Jak zrobić opłatek w domu?

Z cyklu: "Poradnik Zbuntowanego Katolika"

Już za kilkanaście godzin nadejdzie czas wieczoru wigilijnego, kiedy prawie wszyscy spotkamy się przy specjalnie przygotowanym z tej okazji stole i składając sobie życzenia, podzielimy się opłatkiem... Ale na skutek coraz większych zawirowań społeczno-religijno-obyczajowo-politycznych ostatniego ćwierćwiecza część osób nie będzie chciała lub mogła skorzystać z opłatka rozprowadzanego w parafiach, a nie wyobraża sobie tego szczególnego wieczora bez tej katolickiej tradycji.
Napewno nie należy wpadać w przedwczesną panikę, gdyż jest jeden sposób na wyjście z powyższej opresji. Należy po prostu "wyprodukować" sobie opłatek własnoręcznie w domu.

Kościół Unitariański w Polsce

Kościół Unitariański jest legalnym kościołem zarejestrowanym w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji pod nr 123 na liście wyznań, działa na podstawie art 53 Konstytucji RP oraz innych praw regulujących życie publiczne w Rzeczpospolitej Polskiej.

Kościół Unitariański zrzesza wyznawców religii niedogmatycznej, liberalnej, wyrastającej z doświadczeń tolerancji, humanizmu, racjonalizmu religijnego oraz swobodnego poszukiwania prawdy, wolności i sprawiedliwości.
Kościół jest wolną wspólnotą wyznaniową o zasięgu międzynarodowym, typu kongregacyjnego, o charakterze pluralistycznym i demokratycznym - obejmującą osoby wyznające unitariańskie zasady i idee religijne.

Kościół Unitariański w Polsce jest kontynuatorem Kościoła reformowanego-mniejszego (Kościoła Braci Polskich - socynian, unitarian) powstałego w okresie Reformacji. Nawiązuje do tradycji niedogmatycznej myśli religijnej Oświecenia oraz liberalnej teologii XIX i XX wieku.

UNITARIANIE wyznają liberalną religię bezdogmatyczną wywodzącą się z dziedzictwa nieortodoksyjnej myśli teologicznej wczesnego chrześcijaństwa ewangelicznego (I-IV w.), humanizmu, radykalnego nurtu Reformacji (XVI w.) i z wiary nonkonformistów religijnych XVI - XVII w.
Nazwa ”unitarianie” pochodzi od łacińskiego ”unus” - jeden i ”unitas” - jedność. Kościół Unitariański przyjął tę nazwę dla zaznaczenia swej wiary w jedynego Boga. Nazwa ta wyraża też dążenie wiernych - członków Kościoła do jedności wszystkich ludzi oraz podkreśla wiarę w jedność świata, bowiem wszystko ma swoje źródło w tej samej rzeczywistości.

Jeszcze do niedawna KU posiadał własną witrynę internetową pod adresem: www.uu.jest.pl

Unitarianie w swej nazwie nawiązują do wezwania i prośby zawartej w modlitwie Jezusa z Nazaretu: ”Aby wszyscy byli jedno!” (J 17, 21).

1. Wierzymy w jedynego Boga i jedność świata. Nie ma zasadniczego konfliktu między wiarą i nauką, sacrum i profanum - ponieważ wszystko ma swoje źródło w tej samej rzeczywistości Wszechświata.

2. Wierzymy w wartość i godność każdego człowieka. Wszyscy ludzie mają równe prawo do życia, wolności i sprawiedliwości. Życie człowieka jest ważniejsze od jakiejkolwiek ideologii i filozofii.

3. Wierzymy w wolność wyznawania religii. Każdy człowiek ma prawo do własnej religii, do wyrażania otwarcie swoich poglądów religijnych oraz swobodnego wypowiadania się w kwestiach wiary - bez obaw przed potępieniem i prześladowaniem.

4. Wierzymy w równouprawnienie różnych religii. Wszystkie religie, niezależnie od czasu, w którym powstały i kultur do których należą - posiadają wartości nie tylko dla swoich wyznawców, ale również dla wszystkich ludzi chcących je zrozumieć.

5. Wierzymy w autorytet ludzkiego rozumu i sumienia. Najwyższym sędzią w sprawach religii nie są dogmaty ani duchowni kościołów, ale osobisty wybór i decyzja każdego człowieka.

6. Wierzymy w nieustające poszukiwanie i dociekanie Prawdy. Jeżeli rozum i serce są w pełni wolne i otwarte, człowiek może dokonać cennych i wspaniałych odkryć.

7. Wierzymy w etyczną wartość religii. Naturalnym rezultatem i świadectwem dobrej wiary są dobre uczynki oraz zaangażowanie w pracę dla innych.

8. Wierzymy w sprawczą siłę miłości. Podstawowym prawem wspólnoty ludzkiej jest prawo miłości, które dba o dobro innych, nikogo nie krzywdzi i niczego nie niszczy.

9. Wierzymy w demokrację: jawność życia publicznego, wolne wybory, prawo do informacji, krytyki i samorządności.

10. Wierzymy w znaczenie wspólnoty religijnej. Pozwala ona swoim członkom na dzielenie się doświadczeniami oraz wzajemne wsparcie i pomoc w dążeniu do prawdy, wolności i sprawiedliwości.


Od lat kościół znajduje się w stanie tzw. reorganizacji i praktycznie zaprzestał realnej działalności, podobno na skutek podziałów spowodowanych różnicą zdań dotyczących sposobu kierowania wspólnotą. W latach dziewięćdziesiątych wydawał kwartalnik ”Wolna Myśl Religijna”.

PRZECZYTAJ
Część jego dawnych wyznawców/członków działa obecnie w świeckim Towarzystwie Unitariańskim im. Braci Polskich w Warszawie, które zaprasza na otwarte spotkania KLUBU UNITARIAN, obywające się w siedzibie Oddziału Warszawskiego Polskiego Związku Esperantystów w Warszawie, ul. Andersa 37 lok 59A (domofon 159)
Zobacz stronę:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,484



Wspomnienia z historii UU w Polsce sprzed 20 lat i biografia ks. Janusza Ostrowskiego, współtwórcy wpółczesnego unitarianizmu.

Jarek Kubacki
18 maja o 12:01
Zupełnie przypadkiem uświadomiłem sobie coś interesującego. Za tydzień wybieram się do Warszawy, by m.in. wziąc udział w dwóch spotkaniach (współ-)organizowanych przez Unitarianie Uniwersaliści. Otóż w 1998 r. zorganizowałem podróż studyjna Seminarium Teologicznego Remonstrantów w Lejdzie po Polsce (Seminarium zarządza między innymi, znajdująca się w posiadaniu Biblioteki Uniwersytetu Lejdejskiego, słynna Biblioteka Braci Polskich). Przy tej okazji spotkaliśmy się ze wspólnotą warszawskich UU's (wówczas jeszcze zorganizowana w formie kongregacji - dziś jest to stowarzyszenie). W spotkaniu, które miało miejsce w Domu Parafialnym Kościoła Ewangelicko-Reformowanego przy al. Solidarności 76 a w Warszawie, brał udział m.in., nieżyjący już ks. Janusz Szczęsny-Ostrowski (przeciekawa postać: duchowny metodystyczny, odnowiciel polskiego unitarianizmu http://www.unitarianienysa.cba.pl/index.php...https://uupl.files.wordpress.com/2010/10/janusz-szczsny-ostrowski.pdf), Czesław Głogowski - ówczesny lider wspólnoty, a także pan Stanisław Janicki (znany z popularnego programu telewizyjnego 'W Starym Kinie'). Z kolei naszej grupie przewodził ówczesny rektor seminarium i promotor mojej (nigdy nie ukończonej) pracy doktorskiej, ks.prof. Marius van Leeuwen. Oprócz spotkania religijnego w Warszawie odbyliśmy wówczas jeszcze podróż do majątku Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach, następnie przyjechaliśmy do Krakowa, gdzie - oprócz zwiedzania miasta - mieliśmy spotkanie w tamtejszej parafii ewangelickiej, w którym uczestniczył, również już niestety nieżyjący, ks. Roman Mikler. Po Krakowie przyszedł czas na zapoznanie się ze spadkobiercami innego nurtu polskiej reformacji - braćmi czeskimi. Pojechaliśmy zatem do Zelowa, po którym oprowadzał nas ks. Mirek Jelinek. Podróż zakończyła się zwiedzaniem mej rodzinnej Łodzi, po której oprowadzał nas mój tata, i obiadem przygotowanym przez mamę. 
I teraz sedno sprawy - otóż przyjechaliśmy do Polski ni mniej ni więcej tylko w okolicach Zielonych Świąt, a na spotkaniu religijnym w Warszawie Marius wygłosił rozważanie na temat znaczenia tego święta (co zresztą u polskich unitarian wywołało pewne zdziwienie ;-) ). A wiec mamy 20 rocznicę! Biorąc zaś pod uwagę, że przy tamtej okazji wpisano mnie do rejestru członków Kongregacji Unitariańskiej im. Braci Polskich (pamiętam jak dziś - ów wiekopomny akt miał miejsce w kuchni Domu Parafialnego przy al. Solidarności 76a, na parapecie w kuchni), jest to również 20 rocznica moich osobistych związków z polskim unitarianizmem. Justyna Borus, Unitarianie Uniwersaliści Polska uważam, że to trzeba jakoś uczcić!


Polscy raelianie i paradyści wchodzą do polityki

Ponieważ minął czas wyborów samorządowych i nikt nie może już posądzić nas o popieranie kogokolwiek, więc możemy przedstawić ciekawostkę wyłowioną z jednego z popularnych portali społecznościowych, a dotyczącą wejścia w działalność polityczną polskiego środowiska paradystycznego, zareklamowanego na profilu raeliańskim.
Dla przypomnienia, raelianizm to ufologiczno-ateistyczna quasi religia/filozofia, według której stworzycielami życia na Ziemii są człekopodobne istoty z kosmosu, które poprzez swoje odwiedziny naszej planety zainspirowały różnych ziemskich przywódców/założycieli religijnych...


Polski Ruch Raeliański udostępnił(a) zdjęcie użytkownika Polski Paradyzm.

