcie z niego wszyscy: to jest bowiem kielich krwi Mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na moją pamiątkę. (Mt 26,27-28; Mk 14,24; Łk 22,20; 1Kor 11,25)

Tę część mszy, w której dokonuje się przemiana chleba w ciało Jezusa oraz wina w krew Jezusa, również nazywa się przeistoczeniem.

Doktryna transsubstancjacji zakłada, że przemiana chleba i wina jest trwała, to znaczy po skończonej mszy pozostają one ciałem i krwią Chrystusa; dlatego konsekrowane hostie przechowuje się w tabernakulum. Wiara w to znalazła wyraz w katolickim kulcie Najświętszego Sakramentu np. adoracjach, procesjach eucharystycznych, zwłaszcza podczas święta Bożego Ciała.

Naukę transsubstancjacji oprócz katolicyzmu uznaje w swojej teologii również najbardziej zbliżony doktrynalnie odłam Kościoła anglikańskiego, zwany Kościołem Wysokim. Kościoły protestanckie pojmują zwykle obecność ciała i krwi Jezusa w sakramencie ołtarza jako konsubstancjację – realną obecność Chrystusa w hostii i winie tylko podczas sprawowania sakramentu (luteranizm), jako obecność duchową (kalwinizm, niektóre inne Kościoły protestanckie), albo jako symboliczną pamiątkę Ostatniej Wieczerzy (np. zwinglianizm, niektóre Kościoły reformowane i ewangelikalne, zielonoświątkowy, baptystyczny).

Kościół prawosławny zaś odrzuca transubstancjację i mówi o metabole (przemianie) elementów komunijnych, bez rozróżniania na istotę (substancję) i przypadłość (akcydens).

Kościoły starokatolickie wierzą w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, choć nie definiują jej jako "przeistoczenie". Widzą ją jako uobecnienie ofiary Chrystusa pod znakami chleba i wina.

adoratio.pl


Koncept, że hostia to literalne ciało Jezusa, a konsekrowane wino to prawdziwa krew Chrystusa, określa się mianem transsubstancjacji, czyli przeistoczenia. W chlebie i winie nie zachodzi oczywiście żadna zmiana, którą można byłoby zaobserwować czy stwierdzić empirycznie. Jej jedynym "dowodem" jest dogmat papiestwa w tej sprawie. Należy więc wrócić do historii i dowiedzieć się skąd się wziął ten dogmat. Teorię tę rozwinął mnich Radbertus Paschasius (800-865), spotykając się ze sprzeciwem większości średniowiecznych teologów katolickich. Sobór laterański IV w 1215 roku uczynił tę teorię dogmatem.
Mówiąc lekkim żargonem „kapłan nakazuje bogu wcielić się w opłatek i wino po wypowiedzeniu czarodziejskich słów konsekracji”.

Kardynał Alphonsus Liguori tak to wyjaśnia w podręczniku dla duchownych katolickich:


"Dostojeństwo kapłana bierze się także stąd, że posiada on moc nad prawdziwym i mistycznym ciałem Jezusa Chrystusa. W sprawie mocy, jaką kapłani sprawują nad prawdziwym ciałem Jezusa Chrystusa, naucza się, że gdy wygłoszą słowa konsekracji, Wcielone Słowo jest zobowiązane posłusznie przyjść do ich rąk w postaci sakramentu... Sam Bóg posłuszny wypowiedzianym przez kapłanów słowom - HOC EST CORPUS MEUM (To Jest Ciało Moje) - zstępuje na ołtarz, przychodzi gdzie go zawołają, ilekroć go zawołają, oddając się w ich ręce, choćby byli jego nieprzyjaciółmi. Gdy już przyjdzie, pozostaje całkowicie w ich gestii; przesuwają Go z miejsca na miejsce jak im się podoba, mogą też, jeśli sobie życzą, zamknąć Go w tabernakulum, zostawić na ołtarzu lub usunąć na zewnątrz kościoła, mogą też, jeśli tak postanowią, spożyć Jego ciało lub podać innym jako pokarm... W ten sposób kapłan może być nazwany stworzycielem swego Stwórcy, gdyż wypowiadając słowa konsekracji, stwarza on jakby Jezusa w sakramencie, dając mu w nim życie, a także oferuje Go jako ofiarę wiecznemu Ojcu... wystarczy, że kapłan powie, "Hoc est corpus meum," i oto chleb przestaje być chlebem, ale staje się ciałem Jezusa Chrystusa. Dlatego św. Bernard ze Sienny mówi: "Moc kapłana jest mocą boskiej osoby, gdyż transsubstancjacja chleba wymaga tyle samo mocy, ile stworzenie świata"."





