Jak zrobić opłatek w domu?

Z cyklu: "Poradnik Zbuntowanego Katolika"

Już za kilkanaście godzin nadejdzie czas wieczoru wigilijnego, kiedy prawie wszyscy spotkamy się przy specjalnie przygotowanym z tej okazji stole i składając sobie życzenia, podzielimy się opłatkiem... Ale na skutek coraz większych zawirowań społeczno-religijno-obyczajowo-politycznych ostatniego ćwierćwiecza część osób nie będzie chciała lub mogła skorzystać z opłatka rozprowadzanego w parafiach, a nie wyobraża sobie tego szczególnego wieczora bez tej katolickiej tradycji.
Napewno nie należy wpadać w przedwczesną panikę, gdyż jest jeden sposób na wyjście z powyższej opresji. Należy po prostu "wyprodukować" sobie opłatek własnoręcznie w domu.
Jak należy to zrobić?


Do zrobienia opłatka potrzebne będą:

- lekko odleżana mąka pszenna
- szklanka przegotowanej wody
- olej
- gofrownica
- mikser

Do miski wlej 100 ml wody, dodaj 120 g mąki i łyżkę oleju.
Uformuj ciasto na konsystencję śmietany- możesz zrobić to w mikserze.
Następnie wlewaj po jednej porcji masy do gofrownicy i piecz minutę.
Gofrownicę może zastąpić patelnia teflonowa.
Potem odstaw opłatki, aby ostygły i stwardniały.

I cała filozofia...


Oczywiście osoby o zdolnościach plastycznych mogą sobie na nich wyskrobać religijne malunki, ale napewno nie polecam twarzy świętych, gdyż mogą one wtedy wyglądać jak facjaty jakiś kosmitów ze słoniowatymi uszami i długimi nosami, a to niestety ocierałoby się już o świętokradztwo, więc lepsze byłyby krzyże, kontury kościołów, gwiazda a la betlejemska i płatki śniegu pod warunkiem jednak, że będą mniejsze od symboliki religijnej. Oczywiście zdecydowanie odpadają też osiołki i podobne do nich konie, ze względu na niedawne niemoralne ich zachowanie w jednym z ogrodów zoologicznech... (;-))


Gdy już mamy skończone "ozdoby" wydawałoby się, że to już wszystko, ale nic bardziej mylnego. Opłatek pozostaje niepoświęcony, a takowy przeznaczony jest według tradycji kościelnej wyłącznie do spożycia dla zwierząt!... :)



I co z tym fantem teraz zrobić?
Po prostu należy go samodzielnie poświęcić! (;-))

W tym celu potrzebne jest:

- kropidło (pędzelko-miotełka), które każdy katolik kładzie na stole podczas wizyty duszpasterskiej
- woda święcona, najlepiej ze znanego sanktuarium katolickiego
- no i oczywiście nasz niepoświęcony opłatek lub opłatki

Czynność poświęcenia wykonujemy w cichym pomieszczeniu absolutnie nie zapraszając żadnych obserwatorów, gdyż ich ewentualne uśmieszki zbeszcześciły by tylko naszą ceremonię. Oczywiście ubrać należy się skromnie, ale schludnie, ewentualnie na galowo...

W jaki sposób należy przystąpić do pokropku?
Kropidło polecam zanużyć powoli w wodzie święconej, a następnie pokropić nasz opłatek ruchem jednostajnie przyspieszonym- przerywanym, absolutnie nie wolno wykonywać zbytecznych wygibasów i esów-floresów, gdyż to nie jest dyrygowanie orkiestrą symfoniczną, tylko poważny obrzęd, do którego należy podejść z należytą powagą, w końcu pamiętajmy, że nie jesteśmy kapłanami, tylko świeckimi ich zastępującymi... (;-))

Gdy nasz produkt jest poświęcony, to możemy już z całkowitą ulgą użyć go podczas Wigilii i mieć satysfakcję, że dochowaliśmy wierności tej starej polskiej i katolickiej tradycji...

Oczywiście co niektóre osoby idą na łatwiznę i kupują opłatki w marketach, ale tak do końca nie wiadomo, czy zostały one aby poświęcone, więc tak dla spokoju katolickiego ducha trzeba dokonać samodzielnego pokropku wodą święconą tak jak przedstawiłem to powyżej.




Materiał przygotował i poświęcił
nasz redakcyjny xiądz
*]:-)



Szopka lefebrystów w Parlamencie Europejskim!


Poniższa informacja wcale nie jest naszym żartem...
Dnia 9 grudnia bieżącego roku stała się rzecz, która się nawet najstarszym Góralom nie śniła. O godzinie 16.30 w hallu Parlamentu Europejskiego przełożony generalny ultrakatolickiego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X bp Bernard Fellay dokonał uroczystego poświęcenia ustawionego żłóbka bożonarodzeniowego, które to przedsięwzięcie było pomysłem europarlamentarzystów i osób powiązanych z tradycjonalistycznym stowarzyszeniem "Civitas" (Mario Borghezio, Alain Escada).



W uroczystości wzięło udział kilku europarlamentarzystów i asystentów, w tym Błażej Duber- asystent eurodeputowanego Kazimierza Michała Ujazdowskigo z PiS. Szczególnie nas to nie zdziwiło, gdyż nie od dziś wiadomo, że politykom polskiej ultarakatolickiej prawicy jest mentalnie dużo bliżej do środowisk katolickich tradycjonalistów niż dzisiejszego Kościoła "franciszkowego" pomimo, że jego rzekome większe otwarcie ma charakter jedynie kosmetyczno-PRowski...
A tak swoją drogą, czyżby zanosiło się tutaj na czyjąś konwersję? (;-))



Tak dla przypomnienia, powyższe bractwo opowiada się przeciwko demokracji, tolerancji i wolności religijnej, dąży do ustanowienia na świecie jak największej liczby wyznaniowych/teokratycznych państw katolickich, o ciągotkach fobicznych już nie wspominając.
Wygląda więc na to, że lefebryści mają w PE większe chody od Kościoła głównego nurtu, co niestety budzi pewien niesmak ze względu na głoszoną przez nich ideologię, która to została dzięki powyższej inicjatywie w pewien sposób wypromowana przez europejskie "ciało" ustawodawcze, co może budzić pewien niepokój, o neutralności światopoglądowej PE już nie wspominam, gdyż to temat do innej dyskusji...

Wpisał: AntyPius

Kościół Unitariański w Polsce

Kościół Unitariański jest legalnym kościołem zarejestrowanym w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji pod nr 123 na liście wyznań, działa na podstawie art 53 Konstytucji RP oraz innych praw regulujących życie publiczne w Rzeczpospolitej Polskiej.

Kościół Unitariański zrzesza wyznawców religii niedogmatycznej, liberalnej, wyrastającej z doświadczeń tolerancji, humanizmu, racjonalizmu religijnego oraz swobodnego poszukiwania prawdy, wolności i sprawiedliwości.
Kościół jest wolną wspólnotą wyznaniową o zasięgu międzynarodowym, typu kongregacyjnego, o charakterze pluralistycznym i demokratycznym - obejmującą osoby wyznające unitariańskie zasady i idee religijne.

Kościół Unitariański w Polsce jest kontynuatorem Kościoła reformowanego-mniejszego (Kościoła Braci Polskich - socynian, unitarian) powstałego w okresie Reformacji. Nawiązuje do tradycji niedogmatycznej myśli religijnej Oświecenia oraz liberalnej teologii XIX i XX wieku.