Jeżeli jesteś z Radomia, serdecznie zapraszamy do głosowania 16 listopada podczas wyborów samorządowych na Rafała Małka (https://www.facebook.com/RamaRang ) jedynego w Polsce kandydata Światowego Ruchu Paradystycznego ( http://paradism.org/ ) - ruchu zainicjowanego kilka lat temu przez samego Raela w oparciu o Przesłanie Raeliańskie. Jest to polityczna organizacja stawiająca sobie za cel wprowadzenie ekonomii opartej o nowe technologie i zastępowanie ludzkiej pracy przez roboty i automaty.

Jeżeli znasz kogoś z Radomia, prześlij mu informację o naszym kandydacie.

Zachęcamy również do polubienia (zalajkowania) strony Polski Paradyzm . (https://www.facebook.com/paradyzm )

Komunikat prasowy:
"Paradyzm reprezentowany w polskich wyborach samorządowych 2014

Z radomskiej listy partii Demokracja Bezpośrednia w wyborach do sejmiku mazowieckiego został wystawiony Rafał Małek, kandydat reprezentujący Międzynarodowy Ruch Paradyzmu (franc. Mouvement pour le Paradisme), w Polsce członek m.in. Stowarzyszenia Dom Wszystkich Polska, którego przewodniczącym jest poseł Ryszard Kalisz, oraz Demokracji Pracowniczej, która współuczestniczyła w utworzeniu partii Ruch Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza.

Paradyzm na świecie został oparty m.in. na doniesieniach dotyczących systemu politycznego i gospodarczego cywilizacji pozaziemskiej przewyższającej ludzkość o 25 tysięcy lat rozwoju. Stosuje zupełnie inne podejście do problemu zlikwidowania zjawisku bezrobocia oraz biedy, niż polegające dotychczas na redystrybucji pieniędzy.

Już dzisiaj dzięki możliwościom nauki i techniki można wyprodukować tyle dóbr niezbędnych do przeżycia, ile ludziom potrzeba. Automatom i robotom za ich pracę nie trzeba płacić, więc każdy człowiek może mieć darmowy dostęp do takich dóbr, czyli związane z tym prawo do przeżycia bez potrzeby posiadania pieniędzy i świadczenia jakiejkolwiek pracy, a także bez konieczności istnienia rynku (zamówienia można składać przez Internet bezpośrednio w zrobotyzowanej fabryce).

Ludzkość, uwolniona od przymusu świadczenia pracy, degenerującej poprzez konieczność słuchania szefa oraz klientów, a także zakłamania związanego z potrzebą zdobywania pieniędzy, będzie mogła wspiąć się na niespotykany w swojej dotychczasowej historii poziom rozwoju.

W paradyzmie nie ma ludzi biednych, jak to było w komunizmie, bo nie ma klasy pracującej, nie ma potrzeby zniewalania ludzi i przymuszania ich do pracy.

Kiedy dzięki pracy inteligentnych maszyn ludzkość będzie mogła mieć, dobra materialne przestaną być istotne i wreszcie bez przeszkód będzie mogła być.

W załączniku ulotka oraz program Kandydata."

link do ulotki: http://1drv.ms/1qLeD51
link do postulatów: http://1drv.ms/1pwOoVe
Ulotka naszego kandydata w wyborach do sejmiku mazowieckiego 16 listopada 2014 roku.
Będzie je roznosić osobiście przez dwa tygodnie poprzedzające wybory.

Wkrótce opublikujemy w elektronicznej formie broszurkę przedstawiającą sylwetkę kandydata i jego poglądy.


Republika Mnichów- małe Bizancjum

Wokół Góry Athos na wschodnim wybrzeżu Półwyspu Chalcydyckiego, wznoszącej się na wysokość 2033 m n.p.m., utworzona została ‘republika mnichów’, którą zamieszkuje prawie 2 tys. osób. W połowie IX w. pojawiła się na jej terenie grupa pustelników, a w X w. powstał tu pierwszy z monasterów – Megistis Lavras. Święta Góra ma około 50 km długości, od 8 do 12 km szerokości i zajmuje powierzchnię około 350 kilometrów kwadratowych.

Autonomiczna Republika Góry Athos, gdyż tak dokładnie brzmi oficjalna nazwa opisywanego przez nas terytorium jest autonomiczną republiką teokratyczną, położoną w północnej Grecji, założona przez bizantyjskiego cesarza w 963 roku. Co prawda nie jest to suwerenne państwo, tylko automiczna część państwa greckiego, ale władza nad półwyspem leży niemal wyłącznie w gestii wspólnoty monastycznej Świętej Góry uznającej zwierzchnictwo patriarchy ekumenicznego. Republika posiada własny rząd, policję i parlament mający siedzibę w Karies.  Co roku każdy klasztor wybiera swojego przedstawiciela do Świętej Wspólnoty/Zgromadzenia (20 osobowe) , która działa jako organ administracyjny, natomiast nadzór sprawuje Święta Komisja jako władza wykonawczą i składa się z 4 członków. Przełożony klasztoru jest wybierany przez mnichów i odpowiada za sprawy klasztoru. Przełożeni klasztorów są członkami Świętego Zgromadzenia i sprawują władzę legislacyjną.

Cesarz Konstantyn Pogonatos oddał Górę Athos mnichom na własność już w VII w. Dopiero w XX w. ten neutralny teren został włączony w obszar Grecji. Wyjątkowa enklawa na terenie której mieści się 20 monasterów zamieszkiwana jest tylko przez mnichów prawosławnych. Żyją oni w bardzo surowych warunkach zajmując się rolnictwem, handlem czy konserwacją zabytków. Mnisi z Athosu tradycyjnie utożsamiają się z najbardziej konserwatywnymi nurtami w teologii prawosławnej i są zdeklarowanymi przeciwnikami ekumenizmu...

Od roku 1060 roku zakonnicy wprowadzili zakaz przebywania kobiet na terenie półwyspu, zgodnie z dekretem cesarza bizantyjskiego (wschodniorzymskiego), które to prawo obowiązuje do dnia dzisiejszego. Turyści płci męskiej mogą odwiedzić Athos wyłącznie po uzyskaniu odpowiedniego pozwolenia (wizy wjazdowej). Dzięki niemu mogą zwiedzać klasztory przez trzy dni. Jeśli ktoś chce przedłużyć pobyt musi starać się o specjalne pozwolenie. Ciekawostka- na terenie Republiki nie mogą też przebywać zwierzęta płci żęńskiej (samice) za wyjątkiem kur i kotek... (;-))

W większości klasztorów obowiązuje liturgia grecka, a czas liczony jest od wschodu do zachodu słońca. Jedzenie i spanie jest nieodpłatne, ale aby zwiedzić Republikę trzeba poruszać się taksówkami, które są dość drogie.  Trzeba wspomnieć też o tym, że wyznawcy innych religii niż prawosławie mogą przebywać na Athos w liczbie łącznej nie większej niż 10 osób na dobę...


Na terenie Athos wciąż można spotkać symbolikę dawnego Cesarstwa Bizantyjskiego, taką jak dwugłowy orzeł oraz żółta flaga, na której jest ukazany... Można pokusić się o stwierdzenie, że Cesarstwo Wschodniorzymskie nigdy się tam nie skończyło- jest to ostatni jego skrawek, który przetrwał do dnia dzisiejszego... (;-))

Ciekawostka
Mało osób zdaje sobie sprawę z faktu, że na terenie Republiki Mnichów znajduje się faktycznie jeszcze mniejsze państewko, realnie niepodlegające rzadnej władzy, obejmujące klasztor Esfigmenu, który jest zamieszkiwany przez najbardziej ultraortodoksyjnych mnichów, którzy już w roku 1972 wystąpili ze Świętej Wspólnoty i wypowiedzieli posłuszeństwo Patriarchatowi Konstantynopolitańskiemu za rozpoczęcie przez niego dialogu z Watykanem, co uznano za zdradę jedynie słusznej religii ortodoksyjnej. Na początku XXI wieku (2002 r.) patriarchat odwdzięczył się mnichom wykluczając ich z prawosławnej wspólnoty i nakazał opuszczenie murów klasztornych. Próbowano użyć siły, ale fanatyczni zakonnicy zagrozili wysadzeniem wszystkiego w powietrze i dzięki tej groźbie mieszkają tam do dziś. Na murach klasztornych wywieszają trzy flagi- bizantyjską, starą wersję flagi greckiej oraz czarną z potrójnym krzyżem, na której widnieje złowrogi napis- "ortodoksja albo śmierć"...

Prawosławny mini kalifat...
Przepychanki na Świętej Górze...



Źródła:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Athos
http://www.inathos.gr/
http://religia.tv/index.php?typ=program&id=155

Zapraszamy na ciekawą filmową wycieczka po Republice. W 16:12 minucie można zobaczyć malowidło przedstawiające kobiety pod postacią jadowitych skorpionów, a raczej "skorpionek", co świadczy o wielowiekowej fobii wobec płci przeciwnej... (:-()

Bóg Jahwe polubił portal "UNIVERSIS"

Kilka dni temu stała się rzecz prawdziwie niesłychana i przyznajemy szczerze, że naprawdę nas zatkało... Fan page naszego portalu został polubiony przez samego Boga Jahwe!
Z takim poparciem to już napewno nikt w tym kraju i całym wszechświecie nam nie podskoczy. W końcu jesteśmy witryną cieszącą się poparciem samego Boga, czego się naprawdę nie spodziewaliśmy nawet w snach... (;-))

Poniżej przedstawiamy niepodważalne dowody, dla wszystkich niedowiarków...