Skąd się wzięło Boże Ciało? Czy katolicy, którzy nie wierzą, iż w hostii jest rzeczywiście ciało i krew są heretykami? Czy spożywanie ludzkiego ciała i krwi ma związek z kanibalizmem? Na ten temat rozmawiają Grzegorz Roman i Radosław Czarnecki w cyklu „Co nowego w kalendarzu liturgicznym”.

 

Watykan był pogańskim bogiem

Niewiele osób zadaje sobie naprawdę sprawę skąd wzięła się nazwa Watykan? Okazuje się, i nie jest to absolutnie żaden żart z naszej lub innej strony, że Watykan to imię rzymskiego i oczywiście jak najbardziej pogańskiego boga/demona...

Nazwa „Watykan” pochodzi od łacińskiego vaticinius, vaticinia, vaticinium oznaczającego proroczy, przepowiadający przyszłość, wieszczy, wróżebny.
Także słowo vates oznacza wieszcza. Drugi człon nazwy pochodzi od łacińskiego canto, -are – śpiewać, grać, wieszczyć. Vaticanus mogło więc oznaczać także Miejsce wróżbitów lub Miejsce prorocze. Określenie pochodzi zapewne od wróżbiarzy, którzy oferowali w tym miejscu swoje usługi starożytnym Rzymianom. W Rzymie istniał też, według świętego Augustyna, kult boga Vaticanusa, który otwierał usta noworodka przez płacz i opiekował się dzieckiem od momentu narodzin, tuż po pierwszym krzyku dziecka.
Sam Vaticanus, co po tłumaczeniu z łaciny na polski znaczy po prostu Watykan, określany był potocznie mianem Vagitanus i co jest najciekawsze był najprawdopodobniej bóstwem zapożyczonym od Etrusków, starożytnego ludu osiadłego w środkowej części Italii, który wolał bardziej zajmować się handlem i przyjemnościami ciała niż toczeniem ciągłych wojen i dokonywaniem krwawych podbojów. Sami Etruskowie zostali stopniowo podbici przez swoich rzymskich sąsiadów z Południa, którzy uwielbiali zapożyczać wierzenia od ludów, które wcielali do swojego państwa i najprawdopodobniej stało się tak i w tym przypadku.



Jeżeli chodzi natomiast o nazwę państewka papieskiego, to niewiele brakowało aby nie zostało ono nazwane Państwem Watykańskim, chociaż człon "watykański" zostałby zachowany. Zgodnie z propozycją ówczesnego papieża nowy twór państwowy miał posiadać nazwę "Rzym Watykański", ale z tej opcji zrezygnowano. Gdyby do tego doszło, to mielibyśmy dziś dwa Rzymy- miasto podzielone jak za czasów zimnej wojny, jeden byłby stolicą Włoch, a drugi- niepodległym państwem papieskim, który w pewnym bardzo symbolicznym sensie były teoretycznym następcą dawnego Imperium i Państwa Kościelnego w jednym. (;-)

Żródło:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Watykan#Nazwa
http://en.wikipedia.org/wiki/Vagitanus




Jedyne miasto i państwo, które było bogiem... (;-)

Lista rzymskich bogów zajmujących się dziećmi i ich narodzinami:

http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Roman_birth_and_childhood_deities





Ksiądz może rozkazywać samemu Bogu

Ksiądz rzymskokatolicki- persona posiadająca w Kraju nad Wisłą ogromne wpływy nie tylko religijne, bez której pewne osoby nie potrafią wyobrazić sobie istnienia Polski. Tymczasem naprawdę niewielu mieszkańców naszego kraju zdaje sobie sprawę z faktu, że ich pasterze posiadają ogromną władzę w niebiesiech i mogą, oczywiście w pewnym przypadku, wydawać bezpośrednie rozkazy samemu Bogu, a ten bez jakiegokolwiek szemrania oraz najmniejszego nawet sprzeciwu wykona polecenia kapłana...