UNITARIANIE wyznają liberalną religię bezdogmatyczną wywodzącą się z dziedzictwa nieortodoksyjnej myśli teologicznej wczesnego chrześcijaństwa ewangelicznego (I-IV w.), humanizmu, radykalnego nurtu Reformacji (XVI w.) i z wiary nonkonformistów religijnych XVI - XVII w.
Nazwa ”unitarianie” pochodzi od łacińskiego ”unus” - jeden i ”unitas” - jedność. Kościół Unitariański przyjął tę nazwę dla zaznaczenia swej wiary w jedynego Boga. Nazwa ta wyraża też dążenie wiernych - członków Kościoła do jedności wszystkich ludzi oraz podkreśla wiarę w jedność świata, bowiem wszystko ma swoje źródło w tej samej rzeczywistości.

Jeszcze do niedawna KU posiadał własną witrynę internetową pod adresem: www.uu.jest.pl

Unitarianie w swej nazwie nawiązują do wezwania i prośby zawartej w modlitwie Jezusa z Nazaretu: ”Aby wszyscy byli jedno!” (J 17, 21).

1. Wierzymy w jedynego Boga i jedność świata. Nie ma zasadniczego konfliktu między wiarą i nauką, sacrum i profanum - ponieważ wszystko ma swoje źródło w tej samej rzeczywistości Wszechświata.

2. Wierzymy w wartość i godność każdego człowieka. Wszyscy ludzie mają równe prawo do życia, wolności i sprawiedliwości. Życie człowieka jest ważniejsze od jakiejkolwiek ideologii i filozofii.

3. Wierzymy w wolność wyznawania religii. Każdy człowiek ma prawo do własnej religii, do wyrażania otwarcie swoich poglądów religijnych oraz swobodnego wypowiadania się w kwestiach wiary - bez obaw przed potępieniem i prześladowaniem.

4. Wierzymy w równouprawnienie różnych religii. Wszystkie religie, niezależnie od czasu, w którym powstały i kultur do których należą - posiadają wartości nie tylko dla swoich wyznawców, ale również dla wszystkich ludzi chcących je zrozumieć.

5. Wierzymy w autorytet ludzkiego rozumu i sumienia. Najwyższym sędzią w sprawach religii nie są dogmaty ani duchowni kościołów, ale osobisty wybór i decyzja każdego człowieka.

6. Wierzymy w nieustające poszukiwanie i dociekanie Prawdy. Jeżeli rozum i serce są w pełni wolne i otwarte, człowiek może dokonać cennych i wspaniałych odkryć.

7. Wierzymy w etyczną wartość religii. Naturalnym rezultatem i świadectwem dobrej wiary są dobre uczynki oraz zaangażowanie w pracę dla innych.

8. Wierzymy w sprawczą siłę miłości. Podstawowym prawem wspólnoty ludzkiej jest prawo miłości, które dba o dobro innych, nikogo nie krzywdzi i niczego nie niszczy.

9. Wierzymy w demokrację: jawność życia publicznego, wolne wybory, prawo do informacji, krytyki i samorządności.

10. Wierzymy w znaczenie wspólnoty religijnej. Pozwala ona swoim członkom na dzielenie się doświadczeniami oraz wzajemne wsparcie i pomoc w dążeniu do prawdy, wolności i sprawiedliwości.


Od lat kościół znajduje się w stanie tzw. reorganizacji i praktycznie zaprzestał realnej działalności, podobno na skutek podziałów spowodowanych różnicą zdań dotyczących sposobu kierowania wspólnotą. W latach dziewięćdziesiątych wydawał kwartalnik ”Wolna Myśl Religijna”.

PRZECZYTAJ
Część jego dawnych wyznawców/członków działa obecnie w świeckim Towarzystwie Unitariańskim im. Braci Polskich w Warszawie, które zaprasza na otwarte spotkania KLUBU UNITARIAN, obywające się w siedzibie Oddziału Warszawskiego Polskiego Związku Esperantystów w Warszawie, ul. Andersa 37 lok 59A (domofon 159)
Zobacz stronę:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,484



Wspomnienia z historii UU w Polsce sprzed 20 lat i biografia ks. Janusza Ostrowskiego, współtwórcy wpółczesnego unitarianizmu.

Jarek Kubacki
18 maja o 12:01
Zupełnie przypadkiem uświadomiłem sobie coś interesującego. Za tydzień wybieram się do Warszawy, by m.in. wziąc udział w dwóch spotkaniach (współ-)organizowanych przez Unitarianie Uniwersaliści. Otóż w 1998 r. zorganizowałem podróż studyjna Seminarium Teologicznego Remonstrantów w Lejdzie po Polsce (Seminarium zarządza między innymi, znajdująca się w posiadaniu Biblioteki Uniwersytetu Lejdejskiego, słynna Biblioteka Braci Polskich). Przy tej okazji spotkaliśmy się ze wspólnotą warszawskich UU's (wówczas jeszcze zorganizowana w formie kongregacji - dziś jest to stowarzyszenie). W spotkaniu, które miało miejsce w Domu Parafialnym Kościoła Ewangelicko-Reformowanego przy al. Solidarności 76 a w Warszawie, brał udział m.in., nieżyjący już ks. Janusz Szczęsny-Ostrowski (przeciekawa postać: duchowny metodystyczny, odnowiciel polskiego unitarianizmu http://www.unitarianienysa.cba.pl/index.php...https://uupl.files.wordpress.com/2010/10/janusz-szczsny-ostrowski.pdf), Czesław Głogowski - ówczesny lider wspólnoty, a także pan Stanisław Janicki (znany z popularnego programu telewizyjnego 'W Starym Kinie'). Z kolei naszej grupie przewodził ówczesny rektor seminarium i promotor mojej (nigdy nie ukończonej) pracy doktorskiej, ks.prof. Marius van Leeuwen. Oprócz spotkania religijnego w Warszawie odbyliśmy wówczas jeszcze podróż do majątku Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach, następnie przyjechaliśmy do Krakowa, gdzie - oprócz zwiedzania miasta - mieliśmy spotkanie w tamtejszej parafii ewangelickiej, w którym uczestniczył, również już niestety nieżyjący, ks. Roman Mikler. Po Krakowie przyszedł czas na zapoznanie się ze spadkobiercami innego nurtu polskiej reformacji - braćmi czeskimi. Pojechaliśmy zatem do Zelowa, po którym oprowadzał nas ks. Mirek Jelinek. Podróż zakończyła się zwiedzaniem mej rodzinnej Łodzi, po której oprowadzał nas mój tata, i obiadem przygotowanym przez mamę. 
I teraz sedno sprawy - otóż przyjechaliśmy do Polski ni mniej ni więcej tylko w okolicach Zielonych Świąt, a na spotkaniu religijnym w Warszawie Marius wygłosił rozważanie na temat znaczenia tego święta (co zresztą u polskich unitarian wywołało pewne zdziwienie ;-) ). A wiec mamy 20 rocznicę! Biorąc zaś pod uwagę, że przy tamtej okazji wpisano mnie do rejestru członków Kongregacji Unitariańskiej im. Braci Polskich (pamiętam jak dziś - ów wiekopomny akt miał miejsce w kuchni Domu Parafialnego przy al. Solidarności 76a, na parapecie w kuchni), jest to również 20 rocznica moich osobistych związków z polskim unitarianizmem. Justyna Borus, Unitarianie Uniwersaliści Polska uważam, że to trzeba jakoś uczcić!


