Synod Amazoński za wyświęcaniem żonatych mężczyzn

Jest przełomowa decyzja Synodu dotycząca możliwości wyświęcania żonatych mężczyzn będących diakonami stałymi na księży rzymskokatolickich. Uczestnicy wezwali też papieża do powrotu do rozważań o tym, czy zezwolić na wyświęcanie kobiet na diakonki.

W dokumencie możemy przeczytać o możliwości "wyświęcania mężczyzn - odpowiednich i uznanych przez wspólnotę - którzy będą mieli owocny diakonat stały i otrzymają właściwe przygotowanie do kapłaństwa, mając rodzinę prawnie założoną i trwałą".


Wymagana kontrola bezpieczeństwa

null



Zgodnie z teologią katolicką diakonat jest pierwszym z trzech stopni sakramentu święceń (są to kolejno: diakonat, prezbiterat i episkopat). W obrzędzie święceń biskup nakłada na kandydata ręce, ale nie dla kapłaństwa, lecz dla posługi. Diakonem stałym może zostać nie tylko celibatiarusz, lecz także mężczyzna żonaty.

Katolickie Kościoły wschodnie przez wiele wieków zachowały instytucję diakonatu stałego, lecz w Kościele łacińskim praktyka święcenia stałych diakonów zanikła bardzo wcześnie. Pierwsza decyzja przywrócenia diakonatu jako stałego stopnia hierarchii, została podjęta na Soborze Trydenckim, lecz nie została zrealizowana. Wypełnienia doczekały się dopiero postanowienia biskupów zebranych na Soborze Watykańskim II. Ojcowie soborowi zarządzili w Konstytucji dogmatycznej o Kościele "Lumen Gentium", by zachować diakonat jako właściwy i trwały stopień hierarchiczny. Ponadto zdjęto z diakonów obowiązek bezżenności.

Soborowy Dekret o misyjnej działalności Kościoła stwierdza, że wskazane jest, aby ludzi, którzy spełniają prawdziwie diakońską posługę, głosząc słowo Boże jako katechiści, kierując w imieniu proboszcza i biskupa rozproszonymi wspólnotami chrześcijańskimi albo praktykując miłosierdzie w działalności społecznej czy charytatywnej, wzmocnić przez przekazane w tradycji od Apostołów nałożenie rąk i ściślej połączyć z ołtarzem, aby skuteczniej wypełniali oni swoją posługę dzięki sakramentalnej łasce diakonatu.




Czy wprowadzenie takiej nowości doprowadzi do schizmy w największym wyznaniu świata???



Stanisław Obirek: Oczywistości Synodu dla Amazonii

Zakończył się kolejny synod, czyli namysł Kościoła katolickiego nad ważnym wymiarem jego działalności. Tym razem chodzi o dość odległe do polskiego życia religijnego problemy Amazonii. Albo mówiąc dokładniej, tak się wielu katolikom polskim wydaje. Tymczasem w dobie globalizacji nie można mówić, że sprawy istotne dla jakiegoś regionu świata dla nas nad Wisłą nie mają znaczenia. Jest wprost przeciwnie. To właśnie wypracowane strategie dotyczące Amazonii będą kształtować również polski katolicyzm.

Przyjęty w sobotę 26 X końcowy dokument synodalny stanie się podstawą dla papieża Franciszka w opracowaniu tzw. adhortacji, czyli wskazówek jak być katolikiem dzisiaj. Z pełną odpowiedzialnością można powiedzieć, że żaden istotnych postulatów tego dokumentu nie jest przedmiotem refleksji w polskim katolicyzmie. Tak więc Synod dla Amazonii jeszcze raz uzmysławia jak wielka przepaść dzieli polski katolicyzm od katolicyzmu światowego.

Oto główne postulaty:

Dokument wzywa wiernych do integralnego nawrócenia, przebiegającego czterema drogami: nawrócenia duszpasterskiego, kulturowego, ekologicznego i synodalnego.


A co to oznacza w praktyce, jak należy rozumieć te tajemnicze drogi nawrócenia? Nawrócenie oznacza po prostu konieczność zmiany tego co jest, odejście od dotychczasowych praktyk kościelnych. Odejście od klerykalizacji, przyznanie świeckim większej roli, w tym kobietom (możliwość diakonatu dla kobiet), rezygnacja z celibatu (możliwość święceń dla żonatych mężczyzn). Nawrócenie kulturowe to otwarcie na inne kultury, religie i wyznania, a więc rezygnacja z poczucia wyższości i arogancji teologicznej. Gotowość uczenia się od innych, uznania własnych ograniczeń i grzechów. Nawrócenie ekologiczne oznacza podjęcie na serio wyzwania, jakim jest zmiana klimatyczna i wdrożenie w codzienne życie postulatów sformułowanych przez Franciszka w encyklice „Laudato si”. No i ostatni postulat, może najbardziej tajemniczy – nawrócenie synodalne. To dowartościowanie roli kobiet w Kościele. I nie chodzi tu bynajmniej o kółka różańcowe czy wpłaty na inicjatywy kościelnych biznesmenów. Zacytujmy, co o tym sądzą uczestnicy synodu: „Konieczne jest, aby podjęła ona, z większą mocą swoje przywództwo w Kościele i aby było ono uznawane i promowane poprzez wzmocnienie jej uczestnictwa w radach parafialnych i diecezjalnych” (DK, 101).

Bardzo jestem ciekaw, jak do wdrożenia tych postulatów podejdzie nadwiślański katolicyzm. A dokładniej mówiąc jestem przekonany, że spłynął po nim jak woda po kaczce. Jest to tym bardziej smutne, że wspomniane postulaty są oczywistą oczywistością z punktu widzenia zarządzania organizacją.

Polski Kościół katolicki w chwili obecnej robi wszystko by jak najszybciej, i to w niesławie, zejść ze sceny dziejów. Nie tylko nie podejmuje żadnego z czterech nawróceń, o których mówi synod, ale uparcie trwa w grzechu, który jest coraz śmielej nagłaśniany przez nazbyt do tej pory wstrzemięźliwe media. Z zupełnie niewytłumaczalnych powodów otaczających tę instytucję kordonem bezpiecznego milczenia.


Źródło:
https://studioopinii.pl/archiwa/195571

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Często czytane