W myśl nauki Kościoła katolickiego, z eucharystią nierozerwalnie związany jest urząd kapłański. Jak wielkie ma on znaczenie, wynika chociażby ze słów byłego kard. S. Wyszyńskiego, który w przemówieniu podczas święceń kapłańskich powiedział: 

"Otrzymaliście w tej chwili straszliwą (!) władzę. To jest władza nie tylko nad szatanami, nie tylko nad znakami sakramentalnymi, ale przede wszystkim — nad samym Bogiem!
Jesteście przecież „spirituales imperatores" a jako tacy,macie władzę rozkazywać nawet samemu Bogu. On tego zapragnął, on tego od Was chciał!
Będziecie mu rozkazywać gdy na Wasze słowa zstępować będzie na ołtarze —
Bóg żywy, choć zakryty, lecz prawdziwy…
Kto ku Wam patrzy, widzi w was Boga.
Kto do Was się zbliża, nie szuka ludzkiego ale Bożego.


Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego z przemówienia podczas święceń kapłańskich w Ołtarzewie 22.VI.1957 r. 

Prawdziwie: Sacerdos, alter Christus!
Kapłan jest drugim Chrystusem
" (Ateneum Kapłańskie, Zeszyt 2 IX-X 1960). 

A tak swoją drogą, jeżeli każdy ksiądz rzymskokatolicki jest drugim Jezusem, który w większości wyznań chrześcijańskich jest Bogiem, to zaiste powinna istnieć możliwość całkiem legalnego pomodlenia się do swojego wikarego, proboszcza lub biskupa? W końcu każdy kapłan katolicki to podobno drugi Bóg, a raczej bogowie i to całkiem widzialni... (;-)

Oni już wiedzą, że ksiądz jest bóstwem... (;-)

Dogmat o nieomylności papieża

Przy okazji prezentujemy artykuł z prasy katolickiej, opisujący wprowadzenie dogmatu, w który katolicki lud wierzyć musi:

"DOGMAT O NIEOMYLNOŚCI PAPIEŻA

Narastająca krytyka wobec Najwyższego Pasterza Kościoła Świętego - Ojca Świętego Benedykta XVI skłoniła nas do przypomnienia sobie jednego z dogmatów wiary katolickiej - Dogmatu o Nieomylności Papieża. Podczas Soboru Watykańskiego I uchwalono pierwszą Konstytucję Dogmatyczną o Kościele Chrystusowym "Pastor aeternus", zawierającą Dogmat o Nieomylności Papieża, nauczającego oficjalnie w sprawach wiary i moralności.

Oto jej fragmenty:

"Zatem ten nigdy nie ustający charyzmat prawdy i wiary został przez Boga udzielony św. Piotrowi oraz jego następcom na tej Stolicy dla wypełniania ich wzniosłego urzędu dla zbawienia wszystkich ludzi, aby cała owczarnia Chrystusa odwrócona przez nich od pokarmu skażonego błędem, karmiona była nauką z nieba, aby po usunięciu okazji do schizmy cały Kościół był zachowany w jedności i wsparty na swoim fundamencie trwał mocno przeciwko bramom piekielnym. Skoro zaś w obecnej epoce, która tak bardzo potrzebuje zbawiennej skuteczności urzędu apostolskiego, tak wielu jest ludzi, którzy występują przeciwko jego autorytetowi, uważamy za absolutnie konieczne, aby uroczyście potwierdzić przywilej, który Jednorodzony Syn Boży zechciał połączyć z najwyższym urzędem pasterskim. My zatem, wiernie zachowując tradycję otrzymaną od początku wiary chrześcijańskiej, na chwałę Boga, naszego Zbawiciela, dla wywyższenia religii katolickiej i dla zbawienia narodów chrześcijańskich, za zgodą świętego soboru, nauczamy i definiujemy jako dogmat objawiony przez Boga, że gdy biskup Rzymu przemawia ex cathedra, to znaczy, gdy wykonując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich chrześcijan, na mocy swego najwyższego apostolskiego autorytetu określa naukę dotyczącą wiary lub moralności obowiązującą cały Kościół, dzięki opiece Bożej obiecanej mu w [osobie] św. Piotra, wyróżnia się tą nieomylnością, w jaką boski Zbawiciel zechciał wyposażyć swój Kościół dla definiowania nauki wiary lub moralności. Dlatego takie definicje biskupa Rzymu - same z siebie, a nie na mocy zgody Kościoła - są niezmienialne. Gdyby zaś ktoś, nie daj Boże, odważył się sprzeciwiać tej naszej definicji - niech będzie wyklęty".1