Uzyskaj więcej polubień

Osiągnij kolejny poziom

100 Polubienia
Promuj stronę
Polubienia strony2014-09-03 - 2014-09-09Pokaż wszystko

Jazydzi - synkretyczni deiści z Bliskiego Wschodu




Jazydyzm, jezydyzm, (kurd. Êzidîtî lub Êzidî, od pers. yazdan bóg, Yazidis, Yezidi, Êzidî, Yazdani) – religia i duchowość uważana na Zachodzie za synkretyczną i utworzoną w XII wieku przez szejcha Adi (szejk Adī ibn Musāfir al-Umawīymi, założyciel jazydyzmu) wyznawana głównie przez Kurdów, mieszkających na pograniczu Iraku (okolice Mosulu są ich największym skupiskiem), Iranu, Turcji, Syrii, Armenii, Gruzji oraz na emigracji (gł. Niemcy). Według części religioznawców na Zachodzie religia ta wywodzi się z nałożenia się szyizmu na zaratusztrianizm. Jazydyzm rzekomo łączy elementy islamu, chrześcijaństwa nestoriańskiego, mitraizmu, manicheizmu, gnozy, pierwotnych wierzeń indoirańskich, kurdyjskich oraz judaistycznych. Jazydzi sami siebie nazywają Ezdi, Ezidi lub Dâsini, co prawdopodobnie wywodzi się od perskiego "yazata", czyli "anioł" i uważają się za rdzenną, rodzimą religię kurdyjską wywodzącą się wprost z cywilizacji Sumeru, Asyrii i Mezopotamii, ale posiadającą późniejsze domieszki innych wiar i tradycji z jakimi się zetknęła, w tym zaratusztrianizmu, judaizmu, chrześcijaństwa i islamu.

Jazydzi wierzą, że wywodzą się od najstarszego potomka Adama, a cała reszta ludzkości od jego młodszych potomków i Ewy. Z tego powodu jazydzi uważają, że są narodem wybranym przez Allaha Boga. Wśród jazydów rozpowszechniony jest oryginalny mit o ich pochodzeniu. Głosi on, że Adam i Ewa poróżnili się o to, które z nich dostarczy doskonalszego twórczego elementu, który da początek ich potomkom. Każde z nich zebrało swoje nasienie do naczynia. Naczynia zamknięto i zapieczętowano. Gdy po jakimś czasie zostały otwarte, w należącym do Ewy znajdowało robactwo i inne obrzydliwości, zaś w tym, które należało do Adama był śliczny chłopczyk, który gdy dorósł poślubił hurysę - mieszkankę raju. I od tej właśnie pary pochodzą jazydzi- czyli kobiety znów są tymi "gorszymi"...
Wąż dla jazydów ma być symbolem dobroci. Według niektórych źródeł zasłużył sobie na to ratując Arkę Noego przed zatonięciem - wypełniając dziurę własnym ciałem. Według innych Sheikh Adi przemienił w kamień węża, który był pierwotnym mieszkańcem okolicy. Jedna z legend mówi, że współpracownik Sheikh Adi przemienił się w węża, gdy Kurdowie przeszli na islam. Innym symbolem jest pies przez co Jazydzi uważani są przez muzułmanów za nieczystych... 

Wyznawcy jazydyzmu praktykują modlitwę pięć razy dziennie z twarzą skierowaną w stronę Słońca, oddawanie czci świętym drzewom, składanie byków w ofierze, obrzezanie, chrzest, wypowiadanie szahady do ucha niemowlętom, a także wierzą w reinkarnację dusz. Wiernym zakazane jest jedzenie niektórych potraw (sałaty, dyni, mięsa gazeli) i noszenie ubrań w kolorze granatowym, a kobietom dodatkowo ścinanie włosów. Uznają Abrahama i Mahometa za proroków, natomiast Jezusa za anioła pod postacią człowieka. Wielką czcią otaczają również planety, w tym Ziemię, którą szanują do tego stopnia, że surowo zakazują plucia, aby jej nie zbezcześcić. 

W miejscowości Lalish (Lalisz), na północ od Mosulu w Iraku, znajduje się świątynia jazydów. Wyznawcy owej religii żyją głównie w Kurdystanie i wierzą w anioła o imieniu Król-Paw, przedstawianego w formie tegoż właśnie ptaka, podobnie jak Duch Święty w postaci Gołębicy. Darzą czcią planety, zwłaszcza Ziemię. Dzielą się także na kasty, których członkowie nie pobierają się między sobą. Duże ich skupisko znajduje się w rejonie górskiej miejscowości Lalish, znajdującej się w północnym Iraku, choć mniejsze grupy jezydów żyją też w krajach ościennych – Iranie, Turcji, Armenii, czy na emigracji w Europie. Najciekawsze jest jednak, że kurdyjskie imię czczonego przez nich Anioła-Pawia, Melek Tausa, oznacza, zdaniem niektórych muzułmańskich i chrześcijańskich Irakijczyków, imię Szatana, chociaż oprócz salaficko-wahabickich skrajnych sunnitów interpretacji nie ma na to żadnych ewidentnych dowodów. Służyło to w przeszłości i służy nadal do zbrodniczego oskarżania jazydów o satanizm. Oni sami niechętnie opowiadają o swojej wierze. 

Jazydzi, podobnie jak alawici, niechętnie mówią o swoich wierzeniach i wciąż wiadomo o nich niewiele. Obecnie na świecie żyje na pewno ponad 150 tysięcy  wyznawców, a według własnych danych ponad milion. Rozbieżność może wynikać ze stosowania przez wiernych szyickiej zasady takijja, która pozwala ukrywać wiarę w czasie prześladowań. Jazydzi czasem uważają się za naród odrębny od Kurdów. W byłych republikach radzieckich (np. w Gruzji czy w Armenii) jazydyzm funkcjonuje w oderwaniu od aspektu religijnego i pełni funkcję wyróżnika mniejszości narodowej. W takim przypadku jazydami są osoby, które są równocześnie muzułmanami czy chrześcijanami obrządku wschodniego. Jazydzi posługują się tam językami wywodzącymi się z dialektów północno-kurdyjskich. 


Melek Taus - Anioł Paw

Jazydzi wierzą w Boga, nazywanego Xweda, Izad, Yazdan, Xweda lub Khoda, który wykazuje podobieństwo do zaratusztrianistycznego Ormuzda. Wierzą, że stworzył on świat, ale jego dalsze losy powierzył siedmiu aniołom. Anioł Melek Taus („Anioł–Paw”, po kurdyjsku Tawûsê Melek) zbuntował się przeciw Woli Boga i za swe czyny został strącony do piekła, ale żałował za swoje grzechy i swymi łzami ugasił ogień piekielny, w wyniku czego piekło przestało istnieć. Bóg wybaczył mu winy i powierzył władzę nad światem, w związku z czym wyznawcy jazydyzmu modlą się do niego, a nie do Boga. Uważają, że Bóg nie interesuje się światem ani nie zajmuje się nim osobiście, a jedynie poprzez swoje anioły. Szejk Adī ibn Musāfir al-Umawīymi, reformator jazydyzmu urodzony prawie tysiąc lat temu w dzisiejszym Libanie, spędził większość życia w Bagdadzie i został pochowany właśnie w Lalish w Iraku. Przez jazydów uważany jest za uosobienie anioła-pawia. 

Sunniccy wrogowie jazydyzmu uważają czczonego przez jazydów Melek Tausa za diabła, ponieważ uważają, że historia jego buntu i upadku jest podobna do arabskiego pojęcia „szaitan”, oznaczającego diabła. Religioznawcy i jazydyści twierdzą jednak, że kult Melek Tausa nie posiada cech kultu diabła, rozumianego na sposób judeo-chrześcijańsko-islamski. Przemawia za tym jazydzkie tabu zabraniające wymawiania głosek š (sh) and t/ṭ czyli wszystkich wyrażeń posiadających literki słowa Szatan w takiej kolejności. Melek Taus przypomina raczej angelizowaną postać Jezusa, który zstąpił do piekieł, a potem wyzbywszy się grzechów przez ukrzyżowanie wstąpił do niebios i stał się w chrześcijaństwie bóstwem któremu podlega ziemia, panem świata. Ciekawe, że w początkach chrześcijaństwa pawi ogon symbolizował nieśmiertelność, życie wieczne. Według wyliczeń samych wyznawców jazydyzmu, społeczność była wielokrotnie prześladowana, szczególnie przez sunnickie sekty salafitów i wahabitów, a dotknęły ją do 2013 roku 72 krwawe masakry i pogromy. 

Jazydzi nauczają, że Melek Taus został stworzony jako pierwszy byt anielski przez Boga Stwórcę ze światła Jego oświecenia (Ronahî), ze światła oświecające, ze światła boskiej iluminacji. Pozostałych sześciu archaniołów zostało stworzonych później. Bóg rozkazał, aby Tawûsê Melek nie kłaniał się żadnemu innemu stworzeniu oprócz samego Boga Stwórcy, Allacha. Później Bóg stworzył jeszcze sześciu archaniołów i to im rozkazał aby przyniosły mu prochy ziemi (Ax) z obszaru całej Ziemi (Erd) i stworzyły ciało Adama, pierwszego człowieka. Następnie Bóg tchnął w Adama życie z własnego oddechu życia i rozkazał archaniołom aby pokłoniły się ożywionemu już Adamowi. Wszystkie archanioły posłusznie pokłoniły się, ale Tawûsê Melek odmówił powołując się na wcześniejszy rozkaz, że Bóg zakazał mu kłaniać się komukolwiek stworzonemu. Bóg pochwalił go i uczynił przywódcą wszystkich stworzonych aniołów oraz istot ziemskich (ludzkich). Jazydzi utrzymują, że Tawûsê Melek jest przedstawicielem i namiestnikiem Boga na Ziemi, schodząc w każdą pierwszą środę kwietnia z wizytacją na Ziemię do ludzkości i aniołów strzegących Ziemii.

W religii Sumerii Anioł Paw objawiał się jako Enki, Władca Ziemi, a także Pan Wiedzy i Wąż na Drzewie w Dilman, sumeryjskim prototypie ogrodu Eden. Sumeryjczycy mogli przejąć postać Enki od wysłanników indyjskich jazydów, którzy odegrali ważną rolę we wczesnym okresie rozwoju sumeryjskiej kultury. Od samego początku historii chrześcijaństwa Anioł Paw był w nim obecny pod postacią przywódcy siedmiu archaniołów, św Michała (Michael), którego ziemskim odbiciem jest święty Jerzy, inne imię dla Al-Khadira (Melek Taus u sufi). Kolor promienia, jednego z siedmiu, podporządkowany zarówno Michałowi jak i Tawsi Melekowi jest niebieski, i tak jak ten ostatni w tradycji hinduizmu objawia się jako Karttikeya, komendant anielskich hufców, tak też i św. Michał pełni taką funkcję w chrześcijaństwie. Symbol pawia też był przez chrześcijaństwo od dawna zasymilowany. Ptak ten był pierwotnym symbolem kościoła katolickiego (paw – znak powszechnego kościoła o wielu oczach), był to też wczesny symbol Jezusa, wskazujący na jego zmartwychwstanie i nieśmiertelność. W czasach obecności Jezusa na ziemi, oraz później, paw konkurował z feniksem jako symbol nieśmiertelności zarówno w Egipcie jak i na całym Bliskim Wschodzie.  