Polscy raelianie i paradyści wchodzą do polityki

Ponieważ minął czas wyborów samorządowych i nikt nie może już posądzić nas o popieranie kogokolwiek, więc możemy przedstawić ciekawostkę wyłowioną z jednego z popularnych portali społecznościowych, a dotyczącą wejścia w działalność polityczną polskiego środowiska paradystycznego, zareklamowanego na profilu raeliańskim.
Dla przypomnienia, raelianizm to ufologiczno-ateistyczna quasi religia/filozofia, według której stworzycielami życia na Ziemii są człekopodobne istoty z kosmosu, które poprzez swoje odwiedziny naszej planety zainspirowały różnych ziemskich przywódców/założycieli religijnych...


Polski Ruch Raeliański udostępnił(a) zdjęcie użytkownika Polski Paradyzm.

Jeżeli jesteś z Radomia, serdecznie zapraszamy do głosowania 16 listopada podczas wyborów samorządowych na Rafała Małka (https://www.facebook.com/RamaRang ) jedynego w Polsce kandydata Światowego Ruchu Paradystycznego ( http://paradism.org/ ) - ruchu zainicjowanego kilka lat temu przez samego Raela w oparciu o Przesłanie Raeliańskie. Jest to polityczna organizacja stawiająca sobie za cel wprowadzenie ekonomii opartej o nowe technologie i zastępowanie ludzkiej pracy przez roboty i automaty.

Jeżeli znasz kogoś z Radomia, prześlij mu informację o naszym kandydacie.

Zachęcamy również do polubienia (zalajkowania) strony Polski Paradyzm . (https://www.facebook.com/paradyzm )

Komunikat prasowy:
"Paradyzm reprezentowany w polskich wyborach samorządowych 2014

Z radomskiej listy partii Demokracja Bezpośrednia w wyborach do sejmiku mazowieckiego został wystawiony Rafał Małek, kandydat reprezentujący Międzynarodowy Ruch Paradyzmu (franc. Mouvement pour le Paradisme), w Polsce członek m.in. Stowarzyszenia Dom Wszystkich Polska, którego przewodniczącym jest poseł Ryszard Kalisz, oraz Demokracji Pracowniczej, która współuczestniczyła w utworzeniu partii Ruch Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza.

Paradyzm na świecie został oparty m.in. na doniesieniach dotyczących systemu politycznego i gospodarczego cywilizacji pozaziemskiej przewyższającej ludzkość o 25 tysięcy lat rozwoju. Stosuje zupełnie inne podejście do problemu zlikwidowania zjawisku bezrobocia oraz biedy, niż polegające dotychczas na redystrybucji pieniędzy.

Już dzisiaj dzięki możliwościom nauki i techniki można wyprodukować tyle dóbr niezbędnych do przeżycia, ile ludziom potrzeba. Automatom i robotom za ich pracę nie trzeba płacić, więc każdy człowiek może mieć darmowy dostęp do takich dóbr, czyli związane z tym prawo do przeżycia bez potrzeby posiadania pieniędzy i świadczenia jakiejkolwiek pracy, a także bez konieczności istnienia rynku (zamówienia można składać przez Internet bezpośrednio w zrobotyzowanej fabryce).

Ludzkość, uwolniona od przymusu świadczenia pracy, degenerującej poprzez konieczność słuchania szefa oraz klientów, a także zakłamania związanego z potrzebą zdobywania pieniędzy, będzie mogła wspiąć się na niespotykany w swojej dotychczasowej historii poziom rozwoju.

W paradyzmie nie ma ludzi biednych, jak to było w komunizmie, bo nie ma klasy pracującej, nie ma potrzeby zniewalania ludzi i przymuszania ich do pracy.

Kiedy dzięki pracy inteligentnych maszyn ludzkość będzie mogła mieć, dobra materialne przestaną być istotne i wreszcie bez przeszkód będzie mogła być.

W załączniku ulotka oraz program Kandydata."

link do ulotki: http://1drv.ms/1qLeD51
link do postulatów: http://1drv.ms/1pwOoVe
Ulotka naszego kandydata w wyborach do sejmiku mazowieckiego 16 listopada 2014 roku.
Będzie je roznosić osobiście przez dwa tygodnie poprzedzające wybory.

Wkrótce opublikujemy w elektronicznej formie broszurkę przedstawiającą sylwetkę kandydata i jego poglądy.


Republika Mnichów- małe Bizancjum

Wokół Góry Athos na wschodnim wybrzeżu Półwyspu Chalcydyckiego, wznoszącej się na wysokość 2033 m n.p.m., utworzona została ‘republika mnichów’, którą zamieszkuje prawie 2 tys. osób. W połowie IX w. pojawiła się na jej terenie grupa pustelników, a w X w. powstał tu pierwszy z monasterów – Megistis Lavras. Święta Góra ma około 50 km długości, od 8 do 12 km szerokości i zajmuje powierzchnię około 350 kilometrów kwadratowych.

Autonomiczna Republika Góry Athos, gdyż tak dokładnie brzmi oficjalna nazwa opisywanego przez nas terytorium jest autonomiczną republiką teokratyczną, położoną w północnej Grecji, założona przez bizantyjskiego cesarza w 963 roku. Co prawda nie jest to suwerenne państwo, tylko automiczna część państwa greckiego, ale władza nad półwyspem leży niemal wyłącznie w gestii wspólnoty monastycznej Świętej Góry uznającej zwierzchnictwo patriarchy ekumenicznego. Republika posiada własny rząd, policję i parlament mający siedzibę w Karies.  Co roku każdy klasztor wybiera swojego przedstawiciela do Świętej Wspólnoty/Zgromadzenia (20 osobowe) , która działa jako organ administracyjny, natomiast nadzór sprawuje Święta Komisja jako władza wykonawczą i składa się z 4 członków. Przełożony klasztoru jest wybierany przez mnichów i odpowiada za sprawy klasztoru. Przełożeni klasztorów są członkami Świętego Zgromadzenia i sprawują władzę legislacyjną.

Cesarz Konstantyn Pogonatos oddał Górę Athos mnichom na własność już w VII w. Dopiero w XX w. ten neutralny teren został włączony w obszar Grecji. Wyjątkowa enklawa na terenie której mieści się 20 monasterów zamieszkiwana jest tylko przez mnichów prawosławnych. Żyją oni w bardzo surowych warunkach zajmując się rolnictwem, handlem czy konserwacją zabytków. Mnisi z Athosu tradycyjnie utożsamiają się z najbardziej konserwatywnymi nurtami w teologii prawosławnej i są zdeklarowanymi przeciwnikami ekumenizmu...

Od roku 1060 roku zakonnicy wprowadzili zakaz przebywania kobiet na terenie półwyspu, zgodnie z dekretem cesarza bizantyjskiego (wschodniorzymskiego), które to prawo obowiązuje do dnia dzisiejszego. Turyści płci męskiej mogą odwiedzić Athos wyłącznie po uzyskaniu odpowiedniego pozwolenia (wizy wjazdowej). Dzięki niemu mogą zwiedzać klasztory przez trzy dni. Jeśli ktoś chce przedłużyć pobyt musi starać się o specjalne pozwolenie. Ciekawostka- na terenie Republiki nie mogą też przebywać zwierzęta płci żęńskiej (samice) za wyjątkiem kur i kotek... (;-))

W większości klasztorów obowiązuje liturgia grecka, a czas liczony jest od wschodu do zachodu słońca. Jedzenie i spanie jest nieodpłatne, ale aby zwiedzić Republikę trzeba poruszać się taksówkami, które są dość drogie.  Trzeba wspomnieć też o tym, że wyznawcy innych religii niż prawosławie mogą przebywać na Athos w liczbie łącznej nie większej niż 10 osób na dobę...