"Dlatego nauczamy i wyjaśniamy, że Kościół rzymski, z rozporządzenia Pana posiada nad wszystkimi innymi [kościołami] pierwszeństwo zwyczajnej władzy, oraz że ta jurysdykcyjna władza biskupa Rzymu, która jest rzeczywiście biskupia, jest bezpośrednia: wobec niej obowiązani są zachować hierarchiczne podporządkowanie i prawdziwe posłuszeństwo pasterze i wierni wszelkiego obrządku i godności, każdy z osobna i wszyscy razem, i to nie tylko w sprawach wiary i moralności, ale także w kwestiach dotyczących dyscypliny i kierowania Kościołem rozproszonym po całym świecie; w ten sposób, żeby - przez zachowanie jedności zarówno wspólnoty, jak i wyznawania tej samej wiary z biskupem Rzymu - Kościół Chrystusa był jedną owczarnią wokół jednego najwyższego pasterza. To jest nauka prawdy katolickiej, od której nikt nie może odstąpić bez utraty wiary i zbawienia".2

"Nieomylność papieska została orzeczona przez Sobór Watykański, a ktokolwiek odważyłby się sprzeciwiać tej definicji, ten stałby się heretykiem i podlega wykluczeniu z Kościoła.…[Kościół] sprzeciwiając się nowym błędom określił po prostu, że nieomylność Papieża, zawarta już w Piśmie Świętym i w Tradycji, jest prawdą objawioną przez Boga, a więc należy w nią wierzyć jako w dogmat czyli artykuł wiary".3

Papież Paweł VI o aktualności Soboru Watykańskiego: "Sobór Watykański I jest aktualny dzięki swojej doktrynie. Trzeba pamiętać, że dogmaty Kościoła mogą być aktualne z dwóch względów: po pierwsze ze względu na treść zawartej w nich nauki objawionej, są to bowiem autorytatywne określenia nauki Bożej zawartej w Piśmie Świętym lub płynącej z nauczania apostolskiego a przekazanej przez Tradycję. Dogmaty są treścią wiary przemyślanej i przeżywanej, wyznawanej przez Kościół, to znaczy przez Lud Boży ożywiony Duchem Świętym i pouczany przez autorytatywnego i kwalifikowanego świadka, jakim jest Papież i Biskupi z Nim. I pod tym względem dogmaty Kościoła są zawsze aktualne, tzn. są zawsze prawdziwe tą prawdą Bożą i nadprzyrodzoną, do której się odnoszą. Prawda Boża nie zmienia się, dlatego dogmaty wiary są zawsze aktualne, tzn. są zawsze prawdziwe".4

Dogmat ten jest niezmienny i zawsze obowiązujący. Nauka Soboru Watykańskiego II jest kontynuacją dogmatu o nieomylności Papieża ogłoszonej na Soborze Watykańskim I.