W tradycji Majów Anioł Paw znany jest jako duch Quetzalcoatla, “Pierzastego Węża”. W ich kosmologii jaką znaleźć można w Popol Vuh odkrywamy paragraf bardzo przypominający analogiczny w księdze Genesis, który mówi iż duch Stwórca poruszał się po powierzchni wód. W Genesis tego stwórcę można rozpoznać jako syntezę grupy duchów sprawczych, zwykle siedmiu, znanych jako Elohim. Anioł Paw w Grecji i Egipcie znany był odpowiednio jako Dionizos i Ozyrys. Według wczesnych greckich historyków takich jak Diodorus te postaci były po prostu manifestacjami tego samego konceptu w różnych cywilizacjach. Ozyrys, co znaczy Ten o Wielu Oczach, był legendarnym egipskim królem o wielu z atrybutów Anioła Pawia. Po okrążeniu kuli ziemskiej na byku, podobnie jak Melek Taus, został Królem Świata, podobnie również wszystko widzący, o wielu oczach rozmnożonych po całym wszechświecie. Oboje dzielą wspólny symbol, Kwiat Życia o licznych oczach. Ozyrys znany w Egipcie był również jako “Zielony Człowiek” i jego zielone przedstawienie obecne było często w egipskich świątyniach, gdzie corocznie zanoszono do niego modły o odnowienie życia i roślinnego cyklu.

Perska tradycja to bliska kuzynka jazydyzmu , o wspólnych, najprawdopodobniej wschodnich korzeniach. Powiązania między Jazydami i Persami są niezliczone, wspólne rytuały, jak na przykład codzienny kult Słońca, w obu główne bóstwo – zbawca ( Mitra i Melek Taus ) to słoneczny bóg, symbolizowany przez koguta jako jedno ze swych świętych zwierząt, czczony w niedzielę. Nie ma też wątpliwości że perski Mitra, którego imię oznacza środek i harmonię, jest odpowiednikiem hinduskiego Murugana, jak i Melek Tausa, wszyscy to owoc tej samej unii między uniwersalnymi przeciwieństwami. Powszechnym innym określeniem Mitry w Persji był Mihr, obecnie tytuł jaki nosi pierwszy reprezentant Anioła Pawia na ziemi, Mir, czy też Książę Jazydów. Jedność Melek Tausa i Mitry jest niepodważalna, ale najbardziej wyrazistym odpowiednikiem Anioła Pawia w tradycji perskiej będzie chyba pierwotny rajski ptak, Simurgh, posiadający psią głowę i ogromny pawi ogon. Żyje on na górze Elbourz, świętej górze w centrum świata, pełniącej funkcję uniwersalnej Osi Świata, łączącej Niebo i Ziemię. Melek Taus miał stworzyć Ewę z ciała Adama. 

Według ich systemu teologiczno-mitologicznego, w pradawnych czasach doszło do konfliktu między Bogiem a Aniołem-Pawiem czy też Królem-Pawiem, Melek Taus. Zbuntował się on przeciwko Bogu i na krótko stał się aniołem upadłym, później wszakże Bóg przywrócił mu godność i postawił go nad światem jako rządcę. Lejąc przez siedem tysięcy lat łzy skruchy, które napełniły siedem dzbanów, Melek Taus definitywnie zwyciężył i zniszczył zło, toteż według jazydów nie ma ani piekła, ani kosmicznego zła. Złote Słońce w centrum flagi czerwono-białej, to starożytny symbol religijny i kulturalny jazydów, którzy czczą to ciało niebieskie poprzez kierowanie swojej twarzy w jego kierunku podczas modlitwy- pięć razy dziennie. Jazydem trzeba się urodzić, zatem dołączyć można się tylko przez reinkarnację, a odstępstwo oraz czynienie zła powoduje reinkarnację w innej religii, chociażby islamskiej, co jest skutkiem okropnego zanieczyszczenie duszy jezydy. Zwłoki zmarłych jazydzi grzebią w stożkowych grobach zaraz po śmierci układając ze skrzyżowanymi rękami. 


Roj - Symbol Słońca

Społeczność wyznająca tą religię dzieli się na trzy grupy, chyba niesłusznie nazywane kastami, gdyż nie są one hierarchiczne. Są to: Szejkowie, Pirsowie i Muridowie. Należący do nich ludzie nie pobierają się poza swoją własną grupą. Jeśli ktoś urodził się Muridem, będzie żył jako Murid. Jego  ewentualna żona też będzie należeć do Muridów. Społeczeństwo jazydzkie jest kastowe i dzieli się na 3 główne kasty:
- Szejchów
- Pirsów
- Muridów

System kastowy nie pokrywa się w jazydyzmie z podziałem ról społeczno-ekonomicznych, z przynależności do określonej kasty wynika obowiązek odprawiania odmiennych rytuałów religijnych. W kaście Szejchów jest zarówno Emir (Mir) jako władca jazydów, jak i Baba Szejchm czyli najwyższy duchowny jezydów. Kasta szejchów dzieli się na trzy podkasty: Faqirs (Karabash, ubodzy, sufi, cudotwórcy), Qewels (Kawwals, Qawwalis, pieśniarze, noszą posąg pawia w procesjach), and Kocheks (Kohenowie, wizjonerzy). Mîr (Emir) jest najwyższym przedstawicielem Tawsi Melek na Ziemi i reprezentuje jezydów na wszystkich narodowych i międzynarodowych konferencjach. Szajchowie dzielą się na trzy linie rodowodowe: Šamsâni, Âdâni and Qâtâni, a ostatnia związana jest z pochodzeniem z przodkami Mir. Rodziny kast szejchów i pirsów posiadają charyzmatyczne zdolności uzdrawiania, które przekazują sukcesyjnie potomkom w swoich świątyniach. Członkowie kasty Pirsów dzielą się na cztery główne grupy i czterdzieści klanów, a najważniejsi są potomkami Peer Alae, świętego człowieka, który żył w czasach Szejcha Adi i został obdarzony cudownymi mocami. Pirsowie również pochodzą od 40 lub 42 uczniów Szaicha Adi czyli są potomkami duchowych sufickich uczniów Szejcha Adi spośród jezydów. Sprawują ceremonie urodzin, ślubów, pogrzebów, pełnią funkcje doradcze dla zwykłych rodzin jezydzkich muridów. Pirsowie także dzielą się na trzy podkasty: Kocheksów (tancerzy wizjonerów, posługują na grobie Szejcha Adi), Fakirsów, and Farashów. Jest jeszcze czwarta  podkasta Awhan, która pełni wszelkie posługi na grobie Szajcha Adi. Jezydzi zorganizowani są w plemiona i klany, z przywódcą zwanym Agha nad każdym z nich. 

Każda rodzina jest przypisana do określonej kasty. Wszystkie rodziny Murid mają przypisane również po jednej rodzinie z kasty Szejchów oraz Pirsów. Każda rodzina Pirs ma przypisaną odpowiednio rodzinę Szejch oraz kilka rodzin Murid. Każda z kast dzieli się na podkasty. Jazydzi mogą żenić się czy wychodzić za mąż tylko za członków własnej kasty, ponadto zakazane jest zawieranie małżeństw w kwietniu. Karą za złamanie tej zasady jest wykluczenie ze społeczności. 

Jazydzi nie posiadają świętej księgi, w rodzaju Biblii lub Koranu. Ich wiedza i tradycja nie jest spisana, ale przekazywana ustnie. Posiadają zwierzchność świecką i duchową. Ich świeckim przywódca jest książę, duchowym zaś szejk. Jazyd nie modli się do Boga, ale do Słońca, które daje siłę wszystkiemu co żywe i które jest najwyższym obiektem kultu. Słońcu oddaje się cześć jako największemu i najważniejszemu ciału niebieskiemu. Modlitwa odbywa się o wschodzi zachodzie słońca, kiedy to wierny odwraca się twarzą w jego kierunku. Nie dowiemy się jak wygląda taka modlitwa, gdyż odmawia się ją zawsze w samotności. Kiedy nadchodzi ważny moment w jego życiu, wierny składa w świątyni ofiarę ze zwierzęcia, zazwyczaj owcy. Najważniejszym świętem tej religii jest, przypadający na początku jesieni, festiwal zwany Zgromadzeniem. W Lalish odbywa się wówczas tygodniowe spotkanie połączone z tańcami, którym przewodniczą książę jazydów i szejk, oraz składaniem ofiary z wołu i wspólnym spożywaniem posiłku. 


Tańce i procesje jazydzkich fakirów

W swojej siedzibie, liczącym tysiąc lat monastyrze w Lalish, położonym w pobliżu miasta Mosul na północy Iraku, jazydzi pielęgnują swoją tradycję, która sięga czasów Zaratustry, czyli ponad 3500 lat wstecz. Przez wieki ich religia mieszała się z wierzeniami sąsiadów, w szczególności muzułmanów. Przez to jeszcze trudniej było zrozumieć, w co naprawdę wierzą. Jazydzi to w większości Kurdowie, mieszkający w wioskach w północnym Iraku i wokół Lalish. Świątynia jest co roku wynajmowana innej rodzinie, która odpowiada przez ten czas za utrzymanie zadrzewionych podwórek i poczerniałych od dymu sal w dobrym stanie. Wszelkie nadwyżki od odwiedzających to miejsce pielgrzymów idą wtedy na jej konto. Wejście do sanktuarium jest ozdobione płaskorzeźbą wielkiego, czarnego węża, symbolizującego gada, który kusił Ewę w raju. Na jednej ze ścian okalających ogrody Lalish znajduje się wspaniały wizerunek pawia, symbolizującego najważniejszego z aniołów, stworzonego przez Boga przy okazji budowy świata. 