Na terenie Athos wciąż można spotkać symbolikę dawnego Cesarstwa Bizantyjskiego, taką jak dwugłowy orzeł oraz żółta flaga, na której jest ukazany... Można pokusić się o stwierdzenie, że Cesarstwo Wschodniorzymskie nigdy się tam nie skończyło- jest to ostatni jego skrawek, który przetrwał do dnia dzisiejszego... (;-))

Ciekawostka
Mało osób zdaje sobie sprawę z faktu, że na terenie Republiki Mnichów znajduje się faktycznie jeszcze mniejsze państewko, realnie niepodlegające rzadnej władzy, obejmujące klasztor Esfigmenu, który jest zamieszkiwany przez najbardziej ultraortodoksyjnych mnichów, którzy już w roku 1972 wystąpili ze Świętej Wspólnoty i wypowiedzieli posłuszeństwo Patriarchatowi Konstantynopolitańskiemu za rozpoczęcie przez niego dialogu z Watykanem, co uznano za zdradę jedynie słusznej religii ortodoksyjnej. Na początku XXI wieku (2002 r.) patriarchat odwdzięczył się mnichom wykluczając ich z prawosławnej wspólnoty i nakazał opuszczenie murów klasztornych. Próbowano użyć siły, ale fanatyczni zakonnicy zagrozili wysadzeniem wszystkiego w powietrze i dzięki tej groźbie mieszkają tam do dziś. Na murach klasztornych wywieszają trzy flagi- bizantyjską, starą wersję flagi greckiej oraz czarną z potrójnym krzyżem, na której widnieje złowrogi napis- "ortodoksja albo śmierć"...

Prawosławny mini kalifat...
Przepychanki na Świętej Górze...



Źródła:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Athos
http://www.inathos.gr/
http://religia.tv/index.php?typ=program&id=155

Zapraszamy na ciekawą filmową wycieczka po Republice. W 16:12 minucie można zobaczyć malowidło przedstawiające kobiety pod postacią jadowitych skorpionów, a raczej "skorpionek", co świadczy o wielowiekowej fobii wobec płci przeciwnej... (:-()

Bóg Jahwe polubił portal "UNIVERSIS"

Kilka dni temu stała się rzecz prawdziwie niesłychana i przyznajemy szczerze, że naprawdę nas zatkało... Fan page naszego portalu został polubiony przez samego Boga Jahwe!
Z takim poparciem to już napewno nikt w tym kraju i całym wszechświecie nam nie podskoczy. W końcu jesteśmy witryną cieszącą się poparciem samego Boga, czego się naprawdę nie spodziewaliśmy nawet w snach... (;-))

Poniżej przedstawiamy niepodważalne dowody, dla wszystkich niedowiarków...

Uzyskaj więcej polubień

Osiągnij kolejny poziom

100 Polubienia
Promuj stronę
Polubienia strony2014-09-03 - 2014-09-09Pokaż wszystko

Jazydzi- synkretyczni deiści z Bliskiego Wschodu

Kilka dni temu wstrząsnęła światem wiadomość o masowym mordzie około pięciuset kurdyjskich Jazydów dokonanym przez fanatyków islamskich, którzy dążą do utworzenia na terenach Iraku i Syrii islamskiego (sunnickiego) kalifatu. Cześć osób podobno zakopano żywcem... (:-(() (>:-()
Powyższe wydarzenie jest typowym przykładem tego, co może się zdarzyć, gdy do głosu dochodzi religijny/ideologiczny fanatyzm- bez znaczenia jakiego jest zabarwienia, chęć siłowego tworzenia "państwa bożego"(monolitycznego) na Ziemii...



Kim jednak są sami Jazydzi, o których wcześniej w Kraju nad Wisłą mało kto słyszał?

Jednym z bardzo mało znanych w Polsce, choć uważanym za najbardziej tajemniczy z kultów mających irańskie korzenie, jest jazydyzm - żywy i wyznawany po dzień dzisiejszy wśród Kurdów (głównie irackich i tureckich), którzy zachowali system kastowy, chociaż nie mający charakteru hierarchicznego, tak jak ma to miejsce w Indiach.
Społeczeństwo jazydzkie dzieli się na trzy kasty: Szejchów, Pirsów, Mridów- a każda rodzina jest przypisana do określonej kasty. Wszystkie rodziny Mrid mają przypisane również po jednej rodzinie z kasty Szejchów oraz Pirsów. Każda rodzina Pirs ma przypisaną odpowiednio rodzinę Szejch oraz kilka rodzin Mrid.
Każda z kast dzieli się na podkasty. Jazydzi mogą żenić się / wychodzić za mąż tylko za członków własnej kasty. Karą za złamanie tej zasady jest wykluczenie ze społeczności... (:-()

poczytaj.pl
Jazydyzm to religia synkretyczna, łącząca w sobie wierzenia: zaratusztriańskie i manichejskie (gnoza i dualizm), żydowskie (m.in. dieta rytualna), chrześcijańskie (nestorianizm) i muzułmańskie, ale posiadająca także i własne, niezwykle oryginalne, odróżniające Jazydów od wyznawców wszelkich innych religii tak bardzo, że stali się oni obiektem prześladowań i to w zasadzie od czasu ich pojawienia się aż po dzień dzisiejszy- w dosłownym tego słowa znaczeniu...
Jazydzi praktykują m.in.: obrzezanie, chrzest, wypowiadanie szahady do ucha niemowlętom, a także wierzą w reinkarnację (dusza może wcielać się nawet w zwierzęta i rośliny). Uznają Abrahama i Mahometa za proroków, natomiast Jezusa za anioła pod postacią człowieka, czyli jeżeliby się uwziąć, to śmiało możnaby uznać ich za synkretyczny odłam chrześcijaństwa (chrzest+Jezus)... (;-))


Trochę mitologii i historii...

Wśród Jazydów rozpowszechniony jest oryginalny mit o ich pochodzeniu. Głosi on, że Adam i Ewa poróżnili się o to, które z nich dostarczy doskonalszego twórczego elementu, który da początek ich potomkom. Każde z nich zebrało swoje nasienie do naczynia. Naczynia zamknięto i zapieczętowano. Gdy po jakimś czasie zostały otwarte, w należącym do Ewy znajdowało robactwo i inne obrzydliwości, zaś w tym, które należało do Adama był śliczny chłopczyk, który gdy dorósł poślubił hurysę - mieszkankę raju. I od tej właśnie pary pochodzą jazydzi- czyli kobiety znów są tymi "gorszymi"... (;-()
Chociaż należy wspomnieć o tym, że jazydzkie kobiety są napewno bardziej liberalne i liberalniej traktowane od swoich muzułmańskich sąsiadek.