Przypisy:
1. Sesja IV, rozdział IV, 34-37.
2. Sesja IV, rozdział IV, 17-18.
3. Katechizm św. Piusa X "Vademecum katolika", str. 55.
4. Audiencja Generalna 10.12.1969r. "



Oznacza to wszystko (ni mniej, ni więcej), że nawet jeżeli kilku następujących po sobie papieży zmieniłoby zasadniczo elementy doktryny kościelnej, które mogą stać w totalnej sprzeczności z postanowieniami poprzedników, to mimo wszystko są osobami nieomylnymi, pomimo że teoretycznie rzecz biorąc się pomylili. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy uczyniłby to jeden papież podczas swojego pontyfikatu.
I jak tu nie chcieć zostać papieżem...
(;-)
 
Tytułem przypomnienia...

Wprowadzenie powyższego dogmatu stało się przyczyną entej z kolei schizmy w rzymskiej odmianie katolicyzmu, co łączyło się z powstaniem kościołów starokatolickich uznających już wyłącznie postanowienia kilku pierwszych soborów ekumenicznych.
Inną sprawą związaną z opisywanym przez nas zagadnieniem jest możliwość wprowadzenia zmian przez obecnego papieża Franciszka, który jeżeliby naprawdę ich chciał, mógłby skorzystać z powyższego dogmatu swobodnie zmieniając dowolny element kościelnej doktryny zupełnie nie oglądając się na ewentualne sprzeciwy kardynałów, a oni bez jakiegokolwiek szemrania musieliby się tej decyzji podporządkować...

W końcu papieże są chyba jedynymi ludźmi na tej Ziemii, którzy nawet jeżeli się mylą, to nie mylą się nigdy...
(;-)

Tymczasem całkiem niedawno...


Alleluja i do tyłu! (:-)
 

Patriotyzm według unitarian i prof. Środy




Co to jest patriotyzm?

Ur. W XIX w . Richard Aldington, pisarz angielski, zdefiniował patriotyzm jako „poczucie zbiorowej odpowiedzialności”. Wg Norwida ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek.

Wg prof. Magdaleny Środy patriota to osoba , która troszczy się o dobro  wspólnoty i odczuwa z nią  żywą wieź. Wyróżnia ona  kilka rodzajów patriotyzmów: Jest patriotyzm "sentymentalny" (bociany, łany, puszcze, pomniki i sanktuaria), "militarny" (duma z naszych wojennych osiągnięć, których wielkość jest odwrotnie proporcjonalna do rzeczywistych sukcesów i ciągła gotowość do ginięcia za ojczyznę, nawet jeśli lepiej jest negocjować niż walczyć). Jest jeszcze patriotyzm "prymitywny i wykluczający", który łatwo przeradza się w nacjonalizm, a którego istota polega na tym, że własne kompleksy i poczucie niższości przekształca się w nienawiść do wszystkiego, co inne. No i jest patriotyzm "obywatelski", wymagający wysiłku, wiedzy, rzeczywistego zaangażowania a nie pompatycznych deklaracji.

Bracia Polscy a patriotyzm

Bracia Polscy byli bardzo gorącymi patriotami, co objawiało się poprzez ich liczne dzieła i działalność społeczną. Byli prekursorami zmian społecznych , wyprzedzali  społeczeństwo w swojej światłej wizji lepszego ustroju społecznego. Inspirowali się m.in., dziełem „O naprawie Rzeczpospolitej” Frycza Modrzewskiego. Parę przykładów:

  • Jan Niemojewski, który uwłaszczył  w swoich 20-tu kilku wioskach chłopów, rozdał majątek ubogim i założył w Lublinie kwitnący zbór.
  • Od poddaństwa uwolnił też chłopów stryj Samuela Przypkowskiego w 1572 r. Posiadał on też w Krakowie przy ul. Szpitalnej dom, który obrócił na przytułek dla chorych i biednych.
  • Hieronim Moskorzowski, autor głęboko patriotycznego pisma  ,,Wierny poddany".
  • Wacław Potocki, któremu jego patriotyzm kazał wziąć udział w 1621 r. w wojnie chocimskiej , którą opisał w "Wojnie Chocimskiej", najlepszym epicznym poemacie swego czasu.

Patriotyzm B.P. nie przeszkadzał im jednak w głoszeniu szeroko pojętej tolerancji religijnej i do uznawania za autorytety ównież   obcokrajowców np. Socyn, Walenty Szmalc- współredaktor katechizmu rakowskiego.