Grobowce jazydzkich przywódców znaczą krajobraz północnego Iraku i często są brutalnie bezczeszczone przez lokalnych muzułmanów, szczególnie przez sunnickie sekty salafitów i wahabitów. Tabu dotyczące sałaty również obrosło legendą wraz z upływem wieków, ale wynika prawdopodobnie z tego, że to słowo w jazydzkiej odmianie języka kurdyjskiego brzmi tak samo jak nazwa siedmiu aniołów, którzy przybrali ludzką formę. Trudno więc, by wierni zjadali ciało tych, których czczą. Wewnątrz świątyni Lalish, zbudowanej w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, w wielu miejscach można znaleźć barwne welony i tkaniny. W podziemiach rozświetlonych lampkami oliwnymi młode pary tradycyjnie rzucają welon za siebie, na ukośną ścianę. Jeżeli nie spadnie, oznacza to dobrą wróżbę. 

"Jazydyzm to najstarsza monoteistyczna religia na świecie. Z badań archeologicznych wynika, że pierwsze wzmianki o jezydach zanotowano na 3 tysiące lat przed naszą erą. Odnoszą się bezpośrednio do określenia „jazyd”, czyli „życzliwy duch” albo „marsz właściwą drogą”. Z kolei najstarsze dokumenty dotyczące jazydyzmu jako systemu religijnego pochodzą sprzed 2 tysięcy lat przed erą chrześcijańską. Jazydzi wierzą w jednego Boga, ma swoje święta, posty, zabytki religijne. Praktykujemy obrzezanie i chrzest, wierzymy w reinkarnację, ale uważamy, że piekło przestało istnieć. Główny ośrodek jazydów to jest właśnie iracka prowincja Niniwa. Kurdowie uznają, że jazydyzm to ich pierwotna religia. Na całym świecie jest nas około miliona wyznawców, a w samym Iraku pół miliona." - mówi mieszkający w Polsce Dalzar Nashwan Salem, polski jazyd, doktorant na Uniwersytecie Warszawskim, prezes Fundacji na Rzecz Studentów Irackich w Polsce. 

Jazydyzm to jedna z religii pierwotnie wyznawanych w Mezopotamii. Jazydzi czują się więc najstarszymi mieszkańcami tych terenów i budowniczymi cywilizacji babilońskiej i asyryjskiej. Jazydzi mieszkają głównie w irackiej prowincji Niniwa, tam jest ich około 650 tysięcy, a na całym świecie - milion. Większość Kurdów, którzy są teraz muzułmanami, kiedyś była jazydami lub zaratusztrianami - jak Persowie, zanim przymusowo przeszli na islam, który zmuszał do konwersji lub brutalnie mordował. Świętym miejscem jazydyzmu jest Lalish, gdzie znajduje się sanktuarium, do którego podążają pielgrzymki - w liczbie nawet pół miliona odwiedzających rocznie. To w Lalish miał wylądować anioł/paw - Melek Taus, który swymi łzami ugasił piekło. W ciągu życia jazyda choć raz powinien odbyć pielgrzymkę do Lalish. Podczas modlitwy w południe każdy wyznawca powinien kierować twarz w stronę tego świętego miejsca - na wzór Mekki czy Jerozolimy. 

Najważniejszym symbolem w jazydyzmie - tak jak w starożytnym Babilonie - jest Słońce. Symbolizuje Allaha, Boga, z którym wyznawcy mają  bezpośredni kontakt przez modlitwę. Modlą się w kierunku Słońca - tak jak muzułmanie modlą się w stronę Mekki. Kalendarz też mają słoneczny, dużo starszy od gregoriańskiego, dodają do niego ponad 4500 lat. Jazydyzm łączy w sobie elementy różnych wyznań. Ma obrzezanie, jak w judaizmie, i taki chrzest jak chrześcijanie, który nazywa się al-tamid. Historia o stworzeniu świata jest podobna jak w chrześcijaństwie, jest tam i Adam, i Ewa, ale sami jezydzi twierdzą, że pochodzą od pięknego chłopca Shehid bin Jer (Dżer) - najstarszego syna Adama i jego żony Houri. Wykluczają pochodzenie od Adama i Ewy, co oznacza, że są potomkami Adama, ale nie są potomkami Ewy. Shahid bin Dżar posiadł wiedzę jaką Tawsi Melek, Anioł Paw (Król Paw), przekazał jego ojcu Adamowi, a potem przekazał ją swoim potomkom i następcom, pierwszym jazydom. Wierzą w reinkarnację: jeśli człowiek był dobry, jego duch wstępuje w człowieka, jeśli zły - w zwierzę. Wydalenie ze społeczności, ekskomunika, jest bardzo surową karą i pociąga za sobą przepadek, zatratę duszy osoby wygnanej. 

Jazydzi występują w powieściach 'Przez pustynię' i 'Przez dziki Kurdystan' Karola Maya. O jazydach wspomina Gurdżijew w książce Spotkania z niezwykłymi ludźmi. Melek Taus pokazywany jest jako Anioł Paw, a jak wynika z Księgi Objawień, zbuntował się przeciw Bogu i uznał, że będzie samodzielnie decydował o dobrym i złym losie, jaki spotka ludzi. Raz w roku, w czasie święta Sundżar, wynoszony jest jego posąg i odbywa się coś w rodzaju procesji. Wielu jazydów modli się codziennie rano w stronę słońca, a co środę chodzi do świątyni, bo środa to jest dzień święty jazydów. Obchodzi się Nowy Rok - Seri Sal, to jest pierwsza środa kwietnia, bo wtedy Melek Taus po raz pierwszy zstąpił na Ziemię. Podobnie jak w chrześcijaństwie na Wielkanoc, na kwietniowy Nowy Rok jazydzi malują jajka kolorowymi farbkami. 

Jezydzi mają trzy kasty - wprowadził je w XII wieku reformator jazydyzmu szejk Adi Ibn Musafir - szejków, pirsów i muridów. Szejkowie są wyższymi duchownymi, każda rodzina powinna mieć swojego szejka jako przewodnika duchowego. To ktoś taki jak ksiądz, imam czy rabin, komu okazuje się szacunek, kto przychodzi do domu na święta i modli się za rodzinę. Pirsowie są niższymi rangą duchownymi, starszymi lokalnej wspólnoty. Reszta, jakieś 90 procent, to muridowie, czyli zwykli ludzie. W kalendarzu jazydów, pierwsza środka na kwiecień 2012 roku rozpoczynała ich 6762 rok istnienia, zatem mamy do czynienia z jedną najstarszych kultur i cywilizacji jakie istnieją w sposób nieprzerwany na Ziemi. W dniach 23 września do 1 października jazydzi obchodzą swoje wielkie tygodniowe święto siedmiu archaniołów znane jako Cejna Cemaya - Święto Zgromadzenia, na pamiątkę zstąpienia siedmiu archaniołów do Lalisz. W dawnych czasach obchodzono w tym czasie mitraickie święto byka (21 września, w równonoc) ku czci Boga Słońca. Jazydzi w czasie święta tańczą także sławny taniec wirowy derwiszów. 

Chociaż religia tego narodu jest jedną z najstarszych na świecie (pierwszy rok w kalendarzu jazydów odpowiada naszemu 4750 rokowi przed urodzeniem Chrystusa), a być może z tego właśnie powodu ta religia stanowi przykład synkretyzmu. Na przestrzeni stuleci wzbogacała się o wiele elementów religii innych narodów, z którymi jazydzi utrzymywali kontakty. To samo miało miejsce z judaizmem, który zapożyczył od Zaratustry koncepcję dobra i zła, wiecznego błogostanu i wiecznych cierpień, czyli Piekła i Raju. Przecież chrześcijaństwo wywodzi się przeważnie ze religii starożydowskiej i niesie w sobie ślad niektórych kultów pogańskich. Nawet islam sięga korzeniami żydowskich i chrześcijańskich mitów. Religia jazydów wywodzi się przeważnie z Zoroastryzmu (który głosił Prorok Zaratustra) i przejęła obrządki i rytuały zarówno islamu, jak i chrześcijaństwa i wyznawców Kabały. Tak samo jak u Żydów i muzułmanów w tej religii przejęło się obrzezanie. 

W rzeczywistości jazydów, wyznających swoją religię, zawsze cechowało umiłowanie pokoju i tolerancja. W odróżnieniu od chrześcijan i sunnitów islamskich nigdy nie uprawiali misjonarstwa i nie próbowali narzucić innym swoje poglądy. W swojej wewnętrznej hierarchii jazydzi rozróżniają władzę świecką i religijną. O konieczności takiego rozróżnienia wiele razy mówił także buddyjski Dalajlama. W odróżnieniu od muzułmanów jazydzi są monogamiczni, chociaż wodzowie mogą mieć kilka żon. Zazwyczaj nie zawierają małżeństw z przedstawicielami innych religii i nigdy nie modlą się w obecności obcych osób. Modlić się powinni dwa razy dziennie, zwracając się w kierunku słońca lub ogniska. Odpoczywają w sobotę, a prawdziwie świętym dniem jest środa. Niektórzy z ortodoksyjnych jazydów wierzą, że chociaż Bóg Stwórca jest jeden, istnieje nie jeden, tylko sześciu aniołów. Uważają także, że po śmierci możliwa jest reinkarnacja duszy. Ponieważ nie dopuszczają nawrócenia w swoją wiarę osób wyznających inne religie, przyszłość jazydów, jeśli chodzi o ich liczebność, jest bardzo mglista, podobnie jak zaratusztrian. 


Jazydzi nie są odłamem jakiejś religii istniejącej na Ziemi, jednak bez wątpienia ulegli wpływom wielu innych religii Bliskiego Wschodu z jakimi zetknęli się w czasie swojego istnienia. Główna część wierzeń jazydów pochodzi z czasów przedzoroastryjskich, zatem z bardzo odległego okresu dawnych perskich i sumeryjskich czy mezopotamskich kultów religijnych o charakterze monoteistycznym. W swej istocie są gorliwymi czcicielami Słońca jako widzialnej manifestacji bóstwa. Melek Taus wedle jazydów nie jest i nie może być źródłem jakiegokolwiek rodzaju zła czy niegodziwości, co trudno jest pojąć prymitywnym i barbarzyńskim ludom chrześcijańskim i muzułmańskim w okolicy. Jezydzi wierzą, że siedem świętych duchów, siedem archaniołów, reinkarnuje się cyklicznie w świecie ludzi jako przejawienia boskości zwane koasasa. 