Jazydzi w rzeczywistości wzięli swoją nazwę od imienia kalifa omajjadzkiego Jazida I (680-683), za którego potomków oficjalnie się uważają, mając się również za wybrany lud boży. Jednakże za ich faktycznego założyciela i twórcę doktryny uważa się żyjącego w XII wieku muzułmańskiego mistyka, szejka Adi ben Mosâfer. Jazydzi sami siebie nazywają Ezdi, Ezidi lub Dâsini, co prawdopodobnie wywodzi się od perskiego "yazata", czyli "anioł".
Wąż dla jazydów ma być symbolem dobroci. Według niektórych źródeł zasłużył sobie na to ratując Arkę Noego przed zatonięciem - wypełniając dziurę własnym ciałem. Według innych Sheikh Adi przemienił w kamień węża, który był pierwotnym mieszkańcem okolicy. Jedna z legend mówi, że współpracownik Sheikh Adi przemienił się w węża, gdy Kurdowie przeszli na islam. Innym symbolem jest pies przez co Jazydzi uważani są przez muzułmanów za nieczystych...



Świętym miejscem jazydyzmu jest Lalish, gdzie znajduje się sanktuarium, do którego podążają pielgrzymki- podobno w liczbie pół miliona odwiedzających rocznie... To w Lalish miał wylądować anioł/paw - Melek Taus, który swymi łzami ugasił piekło. W ciągu życia Jazyda choć raz powinien odbyć pielgrzymkę do Lalish. Podczas modlitwy w południe każdy wyznawca powinien kierować twarz w stronę tego świętego miejsca- na wzór Mekki...




Wyznawcy jazydyzmu wielką czcią otaczają planety, w tym Ziemię (pozostałość po starożytnych religiach mazopotamskich), którą szanują do tego stopnia, że surowo zakazują plucia, aby jej nie zbezcześcić, oczywiście zakaz dotyczy też zaśmiecania. Poza tym, nie golą wąsów, nie jedzą sałaty, ani nie ubierają się w niebieskim kolorze, a kobiety nie obcinają włosów.
Świętem Jazydów jest środa (główne święto) i sobota (dzień odpoczynku), a jazydzki Nowy Rok przypada zawsze w pierwszą środę kwietnia...

Melek-Taus /Anioł-Paw/





Jazydzi wierzą w boga, nazywanego Xweda, Izad, Yazdan, Xweda lub Khoda, który wykazuje podobieństwo do zaratusztrianistycznego Ormuzda. Bóg stworzył świat, ale jego dalsze losy powierzył siedmiu aniołom, z których jako pierwszy został stworzony Melek Taus. Anioły miały za zadanie dokończyć tworzenie świata, jednak popełnione przez nie błędy skutkowały powstaniem zła. Anioł Melek Taus („Anioł–Paw”) zbuntował się przeciw woli boga, ponieważ nie chciał pokłonić się przed pierwszym człowiekiem (gdyż ten został ulepiony przez bóstwo z kurzu/pyłu, a Melek powstał z boskiego światła) i służyć mu, przez co za złamanie boskiego nakazu został strącony do piekła, gdzie żałował za swoje grzechy i swoimi łzami ugasił ogień piekielny, w wyniku czego to miejsce wiecznych kaźni przestało istnieć, a  Bóg wybaczył mu winy i powierzył władzę nad światem, w związku z czym wyznawcy jazydyzmu modlą się do Anioła- Pawia, a nie do boga. Uważają, że bóg nie interesuje się światem, ani nie zajmuje się nim osobiście. Mamy tu do czynienia z deizmem, który istniał na Bliskim Wschodzie dużo wcześniej niż nastała epoka, z którą jest dziś kojarzony...
Liczebność wyznawców Melek- Taus'a to ponad sto tysięcy "dusz", a może nawet milion, gdyż ich religia dopuszcza ukrywanie swojej wiary ze względu na możliwe prześladowania. Za ciekawostkę należy uznać fakt, że ONZ uznaje Jazydów za odrębną grupę etniczną. Są oni antydualistami i nie wierzą w zło, grzech i wyżej wymienione piekło.


Jazydzi posiadają też własną flagę...



Złote Słońce w centrum, to starożytny symbol religijny i kulturalny Jazydów, którzy czczą to ciało niebieskie poprzez kierowanie swojej twarzy w jego kierunku podczas modlitwy- pięć razy dziennie.

Co oznaczają poszczególne kolory:

Czerwony- symbolizuje krew niezliczonych męczenników jazydzkich
Biały- wyraża spokój i równości
Żółty- oznacza źródło życia i światła ludzi


Oczywiście na koniec mamy bardzo smutną wiadomość dla wszystkich tych, którym tak bardzo spodobała się opisana przez nas religia, że chcieliby dokonać konwersji- niestety nie jest to w ogóle możliwe, gdyż Jazydem trzeba się urodzić... (;-))


Żródła informacji:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jazydyzm
http://www.poczytaj.pl/188993
http://www.eworld.pl/travel/pl/podroz-iran/325-jazydzi

Szczególnie polecamy stronę: "Prawda o Jazydach"

Tytułem zakończenia...
Jeżeli już jesteśmy przy temacie pawii, to należy przypomnieć sobie słynny denar Bolesława Chrobrego, na którym widnieje sylwetka "dziwnego" ptaka (pierwsze nieoficjalne godło Polski), który wcale nie przypomina orła. Po bliższym przyjżeniu się możemy stwierdzić, że wyżej wymienione ptaszysko wyglądem najbardziej przypomina pawia i to w odmianie plamkowanej. Zresztą w tamtych (średniowiecznych) czasach używano wizerunku pawia jako symbolu władzy królewskiej, więc wcale nie powinno to nikogo dziwić...

Polak, Jazyd- dwa bratanki? (;-))

Denar Bolesława Chrobrego
http://idacdonikad2.blox.pl/



Zobacz Ziemię z innych planet

Naszą planetę można było jeszcze niedawno zobaczyć głównie z ziemskiej orbity (zdjęcia, filmy) lub zdjęć wykonanych na Księżycu. Tymczasem dziś mamy wyjątkową możliwość zobaczenia "siebie" z perspektywy teoretycznych mieszkańców innych planet...

Tak widzieliby nas Marsjanie... :-)
Ziemia to najniżej święcący obiekt...


Łazik Curiosity sfotografował 31 stycznia 2014 roku, czyli w swoim 529-tym dniu na Czerwonej Planecie, najjaśniejsze obiekty na wieczornym marsjańskim niebie- Ziemię i jej satelitę Księżyc.




Natomiast poniżej możemy zobaczyć zdjęcia Ziemii i Księżyca wykonane 19 lipca 2013 roku przez sondę "Cassini" znajdującej się niedaleko Saturna- wykorzystano moment przesłonięcia Słońca przez gazowego giganta. NASA wcześniej poinformowała o jakim czasie zamierza je zrobić, aby Ziemianie pomachali w kierunku tej właśnie planety- skorzystało z tej okazji około 20 tysięcy osób na całym świecie, zdając sobie oczywiście sprawę, że nie będzie ich widać na tym zdjęciu... :-)




Tytułem podsumowania, głęboka myśl kosmiczna Carla Sagana pochodzącą z książki "Błękitna kropka"...

Błękitna kropka

A jeszcze kilkaset lat temu owa błękitna kropka, a raczej jej zadufani w sobie mieszkańcy, uważali się za centrum całego wszechświata...

Z kosmicznym pozdrowieniem Master Twardowski! :-)

Papieżyca Joanna

Wstydliwy sekret Watykanu...