W czasie potopu szwedzkiego część braci polskich, tak jak i część pozostałej szlachty (Radziwiłłowie), walczyła po stronie Szwedów- protestantów. W tamtych czasach opowiedzenie się po którejś ze stron konfliktu nie było tak oczywiste jak obecnie. Król Jan Kazimierz, król katolicki, przeciwko któremu zwróciła się część Braci Polskich, był również królem Szwecji i również pochodził z dynastii Wazów- tak samo jak najeźdżcy. Pomimo, ze tylko część Braci opowiedziała się po stronie Szwedów (protestantów), stało się to pretekstem do wygnania Braci z Polski.
Kiedy  w 1660 r. Sejm uchwalił wygnanie Braci z Polski stanęłi oni przed dylematem , co robić dalej. Większość z nich wolała  raczej wszystko utracić i emigrować , niż zaprzeć się swej ideologii. Po opuszczeniu kraju Bracia starali się podtrzymać polską kulturę i język, czego dowodem jest fakt,ze w Siedmiogrodzie jeszcze do 1772 r. Odprawiano nabożenstwa po polsku.
Jaki jest polski patriotyzm
Wg prof. Janusza Czapińskiego wg badań z 2007  jesteśmy najbardziej konserwatywnym społeczeństwem w Europie, co przejawia się w koncentrowanie się Polaków na życiu rodzinnym. Nie dbamy o dobro wspólne, nie mamy do siebie zaufania, nie angażujemy się w inicjatywy sąsiedzkie, lokalne, społeczne, polityczne. Jesteśmy szczęśliwi jako "jednostki w rodzinie", ale nie czujemy potrzeby zaangażowania w budowę więzi, które wychodzą poza nią.


Patriotyzm proponowany- wg prof. Środy.
Pytana o to, czy poświeciłaby życie dla Ojczyzny:
„Gotowość śmierci za ojczyznę jest w dzisiejszej Polsce przedmiotem pustych deklaracji .Jaki sens ma dzisiaj pochwała militarnego bohaterstwa i pytanie o gotowość poświęcenia życia za Ojczyznę, gdy obecnie życie można (ewentualnie) oddać nie tyle za własny kraj, co za światowy dobrobyt, interes ponadnarodowych korporacji czy - po prostu - za dostęp do ropy? Wspólnocie politycznej, potrzeba nie ducha walki, lecz zdrowego rozsądku, praworządności i elementarnej  uczciwości.
Tkwi w nas pogarda dla rzeczy małych. Do dziś  ludzie wychowani na poezji romantycznej, mimo że mogą cenić sobie niezależność finansową, nie traktują wartości związanych z pracą i działalnością gospodarczą jako cennych z egzystencjalnego czy moralnego punktu widzenia.  Doskonale wiemy, co winien Polak robić w leśnej partii, w legionach, na barykadzie, w podziemiu, ale przekaz zbiorowej pamięci milczy na temat tego jak być dobrym Polakiem na dorobku.Nawet teraz, gdy większość ceni sobie dobrobyt  cnoty  takie jak: wstrzemięźliwość, oszczędność, pracowitość, szczerość, punktualność, umiarkowanie, schludność wydają się ciągle małe i godne lekceważenia wobec bohaterstwa , indywidualizmu, honoru i poświęcenia.

Co ciekawe jednak, lekceważenie to i śmieszność zanika, gdy Polacy jadą do krajów mało bohaterskich, ale takich, które swoje bogactwo wiążą z silnym etosem klasy średniej. Jest tam znacznie mniej pomników, ale też znacznie większy dochód narodowy.”
Środa jest niechętna propagowaniu patriotyzmu wiążącego się ze śmiercią w jakiejkolwiek postaci. Za takim patriotyzmem, za jego wzniosłymi wartościami kryją się cierpienie, strach, bieda, upokorzenie. Proponuje ona , by tłumić potrzebę bohaterstwa, a zwłaszcza niszczącego ducha militaryzmu, który tak łatwo przeradza się w nacjonalizm. „Stanowczo za dużo w tym kraju hipermoralistów i politykujących narodowych sumień.”