Jazydzi, podobnie ja dawni zaratusztrianie czy muzułmanie, posiadają pięć modlitw dziennie. 

- Nivêja berîspêdê (Modlitwa Świtu), 
- Nivêja rojhilatinê (Modlitwa Wschodu Słońca), 
- Nivêja nîvro (Modlitwa Południowa), 
- Nivêja êvarî (Modlitwa Popołudniowa), 
- Nivêja rojavabûnê (Modlitwa Zachodu Słońca). 

Jedna z modlitw porannych i wieczornych brzmi: 

La ilaha illa 'lah, al-shamis nur allah, al-huq habib allah! 
Nie ma bóstwa ponad Boga, Słonce jest Światłem Boga, Prawda jest Umiłowaną Boga! 

Jednakże większość jazydów przestrzega tylko dwóch czasów na modlitwy, porannych o wschodzie Słońca i wieczornych o zachodzie Słońca. W modlitwie południowej zwracają się ku Lalish, podczas gdy w pozostałych modłach, zawsze twarzą ku Słońcu lub zastępczo do Ognia. W grudniu jest czas zachowywania ścisłego postu trwającego trzy pełne dni (doby), który rozpoczyna się w pierwszy piątek grudnia. 


Szejch ‘Adī ibn Musāfir al-Umawī i następcy 

Urodził się w 1170 roku w Dolinie Beqaa w Libanie, we wsi Bait Far niedaleko Baalbek, gdzie ciągle jest miejsce pielgrzymkowe dla jego zwolenników i następców. Szejch Adi był sukcesorem Umajdzkiego kalifa Marwan ibn al-Hakam'a. Jazydzi uważają go za wcielenie czy zstąpienia Tawûsê Melek - Anioła Pawia, Anioła z Pawim Ogonem czyli za Awatara (Boskie Zstąpienie). Mauzoleum jego grobu w Laliksh w Iraku ciągle jest miejscem dorocznych pielgrzymek dla miliona kurdyjskich jezydów z całego świata, w tym głownie z Iraku. Shaykh ‘Adī prawie całą swoją młodość spędził jednak głównie w Bagdadzie, gdzie był uczniem takich sufickich osobistości jak Ahmad al-Ghazali oraz ‘Abd al-Qadir al-Gilani. Zostając sufim udał się jednak na odosobnienie w ciche i spokojne, górskie regiony Kurdystanu, gdzie stykał się głównie z wyznawcami zaratusztrianizmu i innymi perskimi tradycjami duchowymi. Lokalne społeczności irańskich tradycji duchowych ujął potężnym ascetyzmem i licznymi cudami. Jazydzi przyjęli go jako swojego świętego, chociaż pozostało po Nim także duchowo-mistyczne bractwo sufickie al-Adawiya. 


Sanktuarium Grobu Szajcha Adi w Lalish
Szajch Adi rezydował w górach Hakkari Kurds na północ od Mosulu, a jednym z jego prominentnych uczniów duchowych był Ahmad ar-Rifa’i. W pobliżu, około 30 kilometrów znajdował się także konwent wschodnich nestorian. Jego grób jest wskazany przez trzy stożkowate kopuł w okolicach miejscowości Baadri, 20 mil na wschód od nestoriańskiego klasztoru Rabban-Hormuzd. Umarł w wieku lat 90, w roku 557 Hijra czyli 1162 e.ch., lub jak inni badacze utrzymują w wieku lat 88 czyli 555 Hijra, a 1160 e.ch., w pustelni którą zbudował sam, własnymi rękami. Mauzoleum grobu i pustelnia ciągle przyciąga tłumy pielgrzymów, a w sufickich ceremoniach znajdziemy procesje z zapalonymi światłami (pochodniami), grób obłożony zielonymi szarfami i ogromnymi zielonymi  całunami, paleniem kadzideł Harisa z grudek mleka. 

- Sukcesorem Szajcha Adi i głową zakonu sufi Adawiyya został jego znamienity duchem bratanek Shaykh Sakhr Abū l-Barakat (1162). 
- Shaykh ‘Adī ibn Sakhr al-‘Adawī jako syn Szajcha Shaykh Sakhr Abū l-Barakat został jego następcą i zwierzchnikiem Adawiyya Sufich, jednak już w 1221 został zamordowany przez Mongołów, jednak trzech jego synów przetrwało aby kierować zakonem sufi Adawijja. 
- Sheikh Al-Hasan ibn Adi, po kurdyjsku znany jako Şêx Hesen oraz Şêx Sin został następcą Szejcha Adi ibn Sakhr'a, a Mongołowie zamordowali go w czasie robienia kolejnych czystek etnicznych w 1254 roku, gdyż miała fantastyczny wpływ na tradycje jazydów rywalizując tylko z szejkiem Adi. 
- Shaykh Sharaf ad-Dīn ibn al-Hasan, po kurdyjsku zwany Şêx Sherfeddin został kolejnym zwierzchnikiem Zakonu Sufi Adawiyya, ale zginął w wielkiej bitwie z Mongołami w 1258 roku. 
- Shaykh Fakhr ad-Dīn ibn al-Hasan, po kurdyjsku znany jako Şêx Fexreddin, wujek Szajcha Sharaf ad-Dina, który zginął nie pozostawiając potomstwa. Był siódmym i ostatnim znanym szejkiem, ‘Adawī shaykh, który żył w okolicach Lalish w Kurdystanie. Życie Şêx Fexreddin'a było niezwykłe z kilku powodów, gdyż w przeciwieństwie do swoich poprzedników, był w dobrych układach z Mongołami, którzy byli odpowiedzialni za śmierć jego dwóch poprzedników. Był także sukcesorem raczej swojego bratanka niż ojca. Dodatkowo, był pierwszym liderem Adawī Sufi który zmierzył się w bratobójczej rywalizacji: w 1275, brat Şêx Fexreddin'a znany jako Shemseddin zbuntował się i próbował przejąć władzę od niego nad zakonem Adawiyya. Şêx Fexreddin i jego sojusznicy pokonali Shemseddin'a, który uciekł do Syrii. W 1276 roku Sheik Fakhr ad-Din wyemigrował do Egiptu. Ostatecznie był to ostatni znany Adawī szejk z okolicy Lalish, acz dwie grupy uczniów Szejcha Adi osiedliły się, jedna w Egipcie, a druga w Syrii istniejąc przynajmniej do XVI wieku. 


Jazydzi posiadają też własną flagę...

 


Złote Słońce w centrum, to starożytny symbol religijny i kulturalny jazydów, którzy czczą to ciało niebieskie poprzez kierowanie swojej twarzy w jego kierunku podczas modlitwy- pięć razy dziennie.

Co oznaczają poszczególne kolory:

Czerwony- symbolizuje krew niezliczonych męczenników jazydzkich
Biały- wyraża spokój i równości
Żółty- oznacza źródło życia i światła ludzi



W Armenii powstała największa na świecie świątynia jazydzka





Źródło:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jazydyzm
https://zakon-sufi.blogspot.com/2014/09/kurdystan-jazydzi-i-jazydyzm.html

Zobacz Ziemię z innych planet

Naszą planetę można było jeszcze niedawno zobaczyć głównie z ziemskiej orbity (zdjęcia, filmy) lub zdjęć wykonanych na Księżycu. Tymczasem dziś mamy wyjątkową możliwość zobaczenia "siebie" z perspektywy teoretycznych mieszkańców innych planet...

Tak widzieliby nas Marsjanie... :-)
Ziemia to najniżej święcący obiekt...


Łazik Curiosity sfotografował 31 stycznia 2014 roku, czyli w swoim 529-tym dniu na Czerwonej Planecie, najjaśniejsze obiekty na wieczornym marsjańskim niebie- Ziemię i jej satelitę Księżyc.




Natomiast poniżej możemy zobaczyć zdjęcia Ziemii i Księżyca wykonane 19 lipca 2013 roku przez sondę "Cassini" znajdującej się niedaleko Saturna- wykorzystano moment przesłonięcia Słońca przez gazowego giganta. NASA wcześniej poinformowała o jakim czasie zamierza je zrobić, aby Ziemianie pomachali w kierunku tej właśnie planety- skorzystało z tej okazji około 20 tysięcy osób na całym świecie, zdając sobie oczywiście sprawę, że nie będzie ich widać na tym zdjęciu... :-)




Tytułem podsumowania, głęboka myśl kosmiczna Carla Sagana pochodzącą z książki "Błękitna kropka"...

Błękitna kropka

A jeszcze kilkaset lat temu owa błękitna kropka, a raczej jej zadufani w sobie mieszkańcy, uważali się za centrum całego wszechświata...

Z kosmicznym pozdrowieniem Master Twardowski! :-)

Papieżyca Joanna

Wstydliwy sekret Watykanu...

W roku 858, podczas jednej z procesji, pomiędzy bazyliką św. Piotra a bazyliką św. Jana na Lateranie, papież Jan VIII, zwany Anglikiem (Ioannes Anglicus), próbując wsiąść na konia, doznał ataku nagłego bólu i padł na ziemię. Zgromadzony tłum wiernych nie mógł uwierzyć własnym oczom, kiedy Jan zaczął rodzić. W pierwszej chwili zdziwieni ludzie byli pewni, że stali się świadkami prawdziwego cudu. Dopiero po chwili spostrzegli, że z tym wydarzeniem Bóg nie miał jednak nic wspólnego. Okazało się bowiem, że papież Jan VIII to kobieta...


Dziś w Watykanie panuje całkowita zmowa milczenia na temat kobiety-papieża, a przez ostatnie 400 lat kolejni dostojnicy na "Tronie Piotrowym" robili wszystko, by wymazać ten incydent z historii Kościoła, stosując infamię (skazanie na niepamięć) i fałszując dokumenty, łącznie z oficjalnym spisem papieży "Liber Pontificalis" (łac. Księga papieży). Sami historycy również nie są zgodni co do istnienia tejże postaci, zasiadającej na papieskim tronie. Jednak każda legenda ma w sobie ziarno prawdy a kilka źródeł historycznych ewidentnie potwierdza fakt, że papieżyca Joanna nie była tylko wytworem wyobraźni wrogów Kościoła. Miała urodzić się w Niemczech, w Grecji zakochać się w benedyktyńskim mnichu, w Rzymie zostać najpierw kardynałem, a w roku 855... papieżem!