W roku 858, podczas jednej z procesji, pomiędzy bazyliką św. Piotra a bazyliką św. Jana na Lateranie, papież Jan VIII, zwany Anglikiem (Ioannes Anglicus), próbując wsiąść na konia, doznał ataku nagłego bólu i padł na ziemię. Zgromadzony tłum wiernych nie mógł uwierzyć własnym oczom, kiedy Jan zaczął rodzić. W pierwszej chwili zdziwieni ludzie byli pewni, że stali się świadkami prawdziwego cudu. Dopiero po chwili spostrzegli, że z tym wydarzeniem Bóg nie miał jednak nic wspólnego. Okazało się bowiem, że papież Jan VIII to kobieta...


Dziś w Watykanie panuje całkowita zmowa milczenia na temat kobiety-papieża, a przez ostatnie 400 lat kolejni dostojnicy na "Tronie Piotrowym" robili wszystko, by wymazać ten incydent z historii Kościoła, stosując infamię (skazanie na niepamięć) i fałszując dokumenty, łącznie z oficjalnym spisem papieży "Liber Pontificalis" (łac. Księga papieży). Sami historycy również nie są zgodni co do istnienia tejże postaci, zasiadającej na papieskim tronie. Jednak każda legenda ma w sobie ziarno prawdy a kilka źródeł historycznych ewidentnie potwierdza fakt, że papieżyca Joanna nie była tylko wytworem wyobraźni wrogów Kościoła. Miała urodzić się w Niemczech, w Grecji zakochać się w benedyktyńskim mnichu, w Rzymie zostać najpierw kardynałem, a w roku 855... papieżem!




JOANNA O WIELU IMIONACH..

Przyjmuje się, że Joanna urodziła się w roku 818 w niemieckiej Moguncji (Mainz). Jednak niektóre ustne tradycje z przełomu X i XI wieku mówią o tym, że pierwszy dzień życia Joanny był zarazem ostatnim dniem życia Karola Wielkiego, Świętego Cesarza Rzymskiego, co wskazywałoby na dzień 28 stycznia 814 roku, jako dzień narodzin Joanny. Także jej prawdziwe imię wydaje się dość trudne do ustalenia, gdyż w źródłach wspominana jest zarówno jako "Ioannes" jak również "Jutta", "Mulier Jutte", "Gilberta", "Agnes" lub "Glancia". Nie ma jednak wątpliwości, że chodzi o jedną osobę.

Aby poznać jej losy należy zestawić ze sobą zarówno legendy i mity jak również mniej znane fakty historyczne. Jest to niezmiernie trudne, gdyż w wielu miejscach opisy wydarzeń są ze sobą sprzeczne. Odrzucając jednak rzeczy, które już na pierwszy rzut oka wydają się nieprawdopodobne czy nawet nielogiczne i wysuwając wnioski z tego, co wiemy na pewno - powoli wyłania się nam obraz kobiety, która w wielu dziedzinach wyprzedzała czasy, w których przyszło jej żyć.




UCZONĄ BYĆ...

Joanna była trzecim, najmłodszym z dzieci anglosaskiego, katolickiego kapłana, nieznanego nam z imienia tyrana i despoty, często posługującego się przemocą. Matką jej była poganka, wyznawczynią germańskich bogów, całkowicie podległa mężowi. Już od początku ojciec obdarzył ją ogromną niechęcią. Przecież urodzenie się dziewczynki w tamtych czasach traktowano jako osobistą zniewagę, a nawet karę za grzechy. Może to tłumaczyć podejście Joanny do tematu roli kobiety i jej powszechnej niechęci do podporządkowania się mężczyznom. Nie chciała rodzić dzieci i wychodzić za mąż. Jedynym jej celem była edukacja. Problem w tym, że była ona dostępna tylko i wyłącznie mężczyznom. Czy już wtedy w jej głowie zrodził się plan ukrycia się w męskim przebraniu i poświęcenia się karierze naukowej? Tego nie wiemy. Na pewno jednak czuła, że jest stworzona do rzeczy większych niż zajmowanie się domowym ogniskiem.


LEGENDA O PAPIEŻU, KTÓRY POZOSTAŁ KOBIETĄ...

Dalsza część legendy mówi, że historia Joanny to historia ucieczek. Miała trafić do Grecji i poznać tam benedyktyńskiego mnicha o imieniu Frumendiusz. Między nimi zrodziła się miłość i para postanowiła, że już zawsze będą razem. Mnich wkrótce wysłany został do Aten, by kształcić się w jednej ze szkół. Joanna postanowiła towarzyszyć mu w tajemnicy w męskim przebraniu. Zatajając własną płeć zdobyła bardzo rozległe wykształcenie i po niespodziewanym rozstaniu z ukochanym udała się do Rzymu. Pochodzenie jej ojca sprawiło, że zyskała przydomek Jan Anglik (Ioannes Anglicus). We Włoszech udało się jej olśnić miejscowe elity i to tak bardzo, że w niedługim czasie wybraną ją na papieża. Jej rządy jako Jana VIII trwały tylko dwa i pół roku, do czasu gdy zaszła w ciążę i w trakcie uroczystej procesji zaczęła rodzić. Chwilę po porodzie została zlinczowana przez wściekły tłum. Tyle wiadomo ze średniowiecznych legend. Obecnie władze Kościoła jednoznacznie milczą lub zaprzeczają, że taki epizod miał w ogóle miejsce.


ŚWIADECTWA W KRONIKACH

Pierwsze potwierdzone przez historyków źródło, potwierdzające istnienie kobiety-papieża, to "Chronica Universalis Mettensis" ("Powszechna kronika Metzu) spisana na początku XIII wieku przez mnicha Jana z Mailly (Jean de Mailly).

"(...) a mowa tu o pewnym papieżu lub niechybnie papieżycy. Na liście papieży ani biskupów Rzymu figurować ma zabronione, gdyż okazała się kobietą, która przywdziała męski ubiór i została, dzięki swemu charakterowi i talentom wszelakim, najpierw sekretarzem Kurii, potem kardynałem, i wreszcie papieżem. Jednak pewnego dnia, gdy wsiadała na konia, zaczęła rodzić. Natychmiast, zgodnie z rzymskim prawem, przywiązano ją za nogi do końskiego ogona i wleczono za koniem przez pół ligi (około 700 metrów), podczas gdy ludzie ją kamienowali. Została pochowana tam, gdzie zmarła, i w tym miejscu wyryto napis PPPPPP, który oznacza „Petre, Pater Patrum, Papisse Prodite Partum” („Piotrze, ojcze ojców, ujawnij poród papieżycy”). W tym samym czasie ustanowiony został czterodniowy post, który nazwano „postem papieżycy”.

Jan nie ujawnia imienia papieżycy a wydarzenia przez siebie opisane datuje na rok 1099. Jak to możliwe, że dominikanin pomylił się o prawie 250 lat? Tego nie sposób dziś ustalić, a fakt, że mnich pisał o innej papieżycy, nie został potwierdzony. O istnieniu Kobiety w stolicy apostolskiej pisał także Stefan z Bourbon (Stephen de Bourbon) w "Siedmiu darach Ducha Świętego". W tym samym czasie, nieznany z imienia, niemiecki franciszkanin przytoczył historię Joanny w swoich "Kronikach mniejszych" ("Chronicon Minor").

W roku 1479, na zlecenie swojego patrona, papieża Sykstusa IV, dominikanin Bartolomeo Platina w swoim dziele "Vitæ Pontificum Platinæ historici liber de vita Christi ac omnium pontificum qui hactenus ducenti fuere et XX", przy papieżu Janie VIII umieścił taki wpis:
"Jan, Anglik z pochodzenia, w Moguncji urodzony i jak zostało powiedziane, na papieża wybrany, gdyż za mężczyznę się podawał. A kobietą był w pełni. Za młodu z kochankiem swoim do Aten przybyła, a tam wielkie postępy w nauce zrobiła, aż ją uczeni do Rzymu zabrali. Każdemu z nich dorównać umiała i tylko nieliczni równać się z nią mogli nawet z zaznajomieniu z Biblią. Przez swoje doświadczenie i dysputy prowadzone wielki szacunek zdobyła i autorytet. Toteż po śmierci Leona IV, za wspólną zgodą na papieża wybrana. W drodze do kościoła na Lateranie, jej koniec przyszedł, gdyż dziecię na świat wydając, na miejscu pomarła po latach dwóch, jednym miesiącu i dniach czterech od papieżem wybrania. W tajemnicy pochowana i bez przepychu właściwego papieżom."

Istnienie papieżycy głosili również Francesco Petrarca i Giovanni Boccaccio - dwie wielkie osobowości średniowiecza. Opowieści o papieżycy były wydawane w wielu językach, również w języku polskim. W XVI wieku ukazało się opowiadanie "Historia o papieżu Janie, tego imienia osmym, który był Gilberta, biała głowa z Anglijej i o inszych wielu papieżoch, którzy przed nią i po niej byli. Prawdziwie napisana, a z łacińskiego na polskie pilnie wyłożona. Roku 1560". Największy rozgłos zdobył jednak nasz rodak - wysoko postawiony dominikanin Marcin z Opawy (zwany również Marcinem Polakiem).


MARCIN ZWANY POLAKIEM

Marcin z Opawy (Martinus Oppaviensis, Martinus Polonus), osobisty kapelan papieża Aleksandra IV, był również jednym z autorów "Księgi Papieży" ("Liber Pontificalis"), więc wszelkie papieskie sekrety nie były mu obce. Na prośbę Klemensa IV napisał swoje najbardziej znane dzieło - "Kronikę cesarzy i papieży" ("Chronicon pontificum et imperatorum"), które zyskało ogromny rozgłos. Opisał tam kłopotliwą dla Kościoła historię o papieżycy. Papież nie tylko nie potępił tego dzieła, lecz dodatkowo mianował autora na stanowisko arcybiskupa gnieźnieńskiego w dniu 22 czerwca 1278 roku. Ostatecznie polski dominikanin nie dostąpił tego zaszczytu, gdyż niedługo po nominacji zmarł w Bolonii. W swoim dziele tak opisał życie i śmierć Joanny:

"Po Leonie, papieżem był przez dwa lata, siedem miesięcy i cztery dni, Ioannes Anglicus (Jan Anglik) urodzony w Moguncji. Zmarł on w Rzymie, po czym tron papieski przez miesiąc pozostawał pusty. Powiada się, ze ten Jan był kobietą, która jako młoda dziewczyna udała się do Aten w męskim przebraniu razem z mężczyzną, który był jej kochankiem. Tam zgłębiała różne dziedziny wiedzy, tak długo, aż nie miała już nikogo równego sobie. Później wykładała w Rzymie, a jej studentami i słuchaczami byli nawet uczeni mężowie. W mieście szerzyła się jej sława, jako wybitnej osobistości o wielkiej wiedzy, tak, że wszyscy byli zgodni, iż to temu Janowi należy się godność papieża. Kiedy jednak już została papieżem, zaszła w ciążę ze swoim kochankiem. Nie wiedziała jednak, kiedy ma nastąpić poród. I tak zaczęła rodzić podczas procesji z bazyliki św. Piotra do bazyliki św. Jana na Lateranie, w uliczce między Koloseum a kościołem św. Klemensa. Mówią, że po jej śmierci została pochowana w tym samym miejscu. Każdy Ojciec Święty zawsze omija tę uliczkę i wielu ludzi wierzy, że czyni tak z powodu zgrozy i zgorszenia, jakie wywołało tamto wydarzenie. Jej imię nie zostało też umieszczone na liście Ojców świętych, zarówno z powodu jej płci, jak i popełnionego wszeteczeństwa"

Niestety nie udało się odnaleźć żadnego źródła, na którym Marcin mógłby się oprzeć. Żaden zapis z tamtego okresu nie wspomina ani słowem o kobiecie-papieżu. Nic nie wie o niej nawet współczesny jej, dobrze poinformowany kronikarz Anastasius z IX wieku. Jeśli nawet są jakieś wzmianki (zwykle identyczne z wersją Marcina z Opawy) - to na marginesie, najwyraźniej dopisane przez późniejszych kopistów. Bardzo wątpliwe jest jednak, by Marcin zmyślał. Po pierwsze był spowiednikiem kilku papieży i z całą pewnością mógł mieć dostęp do najtajniejszych papieskich dokumentów, które mogły zostać zniszczone w XVI wieku, kiedy to za wszelką cenę postanowiono usunąć Joannę z historii nie tylko Kościoła ale i świata.


"GNOJNE KRZESŁO"

Jakie inne dowody przemawiają za prawdziwością tej historii? Jest co najmniej kilka, które warto przytoczyć. Donna Woolfolk Cross, której powieść "Papieżyca Joanna" na podstawie, której w 2008 roku nakręcono film pod tym samym tytułem, poświęciła kilka lat na podważenie oficjalnej wersji Watykanu. Według niej, głównym dowodem w sprawie papieża-kobiety jest istnienie tak zwanego "gnojnego krzesła" ("sella stercoraria"-zobacz obrazek). Aż do XVI wieku, każdy nowy papież musiał siadać na nim w celu udowodnienia, że nie jest kobietą. Pod krzesło z wyciętym w siedzeniu otworem zaglądał najmłodszy kardynał, by chwilę później ogłosić: "Mas nobis nominus est" (łac. Nasz kandydat to mężczyzna). O tym ceremoniale wspominał między innymi Jacopo d'Angelo de Scarparia, humanista włoski, w swojej relacji z intronizacji Grzegorza XII. Czego obawiali się dostojnicy Watykanu? Otóż nie chcieli popełnić drugi raz tego samego błędu, powierzając Kobiecie tak ważnego stanowiska. Kościół oczywiście zaprzecza, że takie badania nowego papieża miały kiedykolwiek miejsce, a krzesło takowe służyło jedynie jako toaleta. Zgodnie z watykańską wersją, "sella stercoraria" otrzymało swą nazwę od pieśni "Podniesienie biednych z gnoju", śpiewanej przez chór po wyborze papieża. Czemu służyła dziura w tronie, wersja ta nie wyjaśnia. Słabe jest to tłumaczenie, zważywszy na fakt, że pod toaletę zazwyczaj się nie zagląda, zwłaszcza papieżowi. Poza tym, trudno podejrzewać aby pierwszą czynnością, jaką robił nowy papież, było skorzystanie z toalety...

/racjonalista.pl/forum/


CO WIEDZIELI INNI?

Podczas procesu czeskiego duchownego Jana Husa oskarżonego o herezję w 1415 roku doszło do wymownej sceny. Oskarżony nie tylko zaciekle odpierał zarzuty postawione mu przed sądem, sam również próbował oskarżać Kościół i papieża o grzechy i herezję. Nastąpił ostry spór, po którym to inkwizytorzy broniąc się, na każde oskarżenie Husa krzyczeli: "Nie prawda!". Kiedy jednak Hus podniesionym głosem wypomniał im herezję w postaci wyboru na papieża kobiety, nagle rozległa się cisza i nikt z oskarżycieli nie zaprzeczył, że takie wydarzenie miało miejsce.