Mówi się, że demokracja zaczyna się od „dzień dobry” mówionego sąsiadowi. Myślę, ze patriotyzm bez tego pozdrowienia też się nie obejdzie, unitariańska wiara również.


 

Historia powstawania celibatu

czyli krótko o tym, jak to się wszystko zaczęło...

Celibat ma swe źródło w pogaństwie. Już dawno przed erą chrześcijańską mnisi buddyjscy żyli bezżennie, a westalki czyli dziewice westalskie należały do religii starożytnego Rzymu pogańskiego. Przez wyprawę wojenną Aleksandra, Żydzi zetknęli się z filozofią wschodu i z ascezą. Jednym ze skutków tego było życie klasztorne sekty żydowskiej Esseńczyków. Moszeim i Neander, dwaj wybitni historycy z okresu wczesnego chrześcijaństwa, pokazują, że ten zgubny wpływ wystąpił też w kościele wczesnochrześcijańskim, doprowadzając między innymi do rozłączenia kapłanów i laików. (...)

Między innymi, ta filozofia nauczała, że wszelka materia jest zła, że trzeba się brzydzić ciała ludzkiego i że go można ujść przez wędrówkę dusz. Niektórzy chrześcijanie w kościele pierwotnym byli w tej filozofii tak rozmiłowani, że nawet twierdzili, że gdyby Adam nie zgrzeszył, wtedy nigdy by nie miał stosunków małżeńskich ze swoją żoną i Bóg zaludniłby ziemię „w sposób mniej gorszący”. To zapatrywanie nie tylko zbezczeszcza niewiasty, lecz lży też mądrość i dobroć Bożą. Czyż nie stworzył Bóg pierwszej pary ludzkiej tak, że oni mieli współżyć ze sobą? Czy nie wszczepił im wzajemnego przyciągania, nakazując im potem: „Bądźcie płodni i stańcie się liczni”? Owszem! Dlatego człowiek powinien być za używanie radości małżeńskich tak samo wdzięczny jak za pokarm i napój. – 1 Mojż. 1:28; 1 Tym. 4:3.

David Rice, dominikanin, który zrzucił habit na rzecz małżeństwa, wyjaśnia, że w pierwszych trzech stuleciach naszej ery „niektórzy słudzy Boży byli bezżenni, a inni żonaci”. Ale potem rzekomi chrześcijanie ulegli wpływowi „mieszanki poglądów greckich i biblijnych” – jak to określił pewien autor publikacji religijnych – czego rezultatem jest wypaczony pogląd na seks i małżeństwo.

W dziele The New Encyclopaedia Britannica czytamy: „Wprowadzenie celibatu było podyktowane głównie przekonaniem, iż stosunki płciowe kalają człowieka i kolidują ze świętością”.

W IV wieku Kościół „zabronił żonatym duchownym odbywania stosunków płciowych w noc poprzedzającą odprawienie mszy”. Gdy wprowadzono codzienną komunię, oznaczało to, iż księża muszą w ogóle stronić od zbliżeń cielesnych. Z czasem duchownym całkowicie zakazano się żenić. Tak oto celibat zaczął obowiązywać każdego, kto chciał zostać sługą Kościoła.

Apostoł Paweł ostrzegł przed takim rozwojem wydarzeń. Napisał: „Duch powiada wyraźnie: w późniejszych wiekach odstąpią niektórzy od wiary, aby przyłączyć się do duchów zwodniczych i do nauk szatańskich. Ci zakażą wstępować w związki małżeńskie” (1 Tymoteusza 4:1, 3)

Pierwszym zgromadzeniem kościelnym, które wydało zarządzenie o celibacie był Sobór Elwirski w Hiszpanii w roku 305. W piątym wieku zarządzenie to stało się powszechnie obowiązującym.

Jakie owoce wydał celibat? Czy rzeczywiście może być nazwany jedną z najszlachetniejszych i najczystszych ozdób kleru katolickiego? Bynajmniej! Fakty dowodzą, że było wręcz przeciwnie, i to od chwili jego powstania aż do obecnego czasu.

Do pierwszych złych owoców celibatu należały między innymi „małżeństwa duchowe”. Kapłani i zakonnice, którzy złożyli ślubowanie niepokalaności, podawali że żyją w „małżeństwie duchowym”, mieszkali w tym samym domu i mieli nawet wspólne łoże. Ten obyczaj tak się rozszerzał, że w IV i V wieku w sposób jak najbardziej ostry potępiony został przez jeden sobór po drugim. Hieronim twórca Wulgaty, który żył w tym czasie narzekał, że niektórzy tylko dlatego wstępują w stan duchowny, ponieważ daje im lepsze sposobności do niestosownego obcowania z kobietami.

W VIII wieku Karloman poruczył Bonifacjuszowi przeprowadzenie reformy wśród duchowieństwa. Bonifacjusz ubolewał, że wśród duchownych więcej jest cudzołożników; symonistów itp. niż takich, którzy posłuszni są przepisom kościelnym.

Już w III wieku byli tacy, którzy się sprzeciwiali zakazowi małżeństwa dla kapłanów. Na przykład Klemens z Aleksandrii zapytał: „Czy w stanie małżeńskim nie można wstrzemięźliwie żyć? Z całą pewnością. Nie próbujmy przeto rozwiązywać społeczności, którą Bóg stworzył.”

W XI wieku legalne małżeństwa oraz publiczne i potajemne konkubinaty były prawie powszechnym zwyczajem. Kapłani nie zadowalali się nawet tylko jedną konkubiną. O pewnym opacie, który żył w XII wieku, doniesiono, że został złożony z urzędu,. ponieważ miał siedemdziesiąt konkubin. W następnych stuleciach kardynałowie, posłowie papiescy i spowiednicy żalili się, że duchowni każdego stopnia urzędowali przy nabożeństwach ślubnych swych dzieci, zarówno ślubnych jak i nieślubnych, że kapłani, którzy jawnie żyli w konkubinacie, byli wielkim zgorszeniem i że w pewnych prowincjach Włoch i Hiszpanii „synowie laików prawie już nie byli liczniejsi niż synowie duchownych”. Od czasu reformacji stosunki stopniowo się polepszały, gdyż ona była powodem „czystki” i zwołania Soboru Trydenckiego.

Gdy na Soborze Nicejskim podano wniosek w sprawie wprowadzenia celibatu, biskup Pafnicjusz, który sam był kawalerem, powiedział, że czystość i współżycie z legalną żoną dają się pogodzić ze sobą, i prosił też usilnie zgromadzonych biskupów, aby nie nakładać na duchownych takiego ciężkiego jarzma jak przymusowy celibat . Ambrozjusz, który żył w tym samym stuleciu, był zdania, że biskup przez czystość małżeńską może zachować swoją cnotę.

Henryk Huntington, historyk i teolog XII wieku, donosi, że gdy Anselm, ówczesny arcybiskup z Canterbury, wprowadził przymus celibatu, wielu obawiało się, „że kler przez usiłowanie zachowania czystości, która zbyt wiele wymaga od siły ludzkiej, ulegnie takiej obrzydliwej nieczystości, że to sprowadzi wielką hańbę na imię chrześcijańskie”.

W XIV wieku Sobór Walladolidski przyjął do wiadomości powszechny opór laicyzmu. Ostrzeżono wiernych, ponieważ żądali aby ich kapłani się ożenili, żeby ich kobiety były bezpieczne.

Podczas gdy Tertullian w III wieku wychwalał celibat , a Grzegorz I, „Wielki”, w VI stuleciu energicznie wstawiał się za bezżeństwem kapłanów, Grzegorz VII, Hildebrand, najostrzejszymi środkami starał się w XI wieku przeforsować celibat . W połowie XVI wieku Sobór Trydencki ostatecznie załatwił tę sprawę jasno formując przepisy celibatu w kościele rzymskokatolickim.

http://prawda-biblia.blog.onet.pl/2007/11/10/historia-powstawania-celibatu/


Alleluja i do tyłu...

Często czytane