JOANNA O WIELU IMIONACH..

Przyjmuje się, że Joanna urodziła się w roku 818 w niemieckiej Moguncji (Mainz). Jednak niektóre ustne tradycje z przełomu X i XI wieku mówią o tym, że pierwszy dzień życia Joanny był zarazem ostatnim dniem życia Karola Wielkiego, Świętego Cesarza Rzymskiego, co wskazywałoby na dzień 28 stycznia 814 roku, jako dzień narodzin Joanny. Także jej prawdziwe imię wydaje się dość trudne do ustalenia, gdyż w źródłach wspominana jest zarówno jako "Ioannes" jak również "Jutta", "Mulier Jutte", "Gilberta", "Agnes" lub "Glancia". Nie ma jednak wątpliwości, że chodzi o jedną osobę.

Aby poznać jej losy należy zestawić ze sobą zarówno legendy i mity jak również mniej znane fakty historyczne. Jest to niezmiernie trudne, gdyż w wielu miejscach opisy wydarzeń są ze sobą sprzeczne. Odrzucając jednak rzeczy, które już na pierwszy rzut oka wydają się nieprawdopodobne czy nawet nielogiczne i wysuwając wnioski z tego, co wiemy na pewno - powoli wyłania się nam obraz kobiety, która w wielu dziedzinach wyprzedzała czasy, w których przyszło jej żyć.




UCZONĄ BYĆ...

Joanna była trzecim, najmłodszym z dzieci anglosaskiego, katolickiego kapłana, nieznanego nam z imienia tyrana i despoty, często posługującego się przemocą. Matką jej była poganka, wyznawczynią germańskich bogów, całkowicie podległa mężowi. Już od początku ojciec obdarzył ją ogromną niechęcią. Przecież urodzenie się dziewczynki w tamtych czasach traktowano jako osobistą zniewagę, a nawet karę za grzechy. Może to tłumaczyć podejście Joanny do tematu roli kobiety i jej powszechnej niechęci do podporządkowania się mężczyznom. Nie chciała rodzić dzieci i wychodzić za mąż. Jedynym jej celem była edukacja. Problem w tym, że była ona dostępna tylko i wyłącznie mężczyznom. Czy już wtedy w jej głowie zrodził się plan ukrycia się w męskim przebraniu i poświęcenia się karierze naukowej? Tego nie wiemy. Na pewno jednak czuła, że jest stworzona do rzeczy większych niż zajmowanie się domowym ogniskiem.


LEGENDA O PAPIEŻU, KTÓRY POZOSTAŁ KOBIETĄ...

Dalsza część legendy mówi, że historia Joanny to historia ucieczek. Miała trafić do Grecji i poznać tam benedyktyńskiego mnicha o imieniu Frumendiusz. Między nimi zrodziła się miłość i para postanowiła, że już zawsze będą razem. Mnich wkrótce wysłany został do Aten, by kształcić się w jednej ze szkół. Joanna postanowiła towarzyszyć mu w tajemnicy w męskim przebraniu. Zatajając własną płeć zdobyła bardzo rozległe wykształcenie i po niespodziewanym rozstaniu z ukochanym udała się do Rzymu. Pochodzenie jej ojca sprawiło, że zyskała przydomek Jan Anglik (Ioannes Anglicus). We Włoszech udało się jej olśnić miejscowe elity i to tak bardzo, że w niedługim czasie wybraną ją na papieża. Jej rządy jako Jana VIII trwały tylko dwa i pół roku, do czasu gdy zaszła w ciążę i w trakcie uroczystej procesji zaczęła rodzić. Chwilę po porodzie została zlinczowana przez wściekły tłum. Tyle wiadomo ze średniowiecznych legend. Obecnie władze Kościoła jednoznacznie milczą lub zaprzeczają, że taki epizod miał w ogóle miejsce.


ŚWIADECTWA W KRONIKACH

Pierwsze potwierdzone przez historyków źródło, potwierdzające istnienie kobiety-papieża, to "Chronica Universalis Mettensis" ("Powszechna kronika Metzu) spisana na początku XIII wieku przez mnicha Jana z Mailly (Jean de Mailly).

"(...) a mowa tu o pewnym papieżu lub niechybnie papieżycy. Na liście papieży ani biskupów Rzymu figurować ma zabronione, gdyż okazała się kobietą, która przywdziała męski ubiór i została, dzięki swemu charakterowi i talentom wszelakim, najpierw sekretarzem Kurii, potem kardynałem, i wreszcie papieżem. Jednak pewnego dnia, gdy wsiadała na konia, zaczęła rodzić. Natychmiast, zgodnie z rzymskim prawem, przywiązano ją za nogi do końskiego ogona i wleczono za koniem przez pół ligi (około 700 metrów), podczas gdy ludzie ją kamienowali. Została pochowana tam, gdzie zmarła, i w tym miejscu wyryto napis PPPPPP, który oznacza „Petre, Pater Patrum, Papisse Prodite Partum” („Piotrze, ojcze ojców, ujawnij poród papieżycy”). W tym samym czasie ustanowiony został czterodniowy post, który nazwano „postem papieżycy”.

Jan nie ujawnia imienia papieżycy a wydarzenia przez siebie opisane datuje na rok 1099. Jak to możliwe, że dominikanin pomylił się o prawie 250 lat? Tego nie sposób dziś ustalić, a fakt, że mnich pisał o innej papieżycy, nie został potwierdzony. O istnieniu Kobiety w stolicy apostolskiej pisał także Stefan z Bourbon (Stephen de Bourbon) w "Siedmiu darach Ducha Świętego". W tym samym czasie, nieznany z imienia, niemiecki franciszkanin przytoczył historię Joanny w swoich "Kronikach mniejszych" ("Chronicon Minor").

W roku 1479, na zlecenie swojego patrona, papieża Sykstusa IV, dominikanin Bartolomeo Platina w swoim dziele "Vitæ Pontificum Platinæ historici liber de vita Christi ac omnium pontificum qui hactenus ducenti fuere et XX", przy papieżu Janie VIII umieścił taki wpis:
"Jan, Anglik z pochodzenia, w Moguncji urodzony i jak zostało powiedziane, na papieża wybrany, gdyż za mężczyznę się podawał. A kobietą był w pełni. Za młodu z kochankiem swoim do Aten przybyła, a tam wielkie postępy w nauce zrobiła, aż ją uczeni do Rzymu zabrali. Każdemu z nich dorównać umiała i tylko nieliczni równać się z nią mogli nawet z zaznajomieniu z Biblią. Przez swoje doświadczenie i dysputy prowadzone wielki szacunek zdobyła i autorytet. Toteż po śmierci Leona IV, za wspólną zgodą na papieża wybrana. W drodze do kościoła na Lateranie, jej koniec przyszedł, gdyż dziecię na świat wydając, na miejscu pomarła po latach dwóch, jednym miesiącu i dniach czterech od papieżem wybrania. W tajemnicy pochowana i bez przepychu właściwego papieżom."

Istnienie papieżycy głosili również Francesco Petrarca i Giovanni Boccaccio - dwie wielkie osobowości średniowiecza. Opowieści o papieżycy były wydawane w wielu językach, również w języku polskim. W XVI wieku ukazało się opowiadanie "Historia o papieżu Janie, tego imienia osmym, który był Gilberta, biała głowa z Anglijej i o inszych wielu papieżoch, którzy przed nią i po niej byli. Prawdziwie napisana, a z łacińskiego na polskie pilnie wyłożona. Roku 1560". Największy rozgłos zdobył jednak nasz rodak - wysoko postawiony dominikanin Marcin z Opawy (zwany również Marcinem Polakiem).


MARCIN ZWANY POLAKIEM

Marcin z Opawy (Martinus Oppaviensis, Martinus Polonus), osobisty kapelan papieża Aleksandra IV, był również jednym z autorów "Księgi Papieży" ("Liber Pontificalis"), więc wszelkie papieskie sekrety nie były mu obce. Na prośbę Klemensa IV napisał swoje najbardziej znane dzieło - "Kronikę cesarzy i papieży" ("Chronicon pontificum et imperatorum"), które zyskało ogromny rozgłos. Opisał tam kłopotliwą dla Kościoła historię o papieżycy. Papież nie tylko nie potępił tego dzieła, lecz dodatkowo mianował autora na stanowisko arcybiskupa gnieźnieńskiego w dniu 22 czerwca 1278 roku. Ostatecznie polski dominikanin nie dostąpił tego zaszczytu, gdyż niedługo po nominacji zmarł w Bolonii. W swoim dziele tak opisał życie i śmierć Joanny:

"Po Leonie, papieżem był przez dwa lata, siedem miesięcy i cztery dni, Ioannes Anglicus (Jan Anglik) urodzony w Moguncji. Zmarł on w Rzymie, po czym tron papieski przez miesiąc pozostawał pusty. Powiada się, ze ten Jan był kobietą, która jako młoda dziewczyna udała się do Aten w męskim przebraniu razem z mężczyzną, który był jej kochankiem. Tam zgłębiała różne dziedziny wiedzy, tak długo, aż nie miała już nikogo równego sobie. Później wykładała w Rzymie, a jej studentami i słuchaczami byli nawet uczeni mężowie. W mieście szerzyła się jej sława, jako wybitnej osobistości o wielkiej wiedzy, tak, że wszyscy byli zgodni, iż to temu Janowi należy się godność papieża. Kiedy jednak już została papieżem, zaszła w ciążę ze swoim kochankiem. Nie wiedziała jednak, kiedy ma nastąpić poród. I tak zaczęła rodzić podczas procesji z bazyliki św. Piotra do bazyliki św. Jana na Lateranie, w uliczce między Koloseum a kościołem św. Klemensa. Mówią, że po jej śmierci została pochowana w tym samym miejscu. Każdy Ojciec Święty zawsze omija tę uliczkę i wielu ludzi wierzy, że czyni tak z powodu zgrozy i zgorszenia, jakie wywołało tamto wydarzenie. Jej imię nie zostało też umieszczone na liście Ojców świętych, zarówno z powodu jej płci, jak i popełnionego wszeteczeństwa"

Niestety nie udało się odnaleźć żadnego źródła, na którym Marcin mógłby się oprzeć. Żaden zapis z tamtego okresu nie wspomina ani słowem o kobiecie-papieżu. Nic nie wie o niej nawet współczesny jej, dobrze poinformowany kronikarz Anastasius z IX wieku. Jeśli nawet są jakieś wzmianki (zwykle identyczne z wersją Marcina z Opawy) - to na marginesie, najwyraźniej dopisane przez późniejszych kopistów. Bardzo wątpliwe jest jednak, by Marcin zmyślał. Po pierwsze był spowiednikiem kilku papieży i z całą pewnością mógł mieć dostęp do najtajniejszych papieskich dokumentów, które mogły zostać zniszczone w XVI wieku, kiedy to za wszelką cenę postanowiono usunąć Joannę z historii nie tylko Kościoła ale i świata.


"GNOJNE KRZESŁO"

Jakie inne dowody przemawiają za prawdziwością tej historii? Jest co najmniej kilka, które warto przytoczyć. Donna Woolfolk Cross, której powieść "Papieżyca Joanna" na podstawie, której w 2008 roku nakręcono film pod tym samym tytułem, poświęciła kilka lat na podważenie oficjalnej wersji Watykanu. Według niej, głównym dowodem w sprawie papieża-kobiety jest istnienie tak zwanego "gnojnego krzesła" ("sella stercoraria"-zobacz obrazek). Aż do XVI wieku, każdy nowy papież musiał siadać na nim w celu udowodnienia, że nie jest kobietą. Pod krzesło z wyciętym w siedzeniu otworem zaglądał najmłodszy kardynał, by chwilę później ogłosić: "Mas nobis nominus est" (łac. Nasz kandydat to mężczyzna). O tym ceremoniale wspominał między innymi Jacopo d'Angelo de Scarparia, humanista włoski, w swojej relacji z intronizacji Grzegorza XII. Czego obawiali się dostojnicy Watykanu? Otóż nie chcieli popełnić drugi raz tego samego błędu, powierzając Kobiecie tak ważnego stanowiska. Kościół oczywiście zaprzecza, że takie badania nowego papieża miały kiedykolwiek miejsce, a krzesło takowe służyło jedynie jako toaleta. Zgodnie z watykańską wersją, "sella stercoraria" otrzymało swą nazwę od pieśni "Podniesienie biednych z gnoju", śpiewanej przez chór po wyborze papieża. Czemu służyła dziura w tronie, wersja ta nie wyjaśnia. Słabe jest to tłumaczenie, zważywszy na fakt, że pod toaletę zazwyczaj się nie zagląda, zwłaszcza papieżowi. Poza tym, trudno podejrzewać aby pierwszą czynnością, jaką robił nowy papież, było skorzystanie z toalety...

/racjonalista.pl/forum/


CO WIEDZIELI INNI?

Podczas procesu czeskiego duchownego Jana Husa oskarżonego o herezję w 1415 roku doszło do wymownej sceny. Oskarżony nie tylko zaciekle odpierał zarzuty postawione mu przed sądem, sam również próbował oskarżać Kościół i papieża o grzechy i herezję. Nastąpił ostry spór, po którym to inkwizytorzy broniąc się, na każde oskarżenie Husa krzyczeli: "Nie prawda!". Kiedy jednak Hus podniesionym głosem wypomniał im herezję w postaci wyboru na papieża kobiety, nagle rozległa się cisza i nikt z oskarżycieli nie zaprzeczył, że takie wydarzenie miało miejsce.

Kolejną przesłanką potwierdzającą istnienie papieżycy jest wydarzenie z roku 1276, kiedy papież Jan XX, po wnikliwym przestudiowanie ksiąg papieskich i przeprowadzeniu badań opartych na tajnych watykańskich archiwach, zmienił imię na Jan XXI. Niektórzy przypisują to pominięciu Joanny w "Liber Pontificalis". Prawdopodobnie właśnie wtedy Jan XX (przyszły Jan XXI) odnalazł informację, że Joanna piastowała funkcję papieża jako Jan VIII.

Najkrótsza droga z rezydencji papieskiej do Bazyliki św. Piotra wiedzie przez Via Sacra. To właśnie na tej ulicy Joanna podczas procesji miała urodzić dziecko i tak tez zginąć. Zastanawiające jest to, wszyscy papieże podczas procesji omijali Via Sacra. Również do swojej rezydencji chadzali dłuższą drogą. Zwyczaj ten wprowadzono prawdopodobnie po to, by Ojciec Święty nie stąpał po drodze, splamionej tak wielkim grzechem, jakiego dopuściła się papieżyca.
Podobno w watykańskim archiwum znajduje się pewna kopia "Liber Pontificalis" pochodząca z czasów na krótko po roku 958, w której widnieje wpis o Joannie Angielce, która jako Jan VIII została papieżem. Watykan zdementował tą informację i stanowczo zaprzeczył, że taka kopia w ogóle kiedykolwiek istniała, dodając jednocześnie, że "Watykan nie ma nic do ukrycia". Jeśli tak, to dlaczego archiwum watykańskie jest jednym z najlepiej strzeżonych miejsc na Ziemi, i dlaczego w ogóle jest tajne, skoro Kościół nic nie ukrywa? Odpowiedzi brak.

Badanie płci...
joemonster.org

KOŚCIÓŁ WIE SWOJE

Dla przedstawicieli Watykanu największym dowodem na to, że opowieść o Joannie jest tylko wymysłem wrogów Kościoła, jest brak jakichkolwiek materiałów i zapisków o papieżycy z czasów jej rzekomego panowania w Rzymie. Jednak zdają się nie brać pod uwagę jednego oczywistego faktu - istnieje bardzo niewiele źródeł pisanych i innych świadectw z tego okresu, większość zapisków nie przetrwało próby czasu lub zostało zniszczone, gdyż infamia (wymazanie osób z kart historii, poprzez niszczenie dowodów ich istnienia) była wtedy na porządku dziennym nie tylko jeśli chodzi o władze kościelne, ale i świeckie.

Kościół wysuwa argument, że autorami opowieści o Joannie byli dominikanie. Zwracają także uwagę na fakt, że zarówno występujący w tej historii papież Leon IV, Joanna i jej kochanek mnich Frumendiusz należeli do zakonu benedyktynów. Hierarchowie kościelni widzą tu metaforę zakonnej walki o władzę w Rzymie. W końcu Marcin Polak, jeden z propagatorów dyskredytującej Kościół legendy, należał do dominikanów... Dopóki jednak archiwa watykańskie są szczelnie zamknięte dla badaczy i historyków, pozostaje nam wyciągać wnioski z bardzo skąpych źródeł, które dotrwały do naszych czasów.


PORNOKRACJA W WATYKANIE

Rządy papieskie obejmujące okres wczesnego średniowiecza, nazwane są przez historyków "okresem pornokracji" z powodu swojego rozpasania i przywiązywania ogromnej wagi do uciech cielesnych, więc nie powinno nas dziwić, że nie większość duchowieństwa tamtego okresu nie widziała niczego złego z drobnych odstępstw od nauk Jezusa i powszechnie akceptowali niejasne okoliczności wyboru kolejnych papieży. Stąd też, nie może dziwić brak jawnego potępienia wyboru kobiety jako następczyni św. Piotra. Co ciekawe, aż do XVI wieku fakt, że władza papieska była w rękach kobiety, nie budził w dostojnikach kościelnych żadnego zgorszenia. Ci sami duchowni zaliczyli Joannę w 1400 roku, w katedrze w Sienie, do grona legalnych papieży.

Samo istnienie niewiasty, która podstępem wśliznęła się na tron papieski, przez długie wieki uchodziło za fakt – uznawany także na Watykanie. Figura Joanny znalazła się nawet wśród figur innych papieży w katedrze w Sienie. Dziś nie ma już jednak śladu po tym popiersiu, gdyż zaginął w tajemniczych okolicznościach pod koniec XVI wieku. Mniej więcej w tym samym czasie zaginął posąg, przedstawiający rodzącą kobietę, który znajdować się miał w okolicach Via Sacra w Rzymie, czyli w miejscu, gdzie Joanna zakończyła "ziemską posługę". W miejscu tym znajdowało się także sanktuarium Joanny, gdzie jej wierni wyznawcy modlili się do niej i przynosili dary.



POSTSCRIPTUM...

W czasach średniowiecza pozycja kobiety w społeczeństwie była znacznie gorsza niż mężczyzny a funkcjonowanie niewiast w życiu publicznym stało się prawie niemożliwe. Historia o kobiecie, powszechnie uważanej wtedy za głupszą od mężczyzny, która oszukała najdostojniejszych ludzi Kościoła i sprawowała nad nimi władzę, musiała przeniknąć do świadomości prostego ludu, wpływając niekorzystnie na opinie o hierarchach kościelnych. Z czasem fakty zmieszały się z legendą, stając się obiektem badań historyków i pasjonatów teorii spiskowych.

Legenda o papieżycy Joannie wpłynęła bardzo głęboko na opinię o całym papiestwie. Przez wiele stuleci opowieść ta była wykorzystywana do ataków na Kościół. Choć historia ta nigdy nie została w stu procentach potwierdzona historycznie, nie stanęło to jednak na przeszkodzie, by wykorzystać ją w nieprzychylny sposób wobec papiestwa, określając ten urząd jako zepsuty, pełen grzechu i głupoty...

wmrokuhistorii.blogspot.com




Opis zdjęcia: Papieżyca Joanna rodzi publicznie podczas procesji.
Drzeworyt autorstwa Giovanniego Boccaccio z około
1350 roku. Obecnie znajduje się w londyńskim
British Museum, w Wielkij Brytanii.


Łukasz Włodarski autor bloga W mroku historii.  Jest to strona o historii ukrytej za fasadą mitów i legend, otulonej płaszczem sekretów, skandali i kontrowersji. Opowieści o pasjach, namiętnościach, zbrodniach i zdradach, o ludziach wielkich i małych, znanych i zapomnianych.