Kolejną przesłanką potwierdzającą istnienie papieżycy jest wydarzenie z roku 1276, kiedy papież Jan XX, po wnikliwym przestudiowanie ksiąg papieskich i przeprowadzeniu badań opartych na tajnych watykańskich archiwach, zmienił imię na Jan XXI. Niektórzy przypisują to pominięciu Joanny w "Liber Pontificalis". Prawdopodobnie właśnie wtedy Jan XX (przyszły Jan XXI) odnalazł informację, że Joanna piastowała funkcję papieża jako Jan VIII.

Najkrótsza droga z rezydencji papieskiej do Bazyliki św. Piotra wiedzie przez Via Sacra. To właśnie na tej ulicy Joanna podczas procesji miała urodzić dziecko i tak tez zginąć. Zastanawiające jest to, wszyscy papieże podczas procesji omijali Via Sacra. Również do swojej rezydencji chadzali dłuższą drogą. Zwyczaj ten wprowadzono prawdopodobnie po to, by Ojciec Święty nie stąpał po drodze, splamionej tak wielkim grzechem, jakiego dopuściła się papieżyca.
Podobno w watykańskim archiwum znajduje się pewna kopia "Liber Pontificalis" pochodząca z czasów na krótko po roku 958, w której widnieje wpis o Joannie Angielce, która jako Jan VIII została papieżem. Watykan zdementował tą informację i stanowczo zaprzeczył, że taka kopia w ogóle kiedykolwiek istniała, dodając jednocześnie, że "Watykan nie ma nic do ukrycia". Jeśli tak, to dlaczego archiwum watykańskie jest jednym z najlepiej strzeżonych miejsc na Ziemi, i dlaczego w ogóle jest tajne, skoro Kościół nic nie ukrywa? Odpowiedzi brak.

Badanie płci...
joemonster.org

KOŚCIÓŁ WIE SWOJE

Dla przedstawicieli Watykanu największym dowodem na to, że opowieść o Joannie jest tylko wymysłem wrogów Kościoła, jest brak jakichkolwiek materiałów i zapisków o papieżycy z czasów jej rzekomego panowania w Rzymie. Jednak zdają się nie brać pod uwagę jednego oczywistego faktu - istnieje bardzo niewiele źródeł pisanych i innych świadectw z tego okresu, większość zapisków nie przetrwało próby czasu lub zostało zniszczone, gdyż infamia (wymazanie osób z kart historii, poprzez niszczenie dowodów ich istnienia) była wtedy na porządku dziennym nie tylko jeśli chodzi o władze kościelne, ale i świeckie.

Kościół wysuwa argument, że autorami opowieści o Joannie byli dominikanie. Zwracają także uwagę na fakt, że zarówno występujący w tej historii papież Leon IV, Joanna i jej kochanek mnich Frumendiusz należeli do zakonu benedyktynów. Hierarchowie kościelni widzą tu metaforę zakonnej walki o władzę w Rzymie. W końcu Marcin Polak, jeden z propagatorów dyskredytującej Kościół legendy, należał do dominikanów... Dopóki jednak archiwa watykańskie są szczelnie zamknięte dla badaczy i historyków, pozostaje nam wyciągać wnioski z bardzo skąpych źródeł, które dotrwały do naszych czasów.


PORNOKRACJA W WATYKANIE

Rządy papieskie obejmujące okres wczesnego średniowiecza, nazwane są przez historyków "okresem pornokracji" z powodu swojego rozpasania i przywiązywania ogromnej wagi do uciech cielesnych, więc nie powinno nas dziwić, że nie większość duchowieństwa tamtego okresu nie widziała niczego złego z drobnych odstępstw od nauk Jezusa i powszechnie akceptowali niejasne okoliczności wyboru kolejnych papieży. Stąd też, nie może dziwić brak jawnego potępienia wyboru kobiety jako następczyni św. Piotra. Co ciekawe, aż do XVI wieku fakt, że władza papieska była w rękach kobiety, nie budził w dostojnikach kościelnych żadnego zgorszenia. Ci sami duchowni zaliczyli Joannę w 1400 roku, w katedrze w Sienie, do grona legalnych papieży.

Samo istnienie niewiasty, która podstępem wśliznęła się na tron papieski, przez długie wieki uchodziło za fakt – uznawany także na Watykanie. Figura Joanny znalazła się nawet wśród figur innych papieży w katedrze w Sienie. Dziś nie ma już jednak śladu po tym popiersiu, gdyż zaginął w tajemniczych okolicznościach pod koniec XVI wieku. Mniej więcej w tym samym czasie zaginął posąg, przedstawiający rodzącą kobietę, który znajdować się miał w okolicach Via Sacra w Rzymie, czyli w miejscu, gdzie Joanna zakończyła "ziemską posługę". W miejscu tym znajdowało się także sanktuarium Joanny, gdzie jej wierni wyznawcy modlili się do niej i przynosili dary.



POSTSCRIPTUM...

W czasach średniowiecza pozycja kobiety w społeczeństwie była znacznie gorsza niż mężczyzny a funkcjonowanie niewiast w życiu publicznym stało się prawie niemożliwe. Historia o kobiecie, powszechnie uważanej wtedy za głupszą od mężczyzny, która oszukała najdostojniejszych ludzi Kościoła i sprawowała nad nimi władzę, musiała przeniknąć do świadomości prostego ludu, wpływając niekorzystnie na opinie o hierarchach kościelnych. Z czasem fakty zmieszały się z legendą, stając się obiektem badań historyków i pasjonatów teorii spiskowych.

Legenda o papieżycy Joannie wpłynęła bardzo głęboko na opinię o całym papiestwie. Przez wiele stuleci opowieść ta była wykorzystywana do ataków na Kościół. Choć historia ta nigdy nie została w stu procentach potwierdzona historycznie, nie stanęło to jednak na przeszkodzie, by wykorzystać ją w nieprzychylny sposób wobec papiestwa, określając ten urząd jako zepsuty, pełen grzechu i głupoty...

wmrokuhistorii.blogspot.com




Opis zdjęcia: Papieżyca Joanna rodzi publicznie podczas procesji.
Drzeworyt autorstwa Giovanniego Boccaccio z około
1350 roku. Obecnie znajduje się w londyńskim
British Museum, w Wielkij Brytanii.

"Watykan na Wygnaniu" odwiedził portal "Universis"

Pierwszego czerwca spotkała nas zaiste wielka niespodzianka i to taka przez duże "N"! (lol). Nasza witryna odwiedzona (nawiedzona?) została przez "Watykan na Wygnaniu", czyli najprawdopodobniej, chociaż możemy się mylić, przez samego papieża Michała rezydującego w amerykańskim stanie Kansas, o którym napisaliśmy swego czasu krótki artykuł z niedokończonego (jak na razie) cyklu opowiadającego o papieżach, którzy na ogół nie są znani szerszej opinii publicznej, a sprawują swój urząd w czasach współczesnych i na ogół należą do tzw.nurtu konklawistycznego w katolicyzmie.

Oczywiście poniżej zamieszczamy dowód odwiedzin w postaci wklejonych statystyk z adresami witryn (sprawdź-zaznaczone na żółto), aby nikt nie posądził nas o robienie sobie jakiś żartów, gdy pierwszy kwietnia już dawno za nami...  ;-)

Adresy URL odsyłające

WpisLiczba wyświetleń
9
3
3
3
2
1
1
1
1
1

Witryny odsyłające





Często